Intel rezygnuje z inwestycji w Europie, w tym w Polsce. Co więcej, firma planuje zwolnienie blisko 24 tysięcy pracowników. W tym samym czasie, CEO Intela – Lip-Bu Tan zapowiada nową strategię firmy, która ma pomóc w powrocie na szczyt.
Intel na rozdrożu – kryzys czy nowy początek?
W świecie technologii rzadko zdarza się, by gigant pokroju Intela jednocześnie ogłaszał masowe zwolnienia i wycofywał się z kluczowych inwestycji, a zarazem prezentował śmiałą wizję powrotu na szczyt. Taka właśnie paradoksalna sytuacja ma miejsce obecnie w kalifornijskiej centrali producenta procesorów. Firma, która przez dekady dominowała na rynku, stoi w obliczu głębokiej transformacji, która ma na celu nie tylko uzdrowienie finansów, ale przede wszystkim odzyskanie utraconej pozycji lidera w kluczowych segmentach.
Intel mierzy się w ostatnim czasie z poważnymi problemami finansowymi, co ostatecznie wymusiło głęboką restrukturyzację firmy. Zapowiedziano już, że nie obejdzie się bez masowych zwolnień, w sumie Intel planuje zwolnić łącznie 24 tysiące pracowników.

To jednak nie wszystko, równocześnie Intel podjął decyzję o całkowitym wycofaniu się z inwestycji w Europie, w tym z Niemiec i Polski, gdzie miał powstać – nowoczesny zakład testowania i montażu chipów. Ten strategiczny odwrót wynika z presji finansowych i rewaloryzacji priorytetów. Firma konsoliduje zasoby, koncentrując się na kluczowych kompetencjach. Decyzja o ograniczeniu inwestycji w Europie jest częścią globalnej polityki, wskazując, że te regiony nie są już optymalne dla natychmiastowych planów Intela, prawdopodobnie ze względu na efektywność kosztową lub zmianę w planach produkcyjnych/R&D.
Kapitał i wysiłki badawczo-rozwojowe Intela zostaną teraz skierowane w kierunku rozwoju platform Panther Lake, Nova Lake, Coral Rapids oraz oprogramowania AI.
Wielki powrót do korzeni, ambitne plany Intela na przyszłość
Mimo problemów finansowych, CEO Intela – Lip-Bu Tan, przedstawił ambitną wizję odzyskania dominacji w kluczowych segmentach rynku.
W segmencie procesorów Intel stawia na dwie kluczowe rodziny produktów. Pierwsze procesory z rodziny Panther Lake mają trafić na rynek w 2025 roku, z szerszą dostępnością przewidzianą na rok 2026. Będą to procesory mobilne oparte na zaawansowanym procesie 18A. Ich sukces jest ponoć kluczowy dla przyszłości działu klienckiego Intela.

Jeszcze większe nadzieje firma wiąże z rodziną Nova Lake, która ma pojawić się pod koniec 2026 roku. Będzie dostępna zarówno w wersjach desktopowych, jak i mobilnych, a jej celem jest odzyskanie pozycji w segmencie high-endowych komputerów stacjonarnych, gdzie obecnie przoduje AMD. Procesory Nova Lake mają oferować do 52 rdzeni oraz najnowszą architekturę GPU Xe. Wyraźne wskazanie na obecne przywództwo AMD w segmencie wysokiej klasy komputerów stacjonarnych podkreśla bezpośrednią presję konkurencyjną, która napędza rozwój tych nowych linii produktów.
W segmencie serwerowym Intel zapowiedział nową rodzinę procesorów Coral Rapids, która zadebiutuje w latach 2028–2029. Kluczową zmianą będzie powrót do wsparcia dla SMT (Simultaneous Multithreading), które firma porzuciła, a jak przyznał Lip-Bu Tan, brak SMT był błędem. I to bardzo kosztownym, bo m.in. z powodu tej decyzji Intel znacząco stracił udziały w rynku serwerów, w których obecnie przoduje AMD.
Intel nie rezygnuje również z własnych kart graficznych i wciąż rozwija architekturę Xe. Jednak w tym samym czasie przyszłość serii Arc staje pod znakiem zapytania. Choć najnowsza seria Battlemage wciąż otrzymuje aktualizacje, to CEO Intela nie potwierdził jednoznacznie, że Arc nadal będzie kluczowym elementem strategii produktowej. A jak to jest z tymi Intelem i serią Arc, możecie się dowiedzieć oglądając nasz materiał poniżej.
Wreszcie, co raczej nie jest dla nikogo zaskoczeniem, Intel również chcę więc uszczknąć z tortu o nazwie AI i zapowiada koncentrację na “spójnej platformie oprogramowania”, która ma wykorzystywać do obliczeń własne CPU i GPU. Widać wyraźnie, że Intel próbuje powtórzyć udaną strategię Nvidii, polegającą na tworzeniu spójnego ekosystemu dla programistów, czyniąc ich procesory graficzne domyślnym wyborem dla obciążeń AI.
Jest to kluczowa ewolucja strategiczna dla Intela. Firma zdaje sobie sprawę, że w erze AI sama wydajność sprzętu nie wystarczy. Solidny, przyjazny dla programistów ekosystem oprogramowania jest najważniejszy dla przyjęcia na rynku i dominacji. Ten ruch sugeruje, że Intel nie tylko nadrabia zaległości w sprzęcie, ale fundamentalnie przemyślał swoje podejście do AI, przechodząc na bardziej holistyczną, platformowo-centryczną strategię. Może to być przełom, jeśli zostanie skutecznie wdrożone, ponieważ rozwiązuje kluczową słabość, która pozwoliła konkurentom zdobyć znaczącą przewagę w przestrzeni AI.
Intel przechodzi bolesną, lecz niezbędną transformację, pozbywając się aktywów i redukując zatrudnienie, jednocześnie agresywnie inwestując w technologie przyszłości. Czy to być albo nie być dla firmy? Czas pokaże.

