Mimo tego, że temat pracy zdalnej czy hybrydowej nikogo już nie dziwi, to wciąż jak bumerang wraca pytanie, jaki monitor wybrać. Budując od zera swoje własne stanowisko, mamy pełną dowolność w doborze sprzętu, więc warto wybrać firmę, która rozumie potrzeby profesjonalistów.
Jedną z nich jest Lenovo, które udowodniło to po raz kolejny wypuszczając na rynek monitor Lenovo ThinkVision P27QD-40. Skierowany on jest do szerokiego grona specjalistów, od analityków danych, przez programistów, aż po twórców treści. Zacznijmy jednak od początku.
Specyfikacja
Lenovo ThinkVision P27QD-40 to 27-calowy monitor wyposażony w matrycę IPS. Wyświetla obraz w rozdzielczości QHD, czyli 2560 x 1440 pikseli. Dzięki połączeniu tej rozdzielczości z rozmiarem możemy liczyć na wysoką gęstość pikseli, która w tym wypadku wynosi około 109 PPI. Jest to uznawane za tzw. “złoty środek” w urządzeniach przeznaczonych do pracy, ponieważ przekłada się to na ostrzejszy obraz i bardzo dobrą widoczność np. czcionek, napisów czy innych detali na ekranie. Jednak o jakości ekranu za chwilę. Poniżej znajdziesz dokładną specyfikację tego modelu.
| Przekątna ekranu | 27 cali |
| Rozdzielczość | 2560 x 1440 |
| Częstotliwość odświeżania | 24 – 120 Hz |
| Czas reakcji | 6 ms |
| Typ panelu | IPS |
| Format | 16:9 |
| Jasność | 350 cd/m2 |
| Kontrast | 1500:1 |
| Porty | HDMI DisplayPort 1.4 (DSC (Display Stream Compression)) Wyjście DisplayPort 1.4 USB-C 3.2 Gen 1 upstream/DisplayPort 1.4 Alt Mode (moc do 140 W) USB-B 3.2 Generacji 1 upstream 3 x USB 3.2 Generacji 1. downstream USB 3.2 Generacji 1. downstream (BC 1.2) USB-C 3.2 Generacji 1. downstream (zasilanie do 15 W) LAN (RJ-45) |
Pierwsze wrażenia
Pierwsze rozpakowanie tego monitora jeszcze nie zwiastowało, z czym właściwie mam do czynienia. Na pierwszy rzut oka monitor jakich wiele. Jednak z każdą kolejną godziną odkrywałem nowe rzeczy, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie jest to tylko ekran, ale samo centrum dowodzenia.

Zacznę od dość prostego wydawałoby elementu, jakim jest wcięcie w podstawie monitora. Wiedziałem już wcześniej, do czego jest przeznaczone, ale podchodziłem do tego rozwiązania dość sceptycznie. Dlaczego? Próbowałem już wcześniej korzystać z różnego rodzaju podstawek na smartfona, jednak zwykle po kilku użyciach stawały się po prostu kolejnym dodatkiem do biurka, które tylko zajmowały miejsce. Telefon jak wcześniej lądował po prostu na blacie albo w kieszeni.
Tutaj jednak złapałem się na tym, że zacząłem z tego rozwiązania korzystać, bo jest po prostu wygodne. Nie mam żadnych dodatkowych elementów, tylko telefon wstawiam sobie na podstawę i cały czas mam go w zasięgu wzroku i ręki.

Jeśli chodzi o sam montaż, też jest on bardzo prosty i intuicyjny. Lenovo sięgnęło po dobrze znane od lat rozwiązanie – podstawę montujemy za pomocą śruby do stopki, a tę osadzamy w obudowie monitora i gotowe. Za pomocą dosłownie trzech ruchów jesteś w stanie ustawić monitor na biurku i go podłączyć.

No i tutaj spotkały mnie pierwsze niespodzianki. Bo gniazda skierowane do dołu dla nikogo nie będą zaskoczeniem. Jednak w trakcie oględzin monitora odkryłem dodatkowe gniazda na bocznym panelu oraz gniazdo skierowane ku górze, schowane za gumową zaślepką. Jest ono przeznaczone do podłączenia zewnętrznej kamerki internetowej, którą można dokupić osobno, jednak jeśli z takowej nie korzystasz, to masz dostęp do kolejnego gniazda.
Centrum zarządzania
Monitor Lenovo ThinkVision P27QD-40 jak wspomniałem wcześniej, nie ogranicza się tylko do wyświetlania obrazu. Pełni on też rolę stacji dokującej. Został wyposażony w porty HDMI, USB czy DisplayPort 1.4. Jest to jednak standard. Kluczowym wyróżnikiem jest tutaj coś innego. Monitory możemy łączyć szeregowo, używając tylko jednego kabla wychodzącego z komputera. Po pierwsze, ogranicza to plątaninę przewodów, po drugie znacząco ułatwia sprawę w momencie, kiedy na co dzień korzystamy z laptopa, gdzie jak wiadomo, z reguły dostępne jest tylko jedno wyjście wideo. Dodatkowo, wbudowany tutaj HUB USB bardzo ułatwia organizację na biurku i jest po prostu wygodne.

Ekran i testy
Przejdźmy jednak do samego ekranu. Jak wspominałem już na wstępie, mamy tutaj do czynienia z panelem IPS, który wyświetla obraz w rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli. Aktualnie panel QHD jest w zupełności wystarczający do większości zastosowań profesjonalnych.
Do codziennego użytku związanego z pracą zapewne i tak nikt by nie zauważył, że jego monitor działa w rozdzielczości 4K. Ja pracując zarówno na swoim prywatnym monitorze, który też jest monitorem QHD, jak i na Lenovo ThinkVision P27QD-40 wychodzę z założenia, że jest to rozwiązanie idealnie dopasowane do współczesnych potrzeb.

Moje pierwsze wrażenia związane z tym monitorem, a konkretnie z ekranem były bardzo pozytywne. Już na pierwszy rzut oka widać, że kolory nie są w żaden sposób przekłamane, jasność jest wystarczająca (a w razie potrzeby mogę ją podnieść), kąty widzenia w porządku.
Jeśli chodzi o kolory, to w kartonie razem z monitorem znalazłem raport z kalibracji ekranu, gdzie znajdują się informacje, że w trybie standardowym delta E wynosi mniej niż 2. W naszych testach, w przypadku monitorów i telewizorów uznajemy, że jeśli delta E wynosi mniej niż 4, jest to wynik bardzo dobry. Czyli delta E na poziomie niższym niż 2 dla monitora do zastosowań profesjonalnych jest świetnym rezultatem.

Postanowiłem to jednak sprawdzić za pomocą kolorymetru. Test przeprowadziłem na takich samym ustawieniach, jakie wynikają z raportu z kalibracji. Wynik był w pełni zgodny z tym, co deklaruje producent, a nawet jeszcze lepszy, ponieważ w moich testach delta E wynosi dokładnie 0,62, co jest wynikiem doskonałym. Jeśli chodzi o poszczególne kolory, to w przypadku żadnej z barw odchylenia nie są takie, żeby można je było rozpoznać gołym okiem. Tutaj ocena 10/10.

Postanowiłem sprawdzić także równomierność podświetlenia ekranu. W tym przypadku też jest bardzo dobrze. Test był wykonany na 9 planszach rozmieszczonych na powierzchni ekranu. Wynik uznaję za dobry, jeżeli w żadnych punkcie odchylenia nie przekraczają 10%. W moim teście maksymalne odchylenia zbliżały się do niespełna 6%, więc wynik uznaję za pozytywny, gdzie różnice nie są widoczne gołym okiem.

Monitor Lenovo ThinkVision P27QD-40 jest wyposażony w bardzo dobry ekran, który świetnie sprawdzi się zarówno w pracy z tekstami, danymi, analizą, jak i w przypadku zadań kreatywnych związanych z grafiką czy tworzeniem wideo.
Jest tutaj zastosowane też bardzo ciekawe rozwiązanie, którym jest zakres częstotliwości odświeżania obrazu w przedziale od 24 Hz do 120 Hz. Dzięki temu możesz korzystać z najlepszych możliwych ustawień w zależności od tego, co aktualnie robisz. W przypadku przeglądania statycznych obrazów częstotliwość się zmniejsza. W trakcie normalnej pracy będzie to standardowe 60 Hz, a kiedy sytuacja tego wymaga – korzystasz ze 120 Hz.
Ergonomia, rzecz święta
Dla mnie jedną z ważniejszych rzeczy w przypadku monitora, zaraz za ekranem i jakością obrazu, jest możliwość ustawienia go w sposób, który będzie dla mnie najwygodniejszy. Lenovo ThinkVision P27QD-40 daje w tym zakresie sporo możliwości. Bo jest to nie tylko możliwość regulacji góra-dół, ale też pochył w każdej płaszczyźnie oraz możliwość ustawienia monitora w trybie pivot. Jest to szczególnie przydatne w przypadku konfiguracji z kilkoma ekranami. W teorii powinien to być standard, jednak niestety nie każdy monitor daje takie możliwości, za co leci kolejny plusik w stronę Lenovo.

Podsumowanie
Lenovo ThinkVision P27QD-40 to monitor, który może wybrać zarówno pracownik IT, analityk finansowy, programista, ale też twórca treści wizualnych. To rodzaj monitora, który po prostu ma sens, i daje duże możliwości, jeśli chodzi o organizację stanowiska pracy, przy jednoczesnym zwiększeniu produktywności.

Fakt, może nie jest to monitor, który wygląda przesadnie ekscytująco, nie ma miliona dodatkowych funkcji, ale działa niezawodnie. I to jest w nim najważniejsze, bo masz pewność, że dzień po dniu, kiedy uruchomisz ekran, nie czeka cię niespodzianka, tylko ze spokojną głową możesz usiąść do swojej pracy bez jakichkolwiek zmartwień.
Materiał powstał we współpracy z Lenovo.

