reklama

Zakup dobrego smartfonu do 1000 złotych nie należy do najłatwiejszych zadań. Producenci elektroniki zrobią bowiem wszystko, aby skusić potencjalnych konsumentów niewiele znaczącymi hasłami marketingowymi w stylu np.: wirtualnej pamięci RAM (która w rzeczywistości nie ma zbyt wiele sensu przy wolnej pamięci masowej stosowanej w tanich telefonach) czy matrycach o ogromnej szczegółowości (które bardzo często zupełnie nie radzą sobie ze zdjęciami w słabym oświetleniu).

Niestety decydując się na budżetowe urządzenie musimy pogodzić się z pewnymi kompromisami i zaakceptować to, że żaden smartfon – w cenie nieprzekraczającej 1000 złotych – nie będzie telefonem idealnym. Nie oznacza to jednak, że zakup solidnego modelu w przytaczanej przeze mnie kwocie nie jest możliwy, a w niniejszym zestawieniu poznacie kilka ciekawych propozycji, które spełnią oczekiwania zdecydowanej większości casualowych użytkowników.

reklama

Jaki tani smartfon do 1000 złotych kupić?

Xiaomi Redmi Note 13

Smartfony z serii Redmi Note od Xiaomi są prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalnymi przedstawicielami niskiej półki cenowej. Nie ma w tym z resztą nic dziwnego, ponieważ od lat urządzenia te kojarzone są z solidną jakością i szerokim wachlarzem możliwości jak na modele dostępne za około 1000 złotych. W tym tekście skupie się na wariancie Redmi Note 13, czyli bazowej wersji tegorocznych średniopółkowców od azjatyckiej marki.

Pierwszą istotną zaletą omawianego smartfonu jest spory ekran (przekątna 6.67-cala), wykonany w technologii AMOLED. To właśnie tego elementu konstrukcji zabrakło chociażby w droższym Realme 11 5G, który trafił do sprzedaży jesienią poprzedniego roku (otrzymał on matrycę typu IPS). Dodatkowo urządzenie oferuje wysoką częstotliwość odświeżania obrazu (maksymalnie 120 Hz), 256 GB miejsca na pliki użytkownika oraz kamerę główną o rozdzielczości 108 Mpix.

Motorola Moto G54 Power Edition

W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć Motoroli, która prawdopodobnie jako jedyny producent urządzeń z niższej półki cenowej, oferuje smartfony wyposażone w niemalże czystego Androida. Co prawda kilka ostatnich modeli tej marki przypomniało mi o preinstalowanych aplikacjach w stylu „fascynującej” gry mobilnej Royal Clash czy takich programach jak Booking i Linkedin, jednak muszę zaznaczyć, że ilość bloatware’u na telefonach Motoroli jest znacznie mniejsza niż ma to miejsce w przypadku chińskich producentów smartfonów (choć technicznie rzecz biorąc to Motorola należy do Lenovo, a więc też można ją zaliczyć do tej grupy).

Proponowany przeze mnie model to Moto G54 Power Edition, który został wyposażony w niemalże wszystkie istotne dla przeciętnego użytkownika funkcje. Na jego pokładzie znajdziemy więc ekran z wysoką częstotliwością odświeżania obrazu (120 Hz), baterię o pojemności 6000 mAh (tak duże ogniwo to rzadkość) oraz szczegółowy aparat główny (50 Mpix). Niestety omawiany smartfon otrzymał matrycę typu LCD, a więc pod tym względem prezentuje się nieco gorzej niż Xiaomi Redmi Note 13.

Realme C55

Pamiętacie jak Apple zaskoczyło swoich fanów w 2022 roku, gdy podczas premiery iPhone’a 14 Pro zaprezentowało maskującą nieestetyczne wcięcie w ekranie „rewolucyjną funkcję” Dynamic Island? Jeśli tak, to wyrzućcie to wspomnienie do kosza, ponieważ Realme zrobiło dokładnie to samo, ale później i gorzej. Model C55 był bowiem pierwszym smartfonem na rynku, który kopiował rozwiązanie zaproponowane przez amerykańską markę, choć tym razem omawiana opcja zyskała miano „Mini Kapsuły” (w org. Mini Capsule).

Powód dla którego powyższy smartfon znalazł się w tym zestawieniu jest jednak nieco inny. Realme C55 oferuje bowiem dosyć szeroki wachlarz możliwości jak na urządzenie, które kupicie za około 700 złotych. Smartfon został wyposażony w obiektyw główny o rozdzielczości 64 Mpix, który stanowi raczej rzadkość w tej półce cenowej. Na jego pokładzie znajdziemy również dużą baterię o pojemności 5000 mAh, spory ekran o przekątnej 6.72-cala oraz 8 GB wbudowanej pamięci RAM.

Infinix Hot 40 Pro

Marka Infinix zadebiutowała w Polsce mniej więcej w połowie wakacji 2022 roku. Przyznam, że moje początkowe testy urządzeń tego producenta kończyły się raczej rozczarowaniem i trudno było mi wskazać jakiekolwiek mocne strony takich modeli jak chociażby Note 12. Punktem zwrotnym okazała się premiera śreniopółkowego Infinixa Zero Ultra, który pod wieloma względami wypadał równie dobrze co mocna wówczas konkurencja (w postaci chociażby Xiaomi 12T czy Motoroli Edge 30 Fusion), ale nieco zraził mnie do siebie zdecydowanie zbyt wysoką ceną.

W przypadku proponowanego przeze mnie dzisiaj modelu Hot 40 Pro, sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej. Jest tak przede wszystkim dlatego, że urządzenie zostało skierowane do zdecydowanie mniej wymagających użytkowników, czego rezultatem jest jego atrakcyjna cena. Trudno w takiej kwocie oczekiwać przesadnie wyżyłowanej specyfikacji, ale użytkownicy omawianego smartfonu nadal mogą liczyć na ekran z wysoką częstotliwością odświeżania obrazu (maksymalnie 120 Hz), szybkie ładowanie o mocy 33 W oraz intrygującą obudowę, która świeci w ciemności.

Samsung Galaxy A25

Samsung jest obecnie jednym z największych producentów smartfonów na rynku, ale o urządzeniach tej marki mówimy zazwyczaj w kontekście drogich flagowców z serii Galaxy S. Tańsze modele są w branżowej prasie nieco pomijane, choć warto zauważyć, że w znacznej mierze wynika to z relatywnie niskich nakładów finansowych koreańskiego giganta technologicznego na promowanie jego budżetowych smartfonów. Premiera modelu Galaxy A25 przeszła więc w tym roku bez echa, a szkoda, bo może się on okazać interesującą opcją dla mniej wymagających użytkowników.

Omawiany telefon otrzymał plecki nawiązujące designem do droższych flagowców z serii Galaxy S24 (mam w tym miejscu na myśli wtopienie obiektywów w obudowę urządzenia) oraz zdecydowanie mniej flagowy front z dużymi ramkami wokół wyświetlacza. Sam ekran jest natomiast panelem AMOLED o wysokiej częstotliwości odświeżania obrazu (120 Hz). Właściciele urządzenia mogą również liczyć na pojemną baterię (5000 mAh) oraz aparat główny o rozdzielczości 50 Mpix.

OPPO A79

Na prawie sam koniec niniejszego zestawienia pozostawiłem nieco mniej oczywisty wybór, czyli OPPO A79. Mam wrażenie, że urządzenia tego azjatyckiego producenta nie są przesadnie popularne w Polsce, a szkoda, ponieważ wypuszcza on naprawdę ciekawe modele w niskiej oraz średniej półce cenowej. Mam w tym miejscu na myśli nie tylko przytaczanego OPPO A79, ale i nieco droższy wariant 8T, a także dostępny w znacznie wyższej cenie model Reno 10 (który notabene jako jeden z niewielu śrendniopółkowców oferuje teleobiektyw z bezstratnym zoomem optycznym).

Wróćmy jednak do OPPO A79, czyli budżetowego telefonu, który zakupicie za niecałe 1000 złotych. Pomimo swojej relatywnie niskiej ceny, smartfon oferuje ekran z odświeżaniem obrazu na poziomie 90 Hz, 8 GB wbudowanej pamięci RAM oraz aparat główny o rozdzielczości 50 Mpix. Na uwagę zasługuję także procesor MediaTek Dimensity 6020, czyli jedna z wydajniejszych jednostek wśród budżetowych urządzeń mobilnych. Na 3D-Info znajdziecie test możliwości fotograficznych oraz multimedialnych tego smartfonu.

Motorola Edge 30 Neo

Motorola Edge 30 Neo to zdecydowanie jeden z najciekawszych smartfonów, jakie kupicie obecnie za mniej niż 1000 złotych. Cena urządzenia spadła po premierze jego następcy (modelu Edge 40 Neo), który pod kilkoma względami jest lepszy od swojego poprzednika, jednak na dobre zerwał z kompaktowym rozmiarem wyświetlacza. Oznacza to, że proponowany przeze mnie telefon jest ostatnim małym smartfonem z dopiskiem Neo na końcu swojej nazwy.

  • Motorola Edge 30 Neo | Cena: 789 złotych | Sklep

Urządzenie zostało oparte na procesorze marki Qualcomm (Snapdragon 695), który w połączeniu z niemalże czystym Androidem daje świetne wrażenia z codziennego użytkowania. Wszystkie aplikacje uruchamiają się więc płynnie, a sam telefon nie ma problemu z nadmiernym przegrzewaniem. Na pokładzie znajdziecie także szybkie ładowanie o mocy 68 W oraz ładowanie bezprzewodowe, co jest niemałą rzadkością w tej półce cenowej. Użytkownicy mogą również liczyć na ekran z wysoką częstotliwością odświeżania obrazu (120 Hz) oraz aparat główny o rozdzielczości 64 Mpix.

Jaki smartfon do 1000 złotych kupić – używany czy nowy?

W moim zestawieniu skupiłem się głównie na nowych urządzeniach, ponieważ tylko one są dostępne w ofertach abonamentowych, które dla znaczniej części użytkowników mogą stanowić preferowany sposób na zakup telefonu. Już na wstępie chciałbym jednak nadmienić, że jeśli nie należysz do tej grupy konsumentów i jednocześnie nie zależy Ci na zupełnie nowym smartfonie prosto ze sklepu (oraz nie przeszkadza Ci potencjalnie mniejsza ilość aktualizacji do kolejnych wersji Androida) to zdecydowanie zalecam rozejrzeć się za używanymi modelami z drugiej ręki.

Na portalach takich jak OLX czy Allegro znajdziesz mnóstwo ex-flagowców sprzed kilku lat, które z całą pewnością nie będą odstawały wydajnością od nowych budżetowców i niemalże na pewno zaoferują szersze możliwości fotograficzne. Wśród tego typu smartfonów polecam zwrócić szczególną uwagę na takie modele jak: Galaxy S21 FE, Xiaomi 11T czy Galaxy S21.

Materiał zawiera linki afiliacyjne. Jest to rodzaj linków reklamowych umieszczanych w tekście, zapewniających nam ułamek prowizji od sklepów i porównywarek cen. Linki tego typu nie mają wpływu na nasze opinie.

Share.

Cześć, nazywam się Konrad i pracuję jako dziennikarz technologiczny dla portalu 3D-Info. Tematyka, w której się obracam dotyczy głównie branży mobile, a więc moje nazwisko zobaczycie przy zdecydowanej większości tekstów na temat smartfonów, smartwatchy oraz tabletów. Założenie, które staram się realizować podczas mojej pracy jest dość proste - chciałbym tworzyć teksty, które realnie pomagają czytelnikom w dokonaniu możliwie najlepszego dla nich wyboru podczas zakupu nowego produktu. Dążę również do tego, aby użytkownicy sprzętów, o których piszę byli zawsze poinformowani na temat aktualizacji i nowych funkcji dostępnych na ich urządzeniach. Nie będę przesadzał z patetycznymi hasłami o poczuciu dziennikarskiej misji, ale przyznam szczerze, że uważam moją pracę za sensowną jedynie wtedy, gdy pomaga ona odbiorcom w zbudowaniu większej świadomości na tematy, o których piszę. Chciałbym również utrzymywać kontakt z czytelnikami moich treści, a więc jeśli postawiłem w którymś ze swoich tekstów tezę, z którą się nie zgadzasz (lub jest dokładnie odwrotnie - na co liczę zdecydowanie bardziej) to z całą pewnością docenię każdą wiadomość, jaka trafi na moją skrzynkę.   Portal 3D-Info jest drugim miejscem, w którym realizuję się jako dziennikarz technologiczny. Wcześniej przez rok szlifowałem swój warsztat zawodowy w redakcji magazynu PC World, w którego papierową wersję zaczytywałem się gdy byłem jeszcze w dzieckiem. Wcześniej ukończyłem również kierunek Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale muszę przyznać, że wiedza zdobyta w ciągu kilku lat studiów stanowi zaledwie ułamek tego czego nauczyłem się przez rok w PCW. Decyzja o zmianie pracy na stanowisko w 3D-Info była w moim przypadku podyktowana chęcią zbudowania czegoś nowego i możliwością wzbogacenia portalu o autorską wizję na tworzone przeze mnie treści.   Dziennikarstwo technologicznie nie pochłania całego mojego czasu, a na co dzień staram się również rozwijać w kreatywnych kierunkach. Uczę się więc na kierunku Produkcji Muzyki we wrocławskiej Szkole Muzyki Nowoczesnej oraz komponuję sporo utworów, które kiedyś zapewne opuszczą moją szufladę. Poza tworzeniem tekstów o technologii staram się również szlifować swój warsztat pisarski w kierunku treści beletrystycznych. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie największą cześć wolnego czasu spędzam niszcząc swoje nerwy na Summoners Rift.

Exit mobile version