Ku chwale Swaroga! Chciałbym dać taki tytuł, ale nie mogę… recenzja gry GORD

Miałem okazję spędzić trochę czasu z polską strategią o nazwie GORD. Czy był to dobry czas?

GORD to polska produkcja, stworzona przez studio Covenant.dev. Wydaniem gry zajęło się Team17. Mamy tu do czynienia z grą strategiczną, jednak to nie jedyne elementy, na które natrafimy. Twórcy zaimplementowali tutaj nieco survivalu i rzeczy, które mocno kojarzą się ze staroszkolnymi erpegami. To wszystko mocno podlane słowiańskim klimatem. Na papierze wszystko brzmi dobrze. Czy jednak to wystarczy?

Ku czci pradawnym bóstwom?

Słowiański klimat jest czymś, co już w pierwszej chwili zainteresowało mnie w przypadku GORD. Długo czekałem na grę, w której będę mógł pokierować osadą, dbać o wojów i przeszukiwać lasy, uważając na biesy, dziwadła, strzygi i południce. Kampania dla jednego gracza rozpoczyna się dość obiecująco. Musimy dojść do miejsca, które idealnie nada się nie tylko na rozłożenie obozu, ale także założenie wspomnianej już wcześniej osady. Szkoda tylko, że po wykonaniu pierwszej misji musimy wszystko porzucić i zaczynać od początku. Rozumiem, że miała to być pewna formuła samouczka, gdzie dowiemy się nieco więcej o podstawach rozgrywki, jednak moim zdaniem całość mogła być rozwiązana nieco inaczej.

O co w tej grze chodzi? Tak jak wspominałem wcześniej, wcielamy się w postać władcy kierującego słowiańską osadą. Naszym zadaniem jest budowanie odpowiednich budynków, nadawanie ról podwładnym, kierowanie ich do prac itd. Lubię, kiedy gry są skomplikowane. GORD ma w sobie coś z tego elementu, ale zauważyłem jeden spory mankament. Mechaniki są nie tyle, co skomplikowane, co po prostu chaotyczne. Grając w strategie, przyzwyczaiłem się do tego, że rekrutując nowe jednostki, mają one już z góry przypisane pewne role. Są robotnicy, są wartownicy, żołnierze, kapłani itd. W przypadku GORD mamy po prostu mieszkańców osady. Co więcej, sami robotnicy dzielą się na kilka ról. Potrzebujemy osób do zbierania drewna, żywności, kamienia, trzciny czy innych surowców. Co ciekawe, kiedy skończy się miejsce na składowanie drewna, nasz osadnik nie pójdzie automatycznie tam, gdzie jest potrzebny. Najpierw musimy mu ręcznie zmienić rolę i skierować do gromadzenia pożywienia. Początkowo wydawało mi się to ciekawym rozwiązaniem, jednak im dalej w las, tym bardziej to było męczące. Co więcej, kiedy w trakcie prac zmieniałem profesję, mieszkaniec ot tak zostawiał np. drewno na środku osady i szedł robić coś innego. Zbieracz drewna też nie wpadł na to, aby je pozbierać, tylko przechodził obok, jak gdyby nigdy nic. No chyba że ręcznie nakazałem mu zebrać już ścięte drzewa.

GORD recenzja gry

Kolejnym problemem jest to, że nasi osadnicy są pozbawieni jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego. Kiedy spotkają na swojej drodze przeciwnika, wiedząc doskonale, że sobie z nim nie poradzą, podejmują walkę zamiast ucieczki. Palców dwóch rąk by mi zabrakło, gdybym miał zliczyć, ile mieszkańców straciłem w ten głupi sposób, bo zamiast uciekać przed wilkiem czy innym stworem, to uzbrojeni w patyk próbowali walczyć.

Schematy niczym z Darkest Dungeon

Pokuszę się tutaj o porównanie pewnych elementów GORD z Darkest Dungeon. Nie jest to absolutnie plus dla polskiej gry, jednocześnie mam nadzieję, że nie będzie to ujma dla króla “rogalików”. Poza zasobami i liczebnością, musimy dbać o dobre samopoczucie oraz stan psychiczny naszych podwładnych. Wpływa na to mnóstwo rzeczy. Kilka razy złapałem się na tym, że kompletnie nie wiem, co mam zrobić, aby stany depresyjne czy lęk u osadnika odmienić.

Możemy stawiać specjalne budynki, które pozwalają na polepszeniu stanu psychicznego podwładnych, czy też ich odpoczynek. Nie ma jednak bardziej irytującej rzeczy w GORD, (może poza nader odważnymi wieśniakami), niż to, że po kilku głębszych lub czasie spędzonym w bali nasz podwładny jest bezczynny. Nie wraca automatycznie do swojej pracy, tylko musimy kliknąć na niego i skierować go tam ręcznie. Poza wielką odwagą, zostali oni obdarzeni pamięcią złotej rybki.

GORD nie jest grą dla każdego

Jestem świadomy tego, że GORD nie jest grą przeznaczoną dla każdego. To dość specyficzna produkcja, która na pewno znajdzie swoich entuzjastów. Ja po pierwszych zapowiedziach liczyłem na coś w stylu rodzimego Frostpunka, gdzie rzeczywiście twórcy położyli duży nacisk na aspekty survivalowe, jednak tam to wszystko się ze sobą łączyło w spójną całość. Gra może się jednak pod tym względem spodobać także osobom, które przykładają wielką wagę do najmniejszych detali i po prostu lubią ogromne wyzwania pomimo chaotycznych rozwiązań.

GORD recenzja gry

Na plus zasługuje także oprawa graficzna. GORD jest grą bardzo ładną. Podobają mi się modele postaci, budynków i przeciwników. Przepiękne są tutaj także krajobrazy. To, co mnie w pewien sposób urzekło to fakt, że GORD wygląda świetnie nie tylko w standardowym rzucie izometrycznym, ale także w dużym powiększeniu. Nie każdej strategii się to udaje. Absolutny majstersztyk to jednak przerywniki “filmowe”. Nie chodzi mi o animacje, tylko rysunki i ryciny przedstawiające bohaterów, potwory i otoczenie. Są one przepiękne. Nie pogardziłbym albumem lub plakatami z motywami z GORD.

Twórcom także doskonale udało się uchwycić słowiański klimat. Ten po prostu wylewa się z ekranu, i jeśli lubisz takie rzeczy, a nie odstrasza cię mocno skomplikowana i chaotyczna rozgrywka, GORD może ci się spodobać, a nawet zachwycić. Na mnie jednak tak dużego wrażenia ta gra nie zrobiła.

OCENA: 6,5/10