Poszukiwanie idealnych słuchawek, które sprawdzą się zarówno podczas intensywnego treningu, jak i długiego dnia pracy, często przypomina misję niemożliwą. Jednak HUAWEI FreeArc zdają się być odpowiedzią na te potrzeby, oferując zaskakującą wszechstronność i komfort użytkowania.
Wyobraź sobie poranek, zaczynasz od porannego joggingu. Wkładasz słuchawki do uszu, a po pierwszym kilometrze już czujesz, że jedna z nich nieco się obluzowała i musisz ją poprawić. Przy kolejnym to samo i tak przez całą trasę. Ostatecznie z porannego relaksującego wysiłku nici i wracasz do domu sfrustrowany. Ja niestety miałem tak nie raz, więc tym bardziej się ucieszyłem, gdy trafiły do mnie nowe słuchawki HUAWEI FreeArc. Dlaczego? Ponieważ są one dedykowane sportowcom, i to zarówno amatorom, jak i profesjonalistom, biegaczom i siłaczom. Założyłem więc w ciemno, że podczas treningu nie będę się już męczył, a dodatkowo postanowiłem sprawdzić, czy nadają się do czegoś jeszcze, i czy wytrzymają one ze mną przez okrągły dzień.
Idealne dopasowanie
HUAWEI FreeArc przypominają literę „C”, pałąk zakładamy za ucho, z kolei słuchawka delikatnie się styka, a w zasadzie „wisi” koło otworu słuchowego. Pierwsze wrażenie – „jest dziwnie, ale wygodnie”. Dzięki unikalnemu łącznikowi C-bridge Design oraz kątowi podparcia 140° słuchawki idealnie dopasowują się do kształtu ucha, zapewniając niezrównaną wręcz stabilność. Niezależnie od tempa biegu, dynamicznych zmian kierunku czy skoków, FreeArc pozostają na swoim miejscu, nie powodując uczucia ucisku czy dyskomfortu. Co więcej, nawet tak dynamiczne ćwiczenie jak burpees, na które składają się między innymi przysiady, pompki i wyskoki nie były w stanie słuchawek poruszyć. Te były wręcz, jak przyklejone.

Co więcej, otwarta konstrukcja pozwala cieszyć się ulubioną muzyką, jednocześnie zachowując kontakt z otoczeniem. Plusy? Całe mnóstwo, słyszysz nadjeżdżające samochody czy rowerzystów, co znacząco wpływa na bezpieczeństwo, ale także możesz swobodnie rozmawiać z innymi napotkanymi ludźmi, bez konieczności wyjmowania słuchawek z uszu. Przy okazji muszę dodać, że Huawei sprytnie poradziło sobie z powszechnym problemem słuchawek otwartych, czyli tzw. wyciekiem dźwięku (z ang. Sound bleed). Zastosowano tu bowiem system odwracania fal dźwiękowych, dzięki którym wasza setlista nie „wycieknie”, a wy nie będziecie się musieli martwić, że ktoś usłyszy, iż kolejną serię wyciskacie w rytm utworu APT.
Do sportu i nie tylko
Po powrocie z porannego biegu, bez konieczności zmiany słuchawek, mogłem od razu rozpocząć pracę. Dlaczego? Bowiem otwarta konstrukcja sprawia, że nawet podczas wielogodzinnego noszenia, uszy pozostają wypoczęte. Mogłem swobodnie prowadzić rozmowy telefoniczne, nie tracąc kontaktu z tym, co dzieje się wokół. W trakcie dnia, odbierając połączenia, wystarczą dwa „tapnięcia” w słuchawkę, aby je odebrać. Muzyka cichnie automatycznie, a po zakończeniu rozmowy wraca. Tak, HUAWEI FreeArc nie posiadają żadnych fizycznych przycisków, za to są dotykowe. Do naszej dyspozycji oddano trzy gesty: dwa lub trzy uderzenia w słuchawkę oraz przeciągnięcie palcem wzdłuż jej krawędzi. To ostatnie sprawdza się rewelacyjnie do zmiany głośności – coś wspaniałego po prostu, bo podczas treningu praktycznie możecie zapomnieć o konieczności sięgania po smartfon.

Będąc już przy wygodzie i spokoju ducha, to warto docenić benefit HUAWEI FreeArc, którym jest odporność na wodę i kurz IP57. W dużym uproszczeniu nie musicie obawiać się o pot, czy przypadkowe zachlapanie. Nic im się bowiem nie stanie, jak będziecie chcieli się ochłodzić, oblewając głowę wodą. Spokojnie też możecie biegać w nich w deszczu.
Zaskakująca jakość dźwięku
Zarówno podczas treningu, jak i podczas pracy, ale i po niej, nie mogę nie docenić jakości dźwięku HUAWEI FreeArc. Relaksując się przy ulubionym serialu na Netflixie, czyste, klarowne brzmienie, solidne basy i szeroka scena dźwiękowa sprawiają, że każda scena nabiera głębi, a dialogi są wyraźne i zrozumiałe. A jak chce pograć na Steam Decku, to mogę błyskawicznie połączyć się ze słuchawkami, bo te umożliwiają połączenie z dwoma urządzeniami jednocześnie, ciesząc się komfortem i swobodą ruchów, bez obawy o plączące się kable. Co ważne, tu po raz kolejny docenię otwartą konstrukcję słuchawek, która nie izoluje mnie od domowników.
Wspomniałem, że byłem ciekaw, czy HUAWEI FreeArc wytrzymają ze mną cały dzień i nie ukrywam, że jedna z obaw dotyczyła żywotności baterii. Wieczorem, przed snem, lubię posłuchać ulubionego audiobooka, czy relaksującej muzyki na wyciszenie. No i ostatnie, o czym chce myśleć, to czy starczy mi na to baterii. W tym aspekcie HUAWEI FreeArc również nie zawodzą. Słuchawki oferują do 7 godzin odtwarzania muzyki ciągiem na jednym ładowaniu, a etui ładujące zapewnia dodatkowe 21 godzin, co daje łącznie do 28 godzin słuchania. Funkcja szybkiego ładowania jest szczególnie przydatna, gdy tuż przed wyjściem z domu orientujesz się, że słuchawki są rozładowane – 10 minut w etui wystarczy, aby zapewnić energię na kolejne 3 godziny słuchania.

Na koniec muszę też wspomnieć, że HUAWEI FreeArc idą śladami innych słuchawek od chińskiego producenta i niezależnie od tego, czy używasz iOS, czy Androida, HUAWEI FreeArc będą idealnie współpracować z twoim smartfonem, tabletem, czy laptopem, a co udowodniłem i sprawdziłem, z łatwością sparujesz je też z innymi urządzeniami, jak choćby przenośnymi konsolami.
Spędziłem z HUAWEI FreeArc już wystarczająco wiele czasu, żeby móc stwierdzić, iż są to nie tylko słuchawki sportowe. To wszechstronne narzędzie, które realnie ułatwiało mi codzienne funkcjonowanie, zarówno na treningu, jak i w pracy, a także podczas relaksu. A teraz najlepsze – HUAWEI FreeArc dostępne są teraz w promocyjnej cenie 399 złotych (promocja potrwa tylko do 13 kwietnia 2025 roku).
Materiał powstał we współpracy z firmą Huawei.

