Wysokość ceł na półprzewodniki w USA? To zależy od tego, jaką nogą wstanie Donald Trump. Od momentu, gdy w styczniu 2025 wrócił do Białego Domu, rynek półprzewodników żyje w trybie „co dwa tygodnie nowe zasady”. Teraz były prezydent zapowiedział kolejne uderzenie, 100-procentowe cła na wszystkie chipy importowane do USA. No, chyba że budujesz fabrykę w Stanach.
Cło za import, ulga za inwestycje
Planowane cła mają objąć każdy importowany chip. Niezależnie od tego, czy pochodzi z Tajwanu, Korei, Chin czy Europy. Jednak firmy, które już budują fabryki w USA lub mają konkretne plany inwestycyjne, mają zostać z nowych przepisów wyłączone.
Wyjaśnił to podczas konferencji prasowej, mówiąc, że liczy się plan i rozpoczęty proces inwestycji z dużym potencjałem tworzenia miejsc pracy. Niestety, nie ujawnił szczegółów dotyczących tego, jak duża ma być inwestycja, by uniknąć cła, ani czy musi ona być ściśle powiązana z produkcją półprzewodników, czy może obejmować dowolne inwestycje w USA. To ważna luka, ponieważ np. Apple ogłosił ostatnio wielomiliardowe inwestycje we współpracę z firmami takimi jak Applied Materials i Texas Instruments.

Jednym z kluczowych przykładów jest TSMC, największy na świecie producent chipów na zlecenie, który planuje inwestycje w fabryki w Arizonie na kwotę rzędu 165 miliardów dolarów. Firma nie skomentowała jeszcze, czy ta inwestycja zwalnia wszystkie jej importowane układy z ceł, ani czy klienci końcowi np. producenci serwerów również będą musieli podjąć podobne zobowiązania, by uniknąć taryf.
Cła wstecz? Tak, jeśli nie dotrzymasz słowa
Prezydent Trump ostrzegł też, że jeśli jakaś firma zobowiąże się do budowy w USA, ale potem tego nie zrealizuje, naliczone zostaną cła z datą wsteczną, czyli po prostu zapłaci zaległe opłaty za wcześniejsze importy bez ochrony zwolnienia. Ważne jest też, że cła na import chipów są pobierane od importera, a nie eksportera, co może wpływać na sposób rozliczeń i decyzje biznesowe firm.
Jakie mogą być skutki? Taryfy 100% mogą znacznie podnieść ceny różnorodnych produktów elektronicznych od smartfonów po laptopy, samochody, a także sprzęt AGD, który w dużej mierze zależy od półprzewodników. Jednocześnie nacisk na inwestycje w krajową produkcję chipów ma realne szanse ożywić amerykański przemysł technologiczny, który od lat uzależniony jest od Azji.

Na konferencji towarzyszył Trumpowi CEO Apple, Tim Cook, który ogłosił dodatkowe inwestycje warte 100 miliardów dolarów w USA, ponad wcześniejsze zobowiązania na 500 miliardów. Wszystko razem daje imponujące 600 miliardów dolarów inwestycji Apple w amerykańskie miejsca pracy i dostawców w najbliższych latach.
Na razie nie znamy dokładnego terminu wprowadzenia nowych taryf, ale wiadomo, że branża półprzewodników na całym świecie obserwuje to z ogromną uwagą, bo może to zmienić globalne łańcuchy dostaw i strategię inwestycyjną największych graczy.

