reklama

HyperOS to nowa wersja nakładki na smartfony należące do Xiaomi. Omawiany producent posiada w swoim portfolio kilka submarek, które reprezentują urządzenia z różnych półek cenowych. Wśród nich znajdują się telefony oznaczone jako POCO oraz Redmi.

Łatwiejsze parowanie między urządzeniami

Kluczowy założeniem, jakie stoi za wprowadzeniem systemu HyperOS jest usprawnienie integracji między wieloma urządzeniami marki Xiaomi. W praktyce oznacza to, że parowanie smartfonu z słuchawkami, zegarkiem czy tabletem od Redmi będzie zdecydowanie płynniejsze, a prawdopodobnie z czasem przyjmie formę ekosystemu, w którym przesyłanie plików między kilkoma sprzętami odbywa się podobnie jak na urządzeniach marki Apple. Azjatycki producent jasno wskazuje więc na kierunek swojego rozwoju w najbliższej przyszłości, którego głównym założeniem będzie rozbudowa ekosystemu jego autorskich produktów.

reklama

Poprawiony interfejs

Na smartfonach zaktualizowanych do HyperOS pojawi się także nowy interfejs, który uległ delikatnemu przeprojektowaniu. Zmiany są jednak dosyć kosmetyczne i zobaczycie w takich miejscach jak pasek szybkiego dostępu czy belka powiadomień. Drobnej modyfikacji uległy chociażby ikony skrótów, jednak przyznam szczerzę, że na pierwszy rzut oka (a testowałem już HyperOS na tablecie Xiaomi Pad 6) poprawek jest naprawdę niewiele i trudno mówić w tym przypadku o jakiekolwiek rewolucji.

Lepsza optymalizacja

HyperOS ma także poprawić optymalizację smartfonów Xiaomi, Redmi i POCO, a więc ich użytkownicy mogą liczyć na płynniejsze działanie swoich urządzeń. Warto również zaznaczyć, że dotyczą także optymalniejszego zużycia energii, a więc istnieje spora szansa na to, że Twój starszy telefon z serii Redmi będzie w przyszłości działał nieco dłużej na pojedynczym ładowaniu.

Share.

Cześć, nazywam się Konrad i pracuję jako dziennikarz technologiczny dla portalu 3D-Info. Tematyka, w której się obracam dotyczy głównie branży mobile, a więc moje nazwisko zobaczycie przy zdecydowanej większości tekstów na temat smartfonów, smartwatchy oraz tabletów. Założenie, które staram się realizować podczas mojej pracy jest dość proste - chciałbym tworzyć teksty, które realnie pomagają czytelnikom w dokonaniu możliwie najlepszego dla nich wyboru podczas zakupu nowego produktu. Dążę również do tego, aby użytkownicy sprzętów, o których piszę byli zawsze poinformowani na temat aktualizacji i nowych funkcji dostępnych na ich urządzeniach. Nie będę przesadzał z patetycznymi hasłami o poczuciu dziennikarskiej misji, ale przyznam szczerze, że uważam moją pracę za sensowną jedynie wtedy, gdy pomaga ona odbiorcom w zbudowaniu większej świadomości na tematy, o których piszę. Chciałbym również utrzymywać kontakt z czytelnikami moich treści, a więc jeśli postawiłem w którymś ze swoich tekstów tezę, z którą się nie zgadzasz (lub jest dokładnie odwrotnie - na co liczę zdecydowanie bardziej) to z całą pewnością docenię każdą wiadomość, jaka trafi na moją skrzynkę.   Portal 3D-Info jest drugim miejscem, w którym realizuję się jako dziennikarz technologiczny. Wcześniej przez rok szlifowałem swój warsztat zawodowy w redakcji magazynu PC World, w którego papierową wersję zaczytywałem się gdy byłem jeszcze w dzieckiem. Wcześniej ukończyłem również kierunek Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale muszę przyznać, że wiedza zdobyta w ciągu kilku lat studiów stanowi zaledwie ułamek tego czego nauczyłem się przez rok w PCW. Decyzja o zmianie pracy na stanowisko w 3D-Info była w moim przypadku podyktowana chęcią zbudowania czegoś nowego i możliwością wzbogacenia portalu o autorską wizję na tworzone przeze mnie treści.   Dziennikarstwo technologicznie nie pochłania całego mojego czasu, a na co dzień staram się również rozwijać w kreatywnych kierunkach. Uczę się więc na kierunku Produkcji Muzyki we wrocławskiej Szkole Muzyki Nowoczesnej oraz komponuję sporo utworów, które kiedyś zapewne opuszczą moją szufladę. Poza tworzeniem tekstów o technologii staram się również szlifować swój warsztat pisarski w kierunku treści beletrystycznych. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie największą cześć wolnego czasu spędzam niszcząc swoje nerwy na Summoners Rift.

Exit mobile version