Inne niż wszystkie, ultra wygodne, wytrzymałe, niemożliwe do strącenia, no i oczywiście świetnie grające – takie zdaniem Huawei są najnowsze słuchawki FreeArc. Ja nie byłbym sobą gdybym nie postanowił tego sprawdzić.
Inne niż wszystkie
HUAWEI FreeArc to kolejne słuchawki chińskiego producenta, które miałem okazję testować. W zeszłym roku sprawdziłem FreeBuds 6i, a w styczniu Huawei FreeBuds Pro 4. W obu przypadkach byłem szczerze zadowolony i usatysfakcjonowany możliwościami sprzętu, a jak to wygląda tym razem?
Przede wszystkim FreeArc są dedykowane do zupełnie innego odbiorcy niż poprzednie modele, a mianowicie dla sportowców i to bez względu amatorów czy profesjonalistów, biegaczy czy fanów siłowni. Co za tym idzie, Huawei postawiło na zupełnie nowy dla siebie design. HUAWEI FreeArc przypominają bowiem literę „C”. Na początku wydawało mi się, że wszystko jakoś tak za luźno sobie leży i słuchawki spadną mi przy pierwszej okazji. Po części spowodowane to było również tym, że są one zaskakująco elastyczne, co tylko potęguje wrażenie. Szybko przekonałem się jednak, że rację ma Jack Reacher, twierdząc, iż „Assumptions kill”.

Pogo w pracy? Tylko z HUAWEI FreeArc
Może i pogowanie solo nie ma za wiele sensu, ale jeśli jakieś słuchawki miałby utrzymać się na naszych uszach podczas tak szalonej aktywności, to chyba tylko HUAWEI FreeArc. Producent chwali się, że nie da się ich strącić, a jako iż ja takie wyzwania wręcz uwielbiam, to postanowiłem to sprawdzić. Zacząłem łagodnie – dynamiczne kręcenie głową tył, przód, lewo, prawo. Wynik? FreeArc nawet nie drgnęły. Z tym jednak powinno sobie poradzić większość słuchawek, pora więc podkręcić tempo. Kolejny test to podstawowe ćwiczenia: przysiady, pompki, pajacyki, dipy, burpees, a wynik ten sam – słuchawki cały czas spoczywają w tej samej pozycji. Co ważniejsze, ani przez moment nie miałem poczucia, że te wypadną mi z ucha. Na koniec zostawiłem sobie coś mniej typowego – headbanging (czy bardziej swojsko – „czochranie banią„) w rytm Down with the Sickness od Disturbed. Efekt? Bez zmian, FreeArc poradziły sobie również z tym.
Ta stabilność łączy się naturalnie z kolejną zaletą FreeArc, która mnie bardzo zaskoczyła, a mianowicie wygoda i komfort użytkowania. Na co dzień korzystam z różnych słuchawek – dokanałowych, dousznych, nausznych, zamkniętych i otwartych. Każde są do czego innego, mają swoje wady i zalety. Mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć, że mało które są tak wygodne jak FreeArc. Ten nietypowy design sprawia, że słuchawek praktycznie nie ściągam z uszy przez cały dzień. Tak, przez cały dzień, bo odkryłem, że FreeArc znacznie mniej obciążają moje uszy i są dla nich też znacznie zdrowsze, a to m.in. dzięki otwartej konstrukcji. Co w niej takiego wyjątkowego? Przede wszystkim słuchawki otwarte gwarantują swobodny przepływ powietrza, czyli dla nas najbardziej naturalny. Nie będę się w to zagłębiał, ale gwarantuje wam, że jeśli nie korzystaliście z takich słuchawek, to poczujecie różnicę praktycznie od razu. Druga sprawa, że otwarta konstrukcja zapewnia też z reguły lepszy odsłuch, bowiem dźwięk jest bardziej naturalny i przestrzenny.

Do tańca i do… pracy, rozrywki i w zasadzie do wszystkiego
Mój typowy dzień pracy zaczyna się o 8, już parę minut później FreeArc lądują na moich uszach. Chcąc zwiększyć koncentrację, stawiam najczęściej na muzykę klasyczną bądź po prostu instrumentalną. W trakcie dnia odbieram też liczne połączenia, a dzięki dotykowej obsłudze, przełączanie się pomiędzy muzyką a rozmową jest bajecznie proste. Wystarczą bowiem dwa uderzenia palcem w słuchawkę, aby połączenie odebrać. Wówczas muzyka cichnie automatycznie, a po zakończeniu rozmowy wraca. W ten sam sposób możemy również kontrolować muzykę i głośność: dwa stuknięcia do wstrzymania bądź kontynuowania odtwarzania, trzy do zmiany utworu, a przeciągnięcie palcem wzdłuż słuchawki zwiększa bądź zmniejsza głośność. Nie muszę wam tłumaczyć, jak to jest niesamowicie wygodne.
Jakość dźwięku podczas rozmów jest zadowalająca, chociaż są na rynku po prostu lepsze słuchawki w tym aspekcie. No i tu muszę podkreślić, że w głośnym otoczeniu będzie wam się ciężko rozmawiało. Wspomniana otwarta konstrukcja ma wiele zalet, ale też (dla niektórych) jedną konkretną wadę – dużo gorzej izoluje dźwięki z otoczenia. Szczególnie odczuwalne jest to właśnie podczas rozmów w głośnych miejscach. No, ale od tego macie takie słuchawki jak choćby Huawei FreeBuds Pro 4 z rewelacyjnym ANC.

Wracając do mojego typowego dnia – z reguły po 17 biorę się za trening – wychodzę z założenia, że każdy rodzaj aktywności jest dobry, więc tu bywa różnie, czasami trening siłowy, czasami cardio, raz długi spacer, a raz krótki bieg. Tutaj jednak potrzebuje z reguły pomocy i najczęściej podbijam sobie energię muzyka rockową czy hip-hopem. Nie boję się, że FreeArc spadną mi z głowy, ale też nie martwię się, że je zachlapię, czy ubrudzę w taki sposób, że wpłynie to na ich funkcjonowanie. Jest tu bowiem odporność IP57, czyli właśnie gwarancja, że nic złego im się nie stanie, nawet gdybyście biegali w deszczu, jednak pamiętajcie, że pływać w nich nie możecie.
W zależności od nastroju dzień najczęściej kończę: grając, czytając, bądź oglądając coś na Netflix czy innym Disney Plus. Odkryłem, że ArcFree idealnie komponują się np. ze Steam Deckiem. Połączenie to błahostka i zajmuje dosłownie kilka sekund, do tego wszystko dobrze brzmi, choć wiadomo, że nie jest to poziom porównywalny do dedykowanego sprzętu gamingowego. Co najważniejsze jest ultra wygodne, bo mogę się rozłożyć na kanapie, czy w łóżku i zapewnić sobie najlepsze warunki do relaksu.
I to w zasadzie tyle. Wyczuwam już wasze wątpliwości odnośnie całego dnia pracy HUAWEI FreeArc, ale i tu mam dobre wieści. Na jednym ładowaniu słuchawki bez problemu wytrzymują 6-7 godzin odsłuchu (oczywiście wiele zależy od głośności), a do tego dochodzi jeszcze case, pełniący funkcję ładowarki, który zapewni dodatkowe 21 (28 w sumie) godzin pracy. Etui jest trochę za duże jak na mój gust, ale taka już cena tego specyficznego designu. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o szybkim (i to naprawdę) ładowaniu, które z reguły w kilka minut jest w stanie naładować baterię tak, abym był w stanie zrobić cały trening.
Jak grają HUAWEI FreeArc?
Pora odpowiedzieć na być może najważniejsze pytanie – jak brzmią HUAWEI FreeArc? Muzykę najczęściej odsłuchiwałem z YouTube Music i tu mogę powiedzieć, że dźwięki docierające do moich uszu były czyste, klarowane i dobrze zbalansowane. Bas jest wyczuwalny, jednak absolutnie nie przytłacza, zaś scena dźwiękowa zaskakująco szeroka i głęboka. Sprawia to, że FreeArc to dość uniwersalne słuchawki i sprawdzą się w stosunku do szerokiej gamy gatunków muzycznych. Nie zabrakło również wsparcia cyfrowego w postaci algorytmów poprawiających dźwięk, jak i jednej bardzo ciekawej funkcji – systemu odwracania fal dźwiękowych. Sprawia on, że pomimo otwartej konstrukcji, dźwięk z waszych słuchawek nie „wycieka”, a tym samym nie jest słyszalny przez osoby w twoim pobliżu.

Standardowo możemy też liczyć na wsparcie aplikacji AI Life, choć w przypadku FreeArc możliwości personalizacji są dość ograniczone i skupiają się głównie na 4 predefiniowanych ustawieniach EQ oraz na konfiguracji gestów.
Podsumowując, HUAWEI FreeArc marzeniem audiofila może i nie zostaną, ale to słuchawki oferujące bardzo dobrą jakość dźwięku, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę ich cenę.
Czy warto kupić HUAWEI FreeArc?
HUAWEI FreeArc debiutują w Polsce w promocyjnej cenie wynoszącej 399 złotych i nie kupić ich w takiej kwocie to grzech. Trudno jest mi wskazać obecnie na rynku lepszy sprzęt w tej cenie, który idealnie nadaje się do sportu, ale także przyda się do pracy czy rozrywki. Po 13 kwietnia cena słuchawek wzrośnie do 499 zł i tu już konkurencja będzie większa, ale HUAWEI FreeArc absolutnie nie są na straconej pozycji.

Znakomite, bezprzewodowe słuchawki do sportu, ale nie tylko. Specyficzny design, w kształcie litery "C" sprawia, że wytrzymają niemal wszystko, a zgubienie ich, czy strącenie z ucha jest niemal niemożliwe. Do tego dochodzi kompatybilność z niemal każdym urządzeniem, satysfakcjonująca jakość dźwięku i intuicyjna obsługa, a wszystko w cenie poniżej 400 złotych. Czy warto? Warto!
Plusy
- Bardzo wygodne
- Ciekawy design
- Idealne do sportu, nie da się ich strącić z uszu
- Solidna jakość dźwięku
- Cena
Minusy
- Przeciętna jakość rozmów
-
Wygoda
-
Jakość dźwięku
-
Jakość rozmów
-
Wygląd
-
Czas pracy na baterii

