Wygląda na to, że w kwaterze głównej NVIDIA ktoś wcisnął przycisk „pełna naprzód”. Najnowsze doniesienia z łańcucha dostaw sugerują, że Zieloni szykują się na strategiczny zwrot, który może zdefiniować następną dekadę w świecie akceleratorów AI. Według raportu portalu Ctee, NVIDIA ma zostać pierwszym klientem TSMC, który skorzysta z nadchodzącego, rewolucyjnego procesu technologicznego A16. Dlaczego to tak istotna wiadomość? Ponieważ przez ostatnie dwie dekady NVIDIA grała w zupełnie inną grę.
Zmiana strategii po 20 latach
Jeśli śledzicie rynek półprzewodników, doskonale wiecie, że NVIDIA historycznie nie pchała się na pierwszą linię frontu po najświeższe procesy litograficzne czy to od TSMC czy Samsunga. Podczas gdy Apple, Qualcomm czy MediaTek biły się o każdy nanometr, rezerwując najnowsze węzły produkcyjne na lata wprzód, NVIDIA podchodziła do tematu z większym spokojem. Ich filozofia opierała się na maksymalnym wykorzystaniu dojrzałych, sprawdzonych procesów i skupieniu się na genialnej architekturze. To właśnie mistrzowskie projekty GPU, a nie sama litografia, dawały im przewagę.
Teraz jednak zasady gry się zmieniają. Rynek AI jest rozgrzany do czerwoności, konkurencja, zwłaszcza ze strony AMD, nie śpi, a apetyt na moc obliczeniową rośnie w tempie wykładniczym. Wygląda na to, że sama architektura to już za mało. By utrzymać pozycję lidera, NVIDIA musi sięgnąć po najcięższe działa. I tym działem ma być właśnie proces A16.
Co tak naprawdę oznacza A16 TSMC? Technologia, która zmieni wszystko
Przejście na proces A16 TSMC to nie jest zwykła kosmetyka i zmniejszenie cyferek. Taiwańczycy planują wprowadzić w nim dwie fundamentalne innowacje, które zdefiniują wydajność i efektywność energetyczną przyszłych chipów.
Przede wszystkim tranzystory wykonane w technologii GAAFET (Gate-All-Around). To następca obecnie stosowanych układów FinFET. Wyobraźcie sobie kanał, którym płyną elektrony. W technologii FinFET bramka kontrolująca ten przepływ otacza go z trzech stron. W GAAFET, jak sama nazwa wskazuje, bramka otacza kanał z każdej strony (360°). Daje to niemal idealną kontrolę nad przepływem prądu, co drastycznie redukuje tzw. prądy upływu i pozwala na pracę z niższym napięciem. W praktyce? Wyższa wydajność przy tym samym zużyciu energii lub znacznie niższe zużycie energii przy tej samej wydajności.

Do tego proces A16 wprowadz również Super Power Rail (SPR) – zasilanie od spodu. To prawdziwa rewolucja w projektowaniu układów scalonych. Obecnie zarówno ścieżki sygnałowe (dane), jak i zasilające (energia) znajdują się na wierzchu wafla krzemowego, tworząc prawdziwy „korek” i utrudniając sobie wzajemnie życie. Technologia SPR, znana też jako backside power delivery, przenosi całą sieć zasilania na spód chipu. To jak budowa dwupoziomowej autostrady. Na górze pędzą dane, a na dole płynie czysta, stabilna energia. Efekt? Znacznie lepsza integralność zasilania, co jest kluczowe dla układów o tak gargantuicznej mocy, jak przyszłe akceleratory AI.
Kiedy zobaczymy pierwsze owoce tej współpracy?
TSMC planuje uruchomienie masowej produkcji (HVM) w procesie A16 pod koniec 2026 roku. Oznacza to, że pierwsze układy NVIDIA korzystające z tej technologii mogłyby zadebiutować na przełomie 2027 i 2028 roku. Patrząc na roadmapę Zielonych, naturalnymi kandydatami wydają się być akceleratory z rodziny Rubin Ultra lub, co bardziej prawdopodobne, ich następcy z generacji kodowej Feynman.

Dla TSMC to doskonała wiadomość. Zdobycie tak kluczowego partnera jako pierwszego klienta dla nowej technologii cementuje ich pozycję lidera. Dla nas, obserwatorów i profesjonalistów z branży IT, to jasny sygnał: wyścig zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji wchodzi na zupełnie nowy, atomowy poziom. Zapnijcie pasy.

