reklama

Najnowsza część kultowej animacji Kung Fu Panda (4. odsłona) zadebiutuje na ekranach kin w piątek – 8 marca. Premiera produkcji odbędzie się 8 lat po prezentacji jej poprzedniej części i aż 16 lat po pokazie pierwszej bajki z całego cyklu. W niniejszej publikacji dowiesz się, jakie serwisy streamingowe posiadają w swoim katalogu tytułów poprzednie części popularnego dzieła.

Kung Fu Panda (2008)

Zarys fabuły: Po, nieporadna panda o wielkim apetycie, marzy o zostaniu mistrzem kung fu. W wyniku zbiegu okoliczności główny bohater zostaje wybrany na Smoczego Wojownika, co wywołuje dezaprobatę wśród Wielkiej Piątki, czyli – Tygrysicy, Żurawia, Modliszki, Małpy i Węża. Po rozpoczyna więc treningi pod okiem mistrza Shifu, a jego głównym oponentem jest Tai Lung.

reklama

Dostępna na: SkyShowtime.

Kung Fu Panda 2 (2011)

Zarys fabuły: Po żyje teraz jako Smoczy Wojownik chroniąc Dolinę Spokoju razem z pozostałymi mistrzami Kung Fu, czyli – Tygrysicą, Żurawiem, Żmiją, Modliszką i Małpą. Życie głównego bohatera jest jednak zagrożone przez plany nowegom złoczyńcy (w tej części Lord Shen), którego głównym celem jest całkowite zniszczenie sztuki Kung Fu. Po rusza więc na starcie ze swoim nowym oponentem, a w trakcie przygody musi sięgnąć do przeszłości o odkryć sekrety dotyczące swoich korzeni.

Dostępna na: brak na serwisach streamingowych, dostępne jedynie wypożyczenie np. na Apple TV+ lub YouTube.

Kung Fu Panda 3 (2016)

Zarys fabuły: Po trafia do tajemniczej, rajskiej wioski zamieszanej przez beztroskie, lubiące zabawę i troszkę niezdarne pandy. Główny bohater postanawia dokonać niemożliwego – wytrenować swoich pobratymców, uformować z nich armię i pokonać złowrogiego Kaia, który przemierza Chiny, by zniszczyć wszystkich mistrzów kung-fu.

Dostępna na: Netflix, Prime Video.

Share.

Cześć, nazywam się Konrad i pracuję jako dziennikarz technologiczny dla portalu 3D-Info. Tematyka, w której się obracam dotyczy głównie branży mobile, a więc moje nazwisko zobaczycie przy zdecydowanej większości tekstów na temat smartfonów, smartwatchy oraz tabletów. Założenie, które staram się realizować podczas mojej pracy jest dość proste - chciałbym tworzyć teksty, które realnie pomagają czytelnikom w dokonaniu możliwie najlepszego dla nich wyboru podczas zakupu nowego produktu. Dążę również do tego, aby użytkownicy sprzętów, o których piszę byli zawsze poinformowani na temat aktualizacji i nowych funkcji dostępnych na ich urządzeniach. Nie będę przesadzał z patetycznymi hasłami o poczuciu dziennikarskiej misji, ale przyznam szczerze, że uważam moją pracę za sensowną jedynie wtedy, gdy pomaga ona odbiorcom w zbudowaniu większej świadomości na tematy, o których piszę. Chciałbym również utrzymywać kontakt z czytelnikami moich treści, a więc jeśli postawiłem w którymś ze swoich tekstów tezę, z którą się nie zgadzasz (lub jest dokładnie odwrotnie - na co liczę zdecydowanie bardziej) to z całą pewnością docenię każdą wiadomość, jaka trafi na moją skrzynkę.   Portal 3D-Info jest drugim miejscem, w którym realizuję się jako dziennikarz technologiczny. Wcześniej przez rok szlifowałem swój warsztat zawodowy w redakcji magazynu PC World, w którego papierową wersję zaczytywałem się gdy byłem jeszcze w dzieckiem. Wcześniej ukończyłem również kierunek Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale muszę przyznać, że wiedza zdobyta w ciągu kilku lat studiów stanowi zaledwie ułamek tego czego nauczyłem się przez rok w PCW. Decyzja o zmianie pracy na stanowisko w 3D-Info była w moim przypadku podyktowana chęcią zbudowania czegoś nowego i możliwością wzbogacenia portalu o autorską wizję na tworzone przeze mnie treści.   Dziennikarstwo technologicznie nie pochłania całego mojego czasu, a na co dzień staram się również rozwijać w kreatywnych kierunkach. Uczę się więc na kierunku Produkcji Muzyki we wrocławskiej Szkole Muzyki Nowoczesnej oraz komponuję sporo utworów, które kiedyś zapewne opuszczą moją szufladę. Poza tworzeniem tekstów o technologii staram się również szlifować swój warsztat pisarski w kierunku treści beletrystycznych. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie największą cześć wolnego czasu spędzam niszcząc swoje nerwy na Summoners Rift.

Exit mobile version