reklama

Jeszcze kilka miesięcy temu miałem wrażenie, że pierwotny „boom” na telefony z elastycznymi ekranami został z dnia na dzień przerwany przez znudzenie użytkowników, którzy nie widzieli w nich nic intrygującego poza (zazwyczaj mocno porażającą) ceną. W ostatnich miesiącach na rynku pojawiły się jednak trzy świetne modele, które wyraźnie ożywiły zainteresowanie tym segmentem smartfonów.

Najpierw europejski rynek został zasilony przez OPPO Find N2 Flipa, czyli kompaktowego składaka z imponująco dużym (wówczas) ekranem zewnętrznym, a następnie do sprzedaży trafił większy HUAWEI Mate X3. Konkurencja została również uzupełniona o genialną motorolę RAZR 40 Ultra, w której premierze miałem okazję uczestniczyć osobiście.

Nie trudno jednak zauważyć, że wśród trzech wymienionych przeze mnie modeli zaledwie jeden to smartfon, którego ekran rozkłada się do rozmiarów tabletu. Mam w tym miejscu na myśli urządzenie od marki HUAWEI, czyli jednego z najważniejszych oponentów, zbliżającego się do premiery, modelu Galaxy Z Fold 5. Na usta ciśnie się więc proste pytanie – co stało się z resztą konkurencji i czy pozostali producenci zupełnie zapomnieli o tym segmencie składanych smartfonów? (spoiler alert – zapomnieli jedynie o Europie)

reklama

Galaxy Z Fold 5 z oficjalną datą premiery

Zacznę od najważniejszej informacji, jaka pojawiła się właśnie w sieci. Samsung ogłosił, że premiera jego tegorocznych składanych smartfonów odbędzie się 27 lipca, a więc 2 tygodnie wcześniej niż miało to miejsce w poprzednim roku. Galaxy Z Fold 5 oraz Galaxy Z Flip 5 zostaną zaprezentowane w środku wakacji, a sam event będzie miał miejsce w rodzimym dla marki miejscu, czyli Korei Południowej.

Do pokazu urządzeń zostało jeszcze trochę czasu, ale w sieci już teraz pojawia się mnóstwo przecieków na temat obu modeli. Co ciekawe – zarówno mniejszy, jak i większy flagowiec otrzymają niemalże te same usprawnienia, a więc w obu urządzeniach możemy liczyć na:

  • topowy procesor marki Qualcomm (Snapdragona 8 Gen 2),
  • nowy zawias, który umożliwi zamknięcie ekranu bez luki między jego częściami,
  • odporność na czynniki zewnętrzne na poziomie IP58 (ochrona przed pyłem i zanurzeniem w wodzie).

Zakładam, że Galaxy Z Fold 5 nie będzie rewolucją na rynku składanych smartfonów i raczej stanie się kolejnym krokiem w stronę ugruntowania pozycji Samsunga w tej kategorii urządzeń mobilnych. Martwi mnie jedynie to, że koreański producent aktualnie nie musi się za bardzo starać, ponieważ konkurencja w segmencie dużych składaków na rynku europejskim jest niewielka. Nie ryzykowałbym wiele, gdybym stwierdził, że HUAWEI Mate X3 to aktualnie jedyny godny oponent, na którego musi uważać Galaxy Z Fold 5.

Czy HUAWEI Mate X3 i Galaxy Z Fold 5 to równi sobie oponenci?

HUAWEI Mate X3 to z całą pewnością genialny składak, którego ogromną zaletą jest bardzo cienka konstrukcja. Ten smartfon – w momencie złożenia – posiada grubość zaledwie 11.08 mm. Porównując powyższy wynik do zeszłorocznego modelu Samsunga otrzymamy różnicę około 3/4 mm (na korzyść Mate’a X3), a więc całkiem sporo jak na telefon. Istnieje jednak jeden mały szczegół, który nie pozwala mi myśleć, że chiński smartfon będzie w stanie zdeklasować model Galaxy Z Fold 5. Jak pewnie większość czytelników już się domyśla – mowa o braku dostępu do usług Google’a w urządzeniach marki HUAWEI.

Oczywiście istnieją sprytne sposoby na obejście tych blokad i zainstalowanie aplikacji o nazwie GSpace, która umożliwi pobranie wielu – natywnie niedostępnych na urządzeniu – programów. Przyznam jednak, że dla użytkownika, którego niemalże cały ekosystem jest oparty na usługach Google’a, zdecydowanie wolę mieć dostęp do wszystkich narzędzi amerykańskiego producenta fabrycznie w moim telefonie. Pod tym względem Galaxy Z Fold 5 nie musi się więc obawiać o Mate’a X3. No dobrze, ale… Co z resztą konkurencji? Przecież zarówno vivo, jak i OPPO czy Xiaomi, również posiadają swoje duże składane smartfony.

Galaxy Z Fold 5 potrzebuje konkurencji

Z perspektywy konsumenta konkurencja jest czymś niezwykle ważnym. To dzięki niej producenci zabiegają o naszą uwagę (oraz nasze portfele), poprawiając kolejne elementy w swoich flagowych urządzeniach oraz uruchamiając atrakcyjne promocje. Brak silnej konkurencji oznacza zagrożenie monopolem i nie sądzę abym przesadzał mówiąc, że częściowo to właśnie takie zjawisko obserwujemy na rynku dużych składanych smartfonów w Europie.

Przyjmijmy na chwilę perspektywę chińskiego użytkownika. Do sprzedaży trafia Galaxy Z Fold 5 i jesteśmy nim początkowo zachwyceni, ale po chwili zaczynamy się przyglądać dość sporej konkurencji w tym segmencie. Sprawdzamy więc model Find N2 od OPPO, następnie testujemy Xiaomi MI MIX Folda 3, a jeśli te dwa urządzenia nas do siebie nie przekonają, to zawsze możemy rzucić okiem na wariant X Fold 2 od vivo. Do tej wyliczanki powinienem jeszcze dodać Mate’a X3, a więc w sumie możemy wybierać między 5-cioma topowymi składanymi smartfonami, których ekrany rozkładają się do rozmiaru tabletu.

Nie zrozumcie mnie źle – jestem fanem Samsunga i mam nadzieję, że Galaxy Z Fold 5 będzie naprawdę świetnym urządzeniem, ale nie podoba mi się to, że europejscy użytkownicy mają tak ubogi wybór w tym segmencie urządzeń mobilnych. Mam więc szczerą nadzieję, że przełom 2023 oraz 2024 roku zachęci większą ilość producentów do rozruszania konkurencji na Starym Kontynencie.

Share.

Cześć, nazywam się Konrad i pracuję jako dziennikarz technologiczny dla portalu 3D-Info. Tematyka, w której się obracam dotyczy głównie branży mobile, a więc moje nazwisko zobaczycie przy zdecydowanej większości tekstów na temat smartfonów, smartwatchy oraz tabletów. Założenie, które staram się realizować podczas mojej pracy jest dość proste - chciałbym tworzyć teksty, które realnie pomagają czytelnikom w dokonaniu możliwie najlepszego dla nich wyboru podczas zakupu nowego produktu. Dążę również do tego, aby użytkownicy sprzętów, o których piszę byli zawsze poinformowani na temat aktualizacji i nowych funkcji dostępnych na ich urządzeniach. Nie będę przesadzał z patetycznymi hasłami o poczuciu dziennikarskiej misji, ale przyznam szczerze, że uważam moją pracę za sensowną jedynie wtedy, gdy pomaga ona odbiorcom w zbudowaniu większej świadomości na tematy, o których piszę. Chciałbym również utrzymywać kontakt z czytelnikami moich treści, a więc jeśli postawiłem w którymś ze swoich tekstów tezę, z którą się nie zgadzasz (lub jest dokładnie odwrotnie - na co liczę zdecydowanie bardziej) to z całą pewnością docenię każdą wiadomość, jaka trafi na moją skrzynkę.   Portal 3D-Info jest drugim miejscem, w którym realizuję się jako dziennikarz technologiczny. Wcześniej przez rok szlifowałem swój warsztat zawodowy w redakcji magazynu PC World, w którego papierową wersję zaczytywałem się gdy byłem jeszcze w dzieckiem. Wcześniej ukończyłem również kierunek Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale muszę przyznać, że wiedza zdobyta w ciągu kilku lat studiów stanowi zaledwie ułamek tego czego nauczyłem się przez rok w PCW. Decyzja o zmianie pracy na stanowisko w 3D-Info była w moim przypadku podyktowana chęcią zbudowania czegoś nowego i możliwością wzbogacenia portalu o autorską wizję na tworzone przeze mnie treści.   Dziennikarstwo technologicznie nie pochłania całego mojego czasu, a na co dzień staram się również rozwijać w kreatywnych kierunkach. Uczę się więc na kierunku Produkcji Muzyki we wrocławskiej Szkole Muzyki Nowoczesnej oraz komponuję sporo utworów, które kiedyś zapewne opuszczą moją szufladę. Poza tworzeniem tekstów o technologii staram się również szlifować swój warsztat pisarski w kierunku treści beletrystycznych. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie największą cześć wolnego czasu spędzam niszcząc swoje nerwy na Summoners Rift.

Exit mobile version