Z każdą generacją kart graficznych na nowo definiujemy, czym jest wydajność w grach. Wraz z architekturą Blackwell i serią GeForce RTX 5000 na scenę wkracza jednak coś więcej niż tylko surowa moc obliczeniowa. Mowa o DLSS 4 i rewolucyjnej technologii Multi Frame Generation (MFG), która dzięki potędze sztucznej inteligencji obiecuje nie tylko generować pojedyncze klatki, ale zwielokrotniać płynność animacji w niespotykany dotąd sposób. Postanowiłem sprawdzić, jak ta obietnica wygląda w praktyce, biorąc na warsztat kartę Gainward NVIDIA GeForce RTX 5070 Python 12GB.
W świecie gamingu komputerowego postęp mierzony jest w kolejnych, rewolucyjnych krokach, które na zawsze zmieniają nasze oczekiwania. Byliśmy świadkami przejścia z grafiki 2D do 3D, a niedawno, w 2018 roku, nadejścia nowej ery ray tracingu w czasie rzeczywistym. Dziś stoimy u progu kolejnej wielkiej zmiany, którą przynosi nowa architektura NVIDIA Blackwell i karty graficzne z serii GeForce RTX 5000. Ten krok to nie tylko większa liczba tranzystorów i wyższe taktowania. To przede wszystkim triumf AI. Od rekonstrukcji promieni po generowanie całych klatek. To już nie ciekawostka, a fundament współczesnego gamingu.
Nowe technologie w kartach graficznych często brzmią jak marketingowe hasła. I nie ma w tym nic złego, jeśli faktycznie stoją za nimi realne zmiany, ale mimo wszystko większość z nas i tak chce przekonać się na własnej skórze, jak działają w praktyce. NVIDIA podkreśla, że w przypadku DLSS 4 różnica w płynności ma być zauważalna od pierwszych minut rozgrywki. Brzmi obiecująco, ale czy naprawdę działa? I jak wypada w grach, które dobrze znamy? Zanim przejdziemy do testów, sprawdźmy najpierw, czym dokładnie jest Multi Frame Generation i dlaczego wokół tej technologii zrobiło się tak głośno.
Czym jest DLSS 4 i MFG
DLSS towarzyszy graczom od kilku generacji. Początkowo traktowano je jako sprytny sposób na „ratowanie” płynności przy włączonym ray tracingu. Obraz był renderowany w niższej rozdzielczości, a potem upiększany przez sztuczną inteligencję, która potrafiła dodać szczegóły i ostrość. Kolejne wersje tej technologii coraz śmielej wkraczały w proces renderowania, aż w końcu nauczyły się tworzyć nie tylko piksele, ale całe klatki animacji.

Wraz z premierą DLSS 3 NVIDIA pokazała coś, co na początku wydawało się czystym science fiction. Karta graficzna, zamiast renderować każdą klatkę, zaczęła generować co drugą. I nie robiła tego na ślepo. Za kulisami działał specjalny akcelerator optycznego przepływu, który analizował ruch obiektów i kierunek światła, by AI mogła „wymyślić” brakujące klatki w sposób niemal niezauważalny dla oka.
DLSS 4 idzie o krok dalej. Dzięki technologii Multi Frame Generation, zamiast jednej, karta potrafi wygenerować do trzech dodatkowych klatek na każdą, którą renderuje tradycyjnie. Wszystko to dzieje się w tle, bez angażowania CPU czy silnika gry. To nie tylko poprawa płynności, ale zupełnie nowa metoda myślenia o animacji w grach.

Co więcej, nowe podejście jest bardziej wydajne. NVIDIA chwali się nawet 40-procentowym wzrostem szybkości działania algorytmów odpowiedzialnych za generowanie klatek, a także o 30% mniejszym zapotrzebowaniem na pamięć wideo. To jednak nie wszystko. Inżynierowie NVIDII usprawnili również fundamentalne modele sztucznej inteligencji, bazując na architekturze Transformer, znanej choćby z nowoczesnych narzędzi AI, takich jak ChatGPT czy Gemini.
Co to wszystko oznacza w praktyce? Dla posiadaczy wszystkich kart z rodziny RTX oznacza to, że sam obraz generowany przez technologie takie jak Super Resolution czy Ray Reconstruction będzie jeszcze bardziej dopracowany, stabilny i pozbawiony artefaktów. Jednak to właściciele kart z serii GeForce RTX 5000 otrzymują klucz do prawdziwej rewolucji: to na ich sprzęcie, dzięki Multi Frame Generation, liczba wyświetlanych klatek może wzrosnąć nawet ośmiokrotnie, a wszystko to bez konieczności obniżania ustawień graficznych.
Oczywiście pojawia się tu naturalne pytanie. Czy tak masowe generowanie sztucznych klatek nie odbije się negatywnie na czasie reakcji? Przecież każda dodatkowa klatka to potencjalne opóźnienie między ruchem myszy a reakcją gry. I właśnie dlatego DLSS 4 nierozerwalnie łączy się z nową wersją technologii Reflex. Reflex 2, bo o niej mowa, wprowadza mechanizm Frame Warp, który dodatkowo optymalizuje ścieżkę renderowania, niwelując powstały input lag. To ona sprawia, że gra pozostaje responsywna nawet wtedy, gdy silnik grafiki deleguje połowę klatek do sztucznej inteligencji.
W praktyce efekt robi wrażenie. DLSS 4 potrafi wielokrotnie zwiększyć liczbę wyświetlanych FPS, a dzięki Reflex 2 cały ten zysk nie odbywa się kosztem grywalności. Trzeba przy tym pamiętać, że Multi Frame Generation to funkcja zarezerwowana wyłącznie dla najnowszej generacji RTX 5000. Wymaga ona bowiem dedykowanych komponentów sprzętowych, takich jak nowy układ AI Management Processor. Starsze karty (RTX serii 4000) mogą korzystać z wcześniejszych odsłon Frame Generation, ale pełni możliwości nowej technologii nie odblokują.
Gainward NVIDIA GeForce RTX 5070 Python 12 GB – kompaktowa przepustka do świata DLSS 4
Na rynku kart graficznych istnieją dwie filozofie. Pierwsza, którą doskonale reprezentuje testowany przez nas wcześniej Gigabyte AORUS Master, to podejście bezkompromisowe. Mamy tu do czynienia z konstrukcjami, które rozpychają się w obudowie, zajmując trzy, a czasem nawet cztery sloty, a ich potężne radiatory i ekstremalne fabryczne podkręcenie mają na celu wyciśnięcie z układu ostatniego megaherca, często kosztem wysokiej ceny.

Jest jednak i druga filozofia, którą uosabia nasz dzisiejszy bohater Gainward GeForce RTX 5070 Python III. Nazwa „Python” nie jest tu przypadkowa. Zamiast brutalnej siły i ogromnych gabarytów, otrzymujemy konstrukcję, która stawia na zwinność, wydajność i zabójczą precyzję. To karta dla graczy, którzy cenią sobie inteligentne rozwiązania.
Z przodu uwagę od razu przyciąga chłodzenie z trzema dużymi wentylatorami, które wypełniają całą konstrukcję. To klasyczne, sprawdzone rozwiązanie, które gwarantuje dobre temperatury przy zachowaniu rozsądnej głośności. Brak RGB może część graczy zaskoczyć, ale dla wielu będzie to zaleta – całość utrzymana jest w stonowanej, czarnej stylistyce, a jedynym akcentem wizualnym jest charakterystyczne logo Pythona na środkowym wentylatorze.

Tył karty zabezpiecza pełny metalowy backplate z wycięciami wentylacyjnymi. Nie jest to element dekoracyjny, a raczej praktyczne wzmocnienie, które dodatkowo poprawia przepływ powietrza i usztywnia całą konstrukcję. Dzięki temu karta, mimo że mierzy niespełna 30 cm długości i waży swoje, zachowuje sztywność i dobrze prezentuje się w obudowie z oknem.Od strony technicznej mamy tu pełnoprawny układ architektury Blackwell. Rdzeń GB205-300-A osiąga taktowanie boost na poziomie 2542 MHz, oraz zawiera 6144 jednostek cieniujących (CUDA), 80 jednostek ROP i 192 jednostki TMU. Na pokładzie znajdziemy również 12 GB szybkiej pamięci GDDR7 pracującej z efektywną prędkością 28 Gbps na 192-bitowej magistrali. To daje przepustowość na poziomie 672 GB/s, co jest kluczowe w nowych grach intensywnie korzystających z VRAM.

Całość komunikuje się przez magistralę PCI Express 5.0, a do zasilania wystarczy pojedyncze gniazdo 16-pin (12V-2×6). Oczywiście adapter na klasyczne przewody PCIe znajdziemy w komplecie. Pod kątem złącz, również jest komplet: trzy porty DisplayPort 2.1b i jedno HDMI 2.1b sprawiają, że karta bez problemu dogada się z monitorami 1440p, a nawet 4K z wysokim odświeżaniem
Platforma testowa i metodologia
Chcąc w pełni uwolnić potencjał karty Gainward NVIDIA GeForce RTX 5070 Python III i zapewnić, że procesor nie będzie stanowił wąskiego gardła, wykorzystaliśmy jedną z najwydajniejszych platform dla graczy dostępnych na rynku. Sercem komputera jest procesor AMD Ryzen 9 9950X3D, osadzony na płycie głównej ASUS X670E Crosshair Gene i wspierany przez 32 GB szybkiej pamięci RAM Kingston FURY Beast DDR5 6000 MHz CL30.
Wszystkie testy w grach przeprowadzono w rozdzielczości 2560×1440 pikseli, która jest docelową dla tej klasy karty graficznej. Każdy pomiar został wykonany trzykrotnie, a na wykresach przedstawiono uśrednione wartości dla średniej liczby klatek na sekundę (Avg FPS) oraz dla 1% najniższych wartości (1% Low), co pozwala na rzetelną ocenę nie tylko ogólnej wydajności, ale i płynności animacji.
Pełna specyfikacja platformy testowej:
- PROCESOR: AMD Ryzen 9 9950X3D
- PŁYTA GŁÓWNA: ASUS X670E Crosshair Gene
- RAM: Kingston FURY Beast 2×16 GB 6000 MHz CL30
- DYSK: Lexar NM800 1TB, Lexar NM790 2 TB
- ZASILACZ: Cooler Master 1200W GX III Gold 80+ Gold
- CHŁODZENIE: Arctic Liquid Freezer II 360 ARGB
- SYSTEM: Windows 11 Pro
Testy
S.T.A.L.K.E.R. 2: Heart of Chornobyl
Na powrót do Zony czekaliśmy latami. S.T.A.L.K.E.R. 2: Heart of Chornobyl, zbudowany na silniku Unreal Engine 5, od początku zapowiadany był jako gra, która wyznaczy nowe standardy w oprawie wizualnej. Gęsta roślinność, fotorealistyczne tekstury i zaawansowane oświetlenie tworzą niesamowity, ale też wyjątkowo wymagający dla karty graficznej klimat. To idealne środowisko, by sprawdzić, co potrafi DLSS 4.

Zanim jednak przejdziemy do wyników, warto wspomnieć o nowości, która zmienia sposób, w jaki zarządzamy technologiami NVIDII. Mowa o NVIDIA App, nowym centrum dowodzenia, które zastępuje Panel Sterowania NVIDIA i GeForce Experience. To właśnie w tej aplikacji, poza standardowymi opcjami, możemy aktywować bardziej zaawansowane profile Multi Frame Generation. Oznaczone jako „x3” czy „x4”, pozwalają one sztucznej inteligencji na wygenerowanie jeszcze większej liczby dodatkowych klatek, przesuwając granice płynności daleko poza standardowe ustawienia.

Wyniki mówią same za siebie. Grając w natywnej rozdzielczości 1440p, Gainward RTX 5070 z trudem utrzymuje okolice 60 klatek, a wartość 1% low na poziomie 31 FPS zdradza, że w bardziej dynamicznych momentach możemy odczuć wyraźne spadki płynności. Rozgrywka jest możliwa, ale daleka od ideału.
Wystarczy jednak jedno kliknięcie, by włączyć standardowy tryb DLSS, a scena zmienia się diametralnie. Średnia rośnie do 128 FPS, a 1% low do ponad 85 FPS, co oznacza zupełnie inny komfort grania. A co z trybami dostępnymi w NVIDIA App? Włączenie profilu x3 katapultuje średni FPS do imponujących 184 klatek, jednak kosztem stabilności, co widać po spadku 1% low. Najciekawszy jest jednak tryb x4, który pozwala osiągnąć zawrotne 230 FPS, jednocześnie utrzymując 1% low na poziomie natywnej średniej!
Indiana Jones and the Great Circle
Nowa gra o przygodach Indiany Jonesa to tytuł, w którym płynność i responsywność odgrywają kluczową rolę. Obserwowanie akcji z perspektywy pierwszej osoby sprawia, że każda klatka animacji ma znaczenie dla immersji i poczucia bycia w centrum filmowej przygody. Twórcy postawili na zaawansowaną oprawę graficzną, domyślnie aktywując w grze opcje związane z Ray Tracingiem. Chcąc jednak skupić się na wydajności w typowej, dynamicznej rozgrywce, zrezygnowałem z włączania jeszcze bardziej wymagającego Path Tracingu na rzecz maksymalnej płynności.

Już na starcie czeka nas miła niespodzianka. Nawet bez wsparcia ze strony AI, Gainward RTX 5070 radzi sobie z tym tytułem znakomicie, oferując średnio ponad 83 klatki na sekundę, a co najważniejsze, z bardzo wysokim progiem 1% low na poziomie 71 FPS. Oznacza to, że już w natywnej rozdzielczości 1440p otrzymujemy w pełni komfortową i stabilną rozgrywkę, nawet przy włączonym śledzeniu promieni.
Prawdziwa magia zaczyna się jednak po aktywowaniu DLSS 4. Standardowy tryb „x2” niemal podwaja wydajność, a średnia liczba klatek wynosi ponad 160, co jest idealną wartością dla posiadaczy monitorów z wysoką częstotliwością odświeżania. Stabilność pozostaje przy tym na wzorowym poziomie.
Dune Awaking
Przetrwanie na pustynnej planecie Arrakis to nieustanne wyzwanie. Dune: Awakening, jako sieciowe MMO w otwartym świecie, stawia przed kartą graficzną zupełnie inne zadania niż liniowe gry fabularne. Kluczowa jest tu nie tylko wysoka, ale przede wszystkim stabilna liczba klatek, która nie zawiedzie nas podczas nagłego ataku Czerwia Pustyni czy starcia z wrogim klanem. Z tego powodu nasze testy przeprowadziliśmy podczas realnej rozgrywki, a nie w sterylnym, dedykowanym benchmarku.

Wyniki bazowe są imponujące. Gainward RTX 5070 w natywnej rozdzielczości 1440p zapewnia średnio ponad 113 klatek na sekundę, a 1% low przekraczający 100 FPS gwarantuje, że nawet bez wspomagania AI rozgrywka jest idealnie płynna. To doskonały punkt wyjścia, który świadczy o świetnej optymalizacji gry.
Podobnie jak w przypadku Indiany Jonesa, gra oferuje pełen zakres ustawień Multi Frame Generation bezpośrednio w swoim menu. Aktywacja standardowego trybu „x2” natychmiast podwaja wydajność, windując licznik klatek do ponad 240. To wartość, która zadowoli nawet posiadaczy najszybszych monitorów gamingowych.
Prawdziwy potencjał karty i technologii DLSS 4 ujawniają jednak kolejne profile. Tryb „x3” bez trudu przebija barierę 300 FPS, a „x4” pozwala osiągnąć absolutnie zdumiewający wynik ponad 370 klatek na sekundę. Co najważniejsze, ten gigantyczny przyrost nie odbywa się kosztem stabilności. W trybie „x4” 1% najniższych klatek utrzymuje się na poziomie bliskim 100 FPS, co jest wynikiem fenomenalnym.
Clair Obscur: Expedition 33
Expedition 33 to jedna z największych niespodzianek tego roku. Przepięknie stylizowana gra RPG z unikalnym, turowym systemem walki, oparta na silniku Unreal Engine 5. Baśniowa, ale i niezwykle szczegółowa oprawa graficzna potrafi być sporym wyzwaniem dla sprzętu, zwłaszcza że płynna animacja jest kluczowa dla responsywności innowacyjnego systemu walki, który łączy walkę turową, z elementami quick time eventów.

W natywnej rozdzielczości 1440p Gainward RTX 5070 zapewnia w pełni komfortowe wrażenia, utrzymując średnio ponad 64 FPS i stabilne 1% low powyżej 48 FPS. To solidna baza, która pozwala cieszyć się grą bez obaw o spadki płynności. Jednak prawdziwy potencjał karty ujawnia się dopiero po włączeniu DLSS 4. Już tryb „x2” ponad dwukrotnie podbija wydajność, oferując średnio 143 FPS przy zachowaniu stabilności animacji. Jeszcze ciekawiej robi się w bardziej zaawansowanych profilach Multi Frame Generation „x3” i „x4”. Tutaj średnia liczba klatek przekracza 200 FPS, a próg 1% low znacząco rośnie, co przekłada się nie tylko na większą płynność, ale i na większe poczucie stabilności niż w trybie natywnym.
Star Wars Outlaws
Gwiezdne Wojny to uniwersum, które zasługuje na najnowocześniejszą oprawę graficzną. Z tego względu postanowiłem przetestować absolutne granice możliwości karty Gainward RTX 5070, w tym tytule i aktywować pełny path tracing. W odróżnieniu od standardowego ray tracingu, który symuluje tylko wybrane efekty, jak cienie czy odbicia, path tracing stara się symulować kompletną ścieżkę każdego promienia światła w scenie. Daje to niezrównany poziom realizmu oświetlenia, ale stanowi też ekstremalne wyzwanie dla każdego GPU.

Wyniki w natywnej rozdzielczości 1440p z włączonym path tracingiem są jednoznaczne. Gra jest całkowicie niegrywalna. Średnia 21 klatek na sekundę i spadki do 13 FPS pokazują, że nawet tak potężny układ jak RTX 5070 nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć tak złożonych obliczeń. To właśnie w takich scenariuszach DLSS 4 z Multi Frame Generation pokazuje, że nie jest tylko dodatkiem, a absolutną koniecznością. Już standardowy tryb „x2” czterokrotnie zwiększa wydajność, windując średni FPS do ponad 80 i ratując grywalność. Profile „x3” i „x4” pozwalają na jeszcze więcej, oferując odpowiednio 110 i ponad 155 klatek na sekundę.

Co najważniejsze, ten ogromny skok wydajności nie odbywa się kosztem widocznej degradacji obrazu. Porównując zrzuty ekranu, różnice w jakości wizualnej są praktycznie niezauważalne, co świadczy o dojrzałości algorytmów NVIDII. Co prawda 1% low pozostaje w okolicach 30 FPS, ale średnia liczba klatek jest na tyle wysoka, że rozgrywka staje się w pełni możliwa i, co najważniejsze, pozwala cieszyć się jakością oprawy graficznej.
Doom Dark Age
Seria DOOM od zawsze była synonimem absolutnie ekstremalnej płynności, gdzie każda klatka poniżej setki jest niemal herezją. The Dark Ages, przenosząc akcję w mroczne, inspirowane średniowieczem realia, nie zwalnia tempa i wymaga od karty graficznej utrzymania idealnej responsywności w chaosie bitewnym. To gra, w której technologia DLSS 4 nie służy do ratowania płynności, ale do jej wyniesienia na poziom, który zaspokoi najbardziej wymagających graczy i najszybsze monitory na rynku.

Już w natywnej rozdzielczości 1440p Gainward RTX 5070 radzi sobie bardzo dobrze. Średnio ponad 73 FPS, choć 1% low na poziomie 44 FPS sygnalizuje, że w najbardziej intensywnych momentach mogą pojawić się drobne spadki. Włączenie standardowego trybu DLSS 4 „x2” rozwiązuje ten problem z zapasem. Średnia skacze do ponad 150 FPS, a 1% low rośnie do komfortowych 73 FPS.
Dla fanów DOOM-a prawdziwa zabawa zaczyna się jednak przy wyższych profilach Multi Frame Generation. Tryb „x3” przebija barierę 200 FPS, utrzymując 1% low blisko 100 FPS, a „x4” to już czyste szaleństwo, niemal 250 FPS przy minimalnych spadkach powyżej 120 FPS. To oznacza, że nawet w najbrutalniejszych starciach animacja pozostaje idealnie płynna, a gracz zyskuje przewagę, która w świecie DOOM-a dosłownie decyduje o przetrwaniu.
Naraka
NARAKA: BLADEPOINT to niezwykle dynamiczna gra typu battle royale, która zamiast na wymianie ognia, skupia się na walce wręcz i niesamowitej mobilności postaci. W grze, gdzie o zwycięstwie lub porażce decydują błyskawiczne uniki, parady i kontrataki, każda klatka animacji ma fundamentalne znaczenie. Jest to tytuł, w którym ultrawysoki i stabilny framerate nie jest luksusem, a absolutną koniecznością do skutecznej rywalizacji na najwyższym poziomie.

Rozgrywka w natywnej rozdzielczości 1440p na najwyższych ustawieniach jest sporym wyzwaniem dla karty Gainward RTX 5070, która generuje średnio 45 klatek na sekundę. To wynik, który nie pozwala na komfortową i, co ważniejsze, konkurencyjną grę. Tutaj technologia DLSS 4 pokazuje swoją prawdziwą moc. Już standardowy tryb „x2” czterokrotnie zwiększa wydajność, windując średnią liczbę klatek do ponad 180, choć 1% low pozostaje na granicy płynności. Prawdziwą zmianę przynoszą jednak zaawansowane profile: tryb „x3” oferuje blisko 240 FPS ze stabilnym 1% low na poziomie 58 klatek, a „x4” pozwala osiągnąć ponad 280 FPS przy 1% low przekraczającym 72 klatki.
Cyberpunk 2077
Żaden test karty graficznej nie byłby kompletny bez wizyty w Night City. Cyberpunk 2077 – po licznych aktualizacjach – wciąż pozostaje jednym z najpiękniejszych i najbardziej wymagających tytułów na rynku. Do pomiarów wybraliśmy preset „RT Ultra”, świadomie rezygnując z trybu Overdrive (Path Tracing). Wyniki w Star Wars Outlaws pokazały już, że dla RTX 5070 byłoby to zbyt duże wyzwanie. Ciekawostką jest fakt, że Cyberpunk 2077 jako jedna z nielicznych gier pozwala w menu wybrać model AI dla DLSS: klasyczny „Neural Engine” lub nowy, oparty na architekturze transformera. Testy wykonaliśmy właśnie na tym drugim, nowocześniejszym rozwiązaniu, które dodatkowo poprawia jakość obrazu i stabilność animacji.

W natywnej rozdzielczości 1440p, z włączonym ray tracingiem, gra stanowi dla karty poważne obciążenie. Średnio 43 FPS to wartość, która nie pozwala w pełni komfortowo cieszyć się dynamicznym życiem miasta. To dokładnie ten scenariusz, w którym DLSS nie jest opcją, ale koniecznością. Włączenie trybu „x2” zmienia sytuację diametralnie. Średnia rośnie do ponad 125 FPS, a 1% low utrzymuje się na fantastycznym poziomie 112 FPS. Nagle rozgrywka z kategorii „ledwo grywalnej” staje się „idealnie płynna”.
Kolejne profile skalują się równie imponująco. DLSS „x3” to już około 177 FPS, a „x4” winduje wynik do 221 FPS, z 1% low przekraczającym 200 FPS. Tak niewiarygodna stabilność przy tak ogromnej liczbie generowanych klatek pokazuje, jak dopracowane jest Multi Frame Generation i jak ogromny postęp przynosi architektura Blackwell.

Co jest w tym wszystkim najbardziej imponujące, to ponownie fakt, że nawet przy generowaniu trzech na cztery wyświetlanych klatek, obraz zachowuje niemal identyczną ostrość i szczegółowość co w trybie natywnym. Różnice są tak minimalne, że w ferworze walki na ulicach Night City stają się praktycznie niemożliwe do wychwycenia.
Wsparcie AI nie tylko w grach
Choć DLSS 4 i Multi Frame Generation zostały zaprojektowane z myślą o grach, ich potencjał sięga znacznie dalej. Sztuczna inteligencja wbudowana w architekturę Blackwell przyspiesza także zadania twórcze. Od edycji zdjęć w Photoshopie z wykorzystaniem narzędzi opartych na AI, po montaż materiałów wideo w DaVinci Resolve.
W tych aplikacjach płynność podglądu i szybkość renderowania są równie ważne jak w grach liczba FPS. Gainward NVIDIA GeForceRTX 5070 Python III, mimo że pozycjonowany jest głównie jako karta dla graczy, potrafi więc być wszechstronnym narzędziem. Takim, które sprawdzi się zarówno w intensywnej rozgrywce, jak i przy kreatywnej pracy, gdzie każda zaoszczędzona sekunda liczy się tak samo, jak dodatkowe klatki w grach.
Czasem mówi się, że DLSS rozleniwia deweloperów, bo zamiast optymalizować gry, mogą polegać na sztucznej inteligencji. Prawda jest jednak taka, że produkcje stają się coraz większe, a liczba efektów związanych z ray tracingiem nieustannie rośnie. Klasyczna rasteryzacja po prostu nie nadąża za tymi wymaganiami. Dlatego właśnie technologie takie jak DLSS 4 i Multi Frame Generation nie są już dodatkiem, a fundamentem współczesnego gamingu. To one pozwalają cieszyć się pełnią graficznych detali, bez konieczności godzenia się na kompromisy w płynności. A Gainward RTX 5070 Python III udowadnia, że nawet w tej klasie kart można dziś zagrać w najnowsze hity tak, jak faktycznie zaplanowali ich twórcy.
Pamiętajcie też, że w serii Python III od Gainward znajdziecie również tańsze modele, jak choćby RTX 5060 Ti. Wszystkie karty są już dostępne w sklepach, więc jeśli szukacie nowej grafiki dla siebie, warto je wziąć pod uwagę, zwłaszcza że wyróżniają się przystępną ceną.

