reklama

Nothing Phone (2) będzie kontynuacją jednego z najciekawszych smartfonów ostatnich lat. Urządzenie ponownie zaoferuje unikalny design z lampkami LED (zajmującymi niemalże całe jego plecki), ale tym razem ma celować w nieco inną półkę cenową. Pisząc „nieco inną” mam na myśli „zdecydowanie inną”, ponieważ według wczesnych spekulacji tegoroczna odsłona flagowca będzie o około 600 złotych droższa od swojego poprzednika.

Przeciek pojawił się na Twitterze za sprawą użytkownika Sondesix. Autor rozpowszechnił informacje sugerującą, że za model wyposażony w 256 GB przestrzeni dyskowej zapłacimy 729 dolarów, co przy obecnym kursie waluty daje około 3000 złotych. Zestawiając powyższą cenę w zeszłoroczną odsłoną urządzenia zauważymy, że smartfon może kosztować nawet o 600 zł więcej. Dla obserwatorów branży mobile zapewne nie będzie to wielke zaskoczenie, ponieważ marka zapowiedziała już, że kolejny model ma celować w bardziej flagowy segment.

  • Nothing Phone (1) w opcji 256 GB | Cena w dniu premiery: 2399 zł
  • Nothing Phone (2) w opcji 256 GB | Spekulowana cena: 729 dolarów (około 3000 złotych)

W nowym przecieku zastanawiający jest fakt, że został on przekazany dalej na Twitterze przez samego założyciela marki Nothing – Carla Pei’a. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy takie działanie podważa, czy wzmacnia wiarygodność samej informacji. Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że prezes firmy czuje się swobodnie w social mediach, a więc trollowanie użytkowników jest w jego przypadku całkiem możliwe.

reklama

Nothing Phone (2) może być największym konkurentem dla Galaxy S23 FE

Nothing Phone (2) ma zostać oparty na procesorze Snapdragon 8 Plus Gen 1, który częściowo usprawiedliwia podwyżkę ceny urządzenia. Jest to dokładnie ta sama jednostka jaką spotkacie w wielu zeszłorocznych flagowcach oraz topowych modelach konkurencyjnych marek. Mam w tym miejscu na myśli chociażby takie smartfony jak:

  • Galaxy Z Flip 4,
  • Galaxy Z Fold 4,
  • Xiaomi 12T Pro,
  • motorola Edge 30 Ultra.

Mam jednak wrażenie, że to nie powyższe urządzenia będą największymi oponentami nowego modelu od Nothing. W tym roku mamy bowiem zobaczyć premierę (pół)flagowca, na którego premierę czekało wielu fanów – w tym ja. Mowa o Samsungu Galaxy S23 FE, czyli przedstawicielu powstające z grobu serii Fan Edition. Pierwszy taki model został zaprezentowany w 2020 roku i zrobił w późniejszym czasie furorę. Nie znam chyba ani jednego polskiego tech-youtubera, który nie poleciłby powyższego urządzenia przynajmniej raz.

Jest to z resztą zupełnie normalne, bo Galaxy S20 FE to naprawdę genialny telefon. Niestety w tym roku jego atrakcyjność wyraźnie zmalała przez koniec wsparcia dużymi aktualizacjami do kolejnych odsłon Androida. Jego następca (Galaxy S23 FE) będzie czymś między flagowcem a średniopółkowcem i obstawiam, że jego oficjalna cena będzie oscylowała w graniach 3000 – 3500 złotych. Skąd taki pomysł? Coż, Samsung posiada już w swoim tegorocznym portfolio zarówno tańsze alternatywy (Galaxy A34 oraz Galaxy A54), jak i droższe modele (seria Galaxy S23). Wypuszczenie urządzenia w spekulowanej przeze mnie kwocie byłoby odpowiedzią na lukę w ofercie koreańskiej marki.

Naturalnie wtedy Nothing Phone (2) zyskałby naprawdę silnego oponenta, ponieważ linia Fan Edition posiada spore zaufanie użytkowników. Zestawienie tych smartfonów byłoby z resztą jednym z najciekawszych porównań tego roku. Z jednej strony barykady stanąłby unikalny model od marki, która powstała zaledwie 2 lata temu a z drugiej zapewne dość nudny, ale jednocześnie solidny smartfon od jednego z największych producentów elektroniki na świecie.

Share.

Cześć, nazywam się Konrad i pracuję jako dziennikarz technologiczny dla portalu 3D-Info. Tematyka, w której się obracam dotyczy głównie branży mobile, a więc moje nazwisko zobaczycie przy zdecydowanej większości tekstów na temat smartfonów, smartwatchy oraz tabletów. Założenie, które staram się realizować podczas mojej pracy jest dość proste - chciałbym tworzyć teksty, które realnie pomagają czytelnikom w dokonaniu możliwie najlepszego dla nich wyboru podczas zakupu nowego produktu. Dążę również do tego, aby użytkownicy sprzętów, o których piszę byli zawsze poinformowani na temat aktualizacji i nowych funkcji dostępnych na ich urządzeniach. Nie będę przesadzał z patetycznymi hasłami o poczuciu dziennikarskiej misji, ale przyznam szczerze, że uważam moją pracę za sensowną jedynie wtedy, gdy pomaga ona odbiorcom w zbudowaniu większej świadomości na tematy, o których piszę. Chciałbym również utrzymywać kontakt z czytelnikami moich treści, a więc jeśli postawiłem w którymś ze swoich tekstów tezę, z którą się nie zgadzasz (lub jest dokładnie odwrotnie - na co liczę zdecydowanie bardziej) to z całą pewnością docenię każdą wiadomość, jaka trafi na moją skrzynkę.   Portal 3D-Info jest drugim miejscem, w którym realizuję się jako dziennikarz technologiczny. Wcześniej przez rok szlifowałem swój warsztat zawodowy w redakcji magazynu PC World, w którego papierową wersję zaczytywałem się gdy byłem jeszcze w dzieckiem. Wcześniej ukończyłem również kierunek Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale muszę przyznać, że wiedza zdobyta w ciągu kilku lat studiów stanowi zaledwie ułamek tego czego nauczyłem się przez rok w PCW. Decyzja o zmianie pracy na stanowisko w 3D-Info była w moim przypadku podyktowana chęcią zbudowania czegoś nowego i możliwością wzbogacenia portalu o autorską wizję na tworzone przeze mnie treści.   Dziennikarstwo technologicznie nie pochłania całego mojego czasu, a na co dzień staram się również rozwijać w kreatywnych kierunkach. Uczę się więc na kierunku Produkcji Muzyki we wrocławskiej Szkole Muzyki Nowoczesnej oraz komponuję sporo utworów, które kiedyś zapewne opuszczą moją szufladę. Poza tworzeniem tekstów o technologii staram się również szlifować swój warsztat pisarski w kierunku treści beletrystycznych. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie największą cześć wolnego czasu spędzam niszcząc swoje nerwy na Summoners Rift.

Exit mobile version