Globalny rynek pamięci znalazł się w miejscu, którego wielu vendorów IT wolałoby uniknąć. Z jednej strony mamy eksplozję zapotrzebowania na DRAM i NAND napędzaną przez AI, z drugiej coraz bardziej napięte łańcuchy dostaw i długoterminowe kontrakty rezerwujące moce produkcyjne nawet na dwa–trzy lata do przodu. Czy chińscy producenci pamięci są gotowi przejąć część globalnego rynku?
Pierwsze sygnały już się pojawiają. Firmy z segmentu PC, workstation i infrastruktury, w tym także duzi gracze OEM, coraz częściej sondują możliwość certyfikacji alternatywnych dostawców DRAM z Chin. Nie dlatego, że nagle odkryły w nich technologiczny ideał, ale dlatego, że klasyczna trójka ma dziś ręce pełne roboty przy obsłudze kontraktów AI i hyperscale.
HP przeciera szlaki, CXMT zyskuje wiarygodność
Decyzja HP o rozpoczęciu rozmów z CXMT nie jest przypadkowa. W obliczu niestabilności geopolitycznej i cyklicznych wahań na rynku półprzewodników, amerykańscy giganci szukają alternatyw dla Samsunga, SK Hynix i Microna. Choć na razie mowa o pamięciach dla „produktów konsumenckich”, czyli tam, gdzie nie jest wymagany topowy binning, sam fakt, że HP bierze pod uwagę chińskiego dostawcę, legitymizuje CXMT jako gracza zdolnego spełnić rygorystyczne normy jakościowe. Dla branży IT to znak, że chiński DRAM przestaje być tylko „tanim zamiennikiem”, a staje się realnym elementem globalnego łańcucha dostaw.
„Innowacja” przez kopiowanie? Skandal w Korei
Entuzjazm związany z rosnącą konkurencyjnością Chin studzą jednak doniesienia z Korei Południowej. Tamtejsza prokuratura postawiła w stan oskarżenia 10 osób, w tym byłych inżynierów Samsunga, zarzucając im wyciek kluczowych technologii do CXMT. Sprawa jest poważna. Chodzi o pełen transfer know-how dotyczącego procesu 18 nm DRAM, co miało skrócić czas R&D chińskiej firmy o całe lata.

Główny oskarżony, były szef jednego z działów Samsunga, miał rzekomo wykorzystać swoją wiedzę i sieć kontaktów, by za sowite wynagrodzenie (mowa o milionach dolarów) przenieść „techniczne DNA” koreańskiego giganta bezpośrednio do fabryk w Hefei. To rzuca nowe światło na „cudowny” rozwój CXMT. Czy kupując sprzęt z tymi podzespołami, nie wspieramy procederu systemowej kradzieży IP?
Wyścig z czasem i sankcjami
Mimo prawnych i etycznych wątpliwości, CXMT rośnie w siłę. Firma agresywnie zwiększa moce produkcyjne, celując w 12% udziału w globalnym rynku DRAM, co stawia ją w pozycji „czwartego gracza”. Pamiętajmy też o tym, że MICRON od lutego przestaje produkować moduły dla rynku konsumenckiego. W czasach, gdy cała Wielka Trójka skupia się na drogich pamięciach HBM dla AI (jak wspomniana wcześniej Vera Rubin), na rynku zwykłego DRAM DDR4/DDR5 i LPDDR może powstać luka podażowa. Chiny są gotowe ją wypełnić.
Z jednej strony, wejście CXMT może ustabilizować ceny i dostępność modułów w segmencie mainstream i edge computing. Z drugiej, ryzyko związane z sankcjami USA (które już uderzyły w YMTC) oraz procesami sądowymi sprawia, że opieranie infrastruktury krytycznej na chińskim krzemie staje się hazardem. HP zdaje się podejmować ryzyko, reszta branży na razie tylko obserwuje.

