reklama

Pod koniec marca w sieci pojawiła się informacja sugerująca, że jeden z największych azjatyckich serwisów do zakupów online został okradziony z danych dotyczących ponad 1.3 miliona użytkowników. Pierwsze wiadomości na temat przecieku krążyły w Internecie już 31 marca, kiedy to wyprowadzone pliki zostały udostępnione do pobrania.

Pandabuy wyciek danych – wszystko co musisz wiedzieć

Niestety nie wiemy, kiedy dokładnie doszło do wycieku, ponieważ do opinii publicznej dotarła jedynie informacja o udostępnieniu skradzionych danych. Autentyczność oszustwa została potwierdzona przez specjalistów dzień po tym wydarzeniu, a na oficjalnym profilu HaveIBeenPwned w serwisie X pojawił się wpis raportujący o nowym zagrożeniu.

To jednak nie wszystko, ponieważ w wyniku przecieku do sieci trafiły również takie informacje jak:

  • pełne nazwy kont klientów oraz ich imiona i nazwiska,
  • dane kontaktowe, takie jak numery telefonów i adresy e-mail,
  • IP i szczegóły zamówień klientów,
  • kraj zamieszkania, adresy i kody pocztowe.
Źródło: Reedit

Sprawcy ataku pozostają na ten moment nieznani i żadna konkretna grupa hakerska nie przypisała sobie przeprowadzenia całej operacji. Wyciek tak dużej ilości danych pozostawia podwójny niesmak, ponieważ sklep Pundabuy został przyłapany na tuszowaniu rozmów dotyczących całej sytuacji na swoim oficjalnym Discordzie. W sieci trudno również znaleźć oficjalne stanowisko marki, która co prawda wypuściła oświadczenie na wspomnianej wcześniej platformie, jednak ominęła takie serwisy jak X czy Facebook.

https://twitter.com/BestAdamDaGoat/status/1774826487566287257

Gigantyczny wyciek danych to nie jedyny problem Pandabuy, ponieważ w sieci pojawiło się coraz więcej informacji na temat naloty policji na część magazynów marki. Dla niewtajemniczonych warto dodać, że chiński sklep (a właściwie pośrednik) jest znany przede wszystkim ze sprzedaży podróbek i to właśnie ta kwestia stała się pretekstem do interwencji ze strony służb.

Jak sprawdzić, czy twoje dane stały się częścią wycieku z Pandabuy

Najprostszym sposobem na zweryfikowanie, czy twoje dany stały się częścią omawianego przecieku jest odwiedzenie strony HaveIBeenPwned, gromadzącej informacje na temat aktualnych zagrożeń w cyberprzestrzeni. Serwis jest bardzo prosty w obsłudze – wystarczy otworzyć podlinkowaną przeze mnie wyżej witrynę, a następnie wpisać swój adres e-mail w polu znajdującym się na stronie głównej.

Jeżeli po wpisaniu adresu zobaczysz zieloną grafikę, to znaczy, że twoje dane są bezpiecznie.

W innym przypadku na stronie wyświetli się umieszczona powyżej informacja, pod którą znajdziesz listę przecieków zawierających twój e-mail.

W celu zweryfikowania bezpieczeństwa twoich adresów internetowych możesz również odwiedzić rządową stronę bezpiecznedane.gov.pl, jednak mam wrażenie, że posiada ona nieco uboższą bazę danych. Niestety zaproponowane przeze mnie metody weryfikacji nie mają 100% skuteczności, ponieważ istnieje szansa na to, że konkretny adres e-mail mógł ominąć serwery obu serwisów. Mimo to warto z nich skorzystać, ponieważ wycieki danych stają coraz częstszym problemem, a w ostatnim czasie podobna sytuacja (choć na zdecydowanie mniejszą skalę) miała miejsce w ZUS-ie.

Share.

Cześć, nazywam się Konrad i pracuję jako dziennikarz technologiczny dla portalu 3D-Info. Tematyka, w której się obracam dotyczy głównie branży mobile, a więc moje nazwisko zobaczycie przy zdecydowanej większości tekstów na temat smartfonów, smartwatchy oraz tabletów. Założenie, które staram się realizować podczas mojej pracy jest dość proste - chciałbym tworzyć teksty, które realnie pomagają czytelnikom w dokonaniu możliwie najlepszego dla nich wyboru podczas zakupu nowego produktu. Dążę również do tego, aby użytkownicy sprzętów, o których piszę byli zawsze poinformowani na temat aktualizacji i nowych funkcji dostępnych na ich urządzeniach. Nie będę przesadzał z patetycznymi hasłami o poczuciu dziennikarskiej misji, ale przyznam szczerze, że uważam moją pracę za sensowną jedynie wtedy, gdy pomaga ona odbiorcom w zbudowaniu większej świadomości na tematy, o których piszę. Chciałbym również utrzymywać kontakt z czytelnikami moich treści, a więc jeśli postawiłem w którymś ze swoich tekstów tezę, z którą się nie zgadzasz (lub jest dokładnie odwrotnie - na co liczę zdecydowanie bardziej) to z całą pewnością docenię każdą wiadomość, jaka trafi na moją skrzynkę.   Portal 3D-Info jest drugim miejscem, w którym realizuję się jako dziennikarz technologiczny. Wcześniej przez rok szlifowałem swój warsztat zawodowy w redakcji magazynu PC World, w którego papierową wersję zaczytywałem się gdy byłem jeszcze w dzieckiem. Wcześniej ukończyłem również kierunek Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale muszę przyznać, że wiedza zdobyta w ciągu kilku lat studiów stanowi zaledwie ułamek tego czego nauczyłem się przez rok w PCW. Decyzja o zmianie pracy na stanowisko w 3D-Info była w moim przypadku podyktowana chęcią zbudowania czegoś nowego i możliwością wzbogacenia portalu o autorską wizję na tworzone przeze mnie treści.   Dziennikarstwo technologicznie nie pochłania całego mojego czasu, a na co dzień staram się również rozwijać w kreatywnych kierunkach. Uczę się więc na kierunku Produkcji Muzyki we wrocławskiej Szkole Muzyki Nowoczesnej oraz komponuję sporo utworów, które kiedyś zapewne opuszczą moją szufladę. Poza tworzeniem tekstów o technologii staram się również szlifować swój warsztat pisarski w kierunku treści beletrystycznych. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie największą cześć wolnego czasu spędzam niszcząc swoje nerwy na Summoners Rift.

Exit mobile version