reklama

Apple Watch Series 9 jest kolejną odsłoną inteligentnych zegarków amerykańskiej marki. Urządzenie ma stanowić nie tylko kontynuację zmian wprowadzonych w poprzednim modelu, ale i ważny krok naprzód dla smartwatchów firmy z Cupertino. Najistotniejsze modyfikacje dotyczą zastosowania zdecydowanie mocniejszego procesora, który ma odczuwalnie poprawić komfort korzystania ze smartwatcha.

Nic z resztą dziwnego, bo konkurencja zaprezentowała w ostatnim czasie zegarki, które w wielu aspektach prześcigają rozwiązania proponowane przez Apple. Myślę w tym miejscu chociażby o Samsungu, który w wypuścił do sprzedaży model Galaxy Watch 6 Classic. Zegarek otrzymał baterię o pojemności 425 mAh, która jest w stanie wytrwać nawet do 40 godzin na pojedynczym ładowaniu. To niewiele w porównaniu ze sportową konkurencją i zegarkami takich marek jak Amazfit czy Garmin, ale wciąż więcej niż podstawowe warianty smartwatchów od Apple.

Odpowiedzią na Galaxy Watcha 6 Classic jest Apple Watch Ultra 2. Problem tylko w tym, że… Kosztuje on niemalże dwa razy więcej niż produkt Samsunga. Warto również zauważyć, że użytkownicy iPhone’a nie mogą nawet używać najnowszego smartwatcha koreańskiej marki, ponieważ nie sparuje się on z ich smartfonem. Oznacza to, że Apple Watch Series 9 nie musi się w ogóle martwić o jednego ze swoich potencjalnych oponentów.

reklama

Apple Watch Series 9 wniósł kilka intrygujących nowości

Apple Watch Series 9 został wyposażony w zupełnie nowy procesor, który nie jest jedynie poprawioną wersją starszej jednostki. Chipset S9 ma bowiem stanowić konstrukcję opartą o rozwiązania znane użytkownikom Apple z iPhone’a 13 oraz iPhone’a 14, a konkretniej z procesora, który stanowi serce tych flagowców. Jego główną zaletą będzie usprawnienie wydajności urządzenia oraz płynności systemowych animacji. Niestety w trakcie prezentacji zabrakło zapewnień, które sugerowałyby, że znaczniej poprawie ulegnie także czas pracy na jednym ładowaniu.

Sporą zmianą jest także wprowadzenie ekranu z dwukrotnie wyższą jasnością szczytową na poziomie 2000 nitów. Zapowiedziano również zastosowanie nowego czujnika, który pozwoli w bardziej precyzyjny sposób odnaleźć zawieruszony telefon (połączony z zegarkiem), dzięki opcji Ping my phone.

Przyznam jednak, że zdecydowanie najciekawszą nowością jest pewna drobnostka, która może brzmieć zabawnie, ale jednocześnie wydaje się całkiem użyteczną funkcją. Mowa o dodaniu możliwości obsługi poszczególnych akcji urządzenia przy pomocy gestów dłoni (dotknięcie kciuka oraz palca wskazującego). Apple Watch Series 9 pozwoli więc, między innymi, na wyciszenie budzika, odebranie połączenia czy zmianę piosenki przy pomocy jednego prostego ruchu palcami.

W jakich kolorach zadebiutował Apple Watch Series 9?

Apple Watch Series 9 jest dostępny w 5 wariantach kolorystycznych przeznaczonych dla wersji wykonanych z aluminium lub 3 wariantach kolorystycznych w przypadku wyboru konstrukcji ze stali nierdzewnej. Wszystkie, znajdujące się aktualnie w sprzedaży, kolory prezentują się następująco:

  • różowy (aluminium),
  • czerwony (aluminium),
  • czarny (aluminium),
  • księżycowy (aluminium),
  • srebrny (aluminium oraz stal nierdzewna),
  • złoty (stal nierdzewna),
  • grafitowy (stal nierdzewna).

Ciekawą nowością jest dodanie różowej obudowy, która pojawiła się także wśród podstawowych wersji iPhone’a 15. Wybór tego pastelowego koloru został prawdopodobnie (do pewnego stopnia) podyktowany popularnością, jaką cieszy się w tym roku film Barbie.

Apple Watch Series 9 – cena oraz dostępność

Apple Watch Series 9 jest już dostępny na oficjalnej stronie internetowej marki, a jego ceny zaczynają się od 2249 złotych (w przypadku wariantów wykonanych z aluminium) lub od 3899 złotych (w wersjach wykonanych ze stali nierdzewnej). Urządzenie można zakupić w dwóch rozmiarach, a wybór konkretnej wielkości także wpływa na kwotę jaką zapłacimy za poszczególny model.

Debiut smartwatcha w regularnej sprzedaży nastąpi 22 września. Dokładnie tego samego dnia rozpocznie się szersza dystrybucja nowego iPhone’a 15 oraz Apple Watch’a Ultra 2.

Share.

Cześć, nazywam się Konrad i pracuję jako dziennikarz technologiczny dla portalu 3D-Info. Tematyka, w której się obracam dotyczy głównie branży mobile, a więc moje nazwisko zobaczycie przy zdecydowanej większości tekstów na temat smartfonów, smartwatchy oraz tabletów. Założenie, które staram się realizować podczas mojej pracy jest dość proste - chciałbym tworzyć teksty, które realnie pomagają czytelnikom w dokonaniu możliwie najlepszego dla nich wyboru podczas zakupu nowego produktu. Dążę również do tego, aby użytkownicy sprzętów, o których piszę byli zawsze poinformowani na temat aktualizacji i nowych funkcji dostępnych na ich urządzeniach. Nie będę przesadzał z patetycznymi hasłami o poczuciu dziennikarskiej misji, ale przyznam szczerze, że uważam moją pracę za sensowną jedynie wtedy, gdy pomaga ona odbiorcom w zbudowaniu większej świadomości na tematy, o których piszę. Chciałbym również utrzymywać kontakt z czytelnikami moich treści, a więc jeśli postawiłem w którymś ze swoich tekstów tezę, z którą się nie zgadzasz (lub jest dokładnie odwrotnie - na co liczę zdecydowanie bardziej) to z całą pewnością docenię każdą wiadomość, jaka trafi na moją skrzynkę.   Portal 3D-Info jest drugim miejscem, w którym realizuję się jako dziennikarz technologiczny. Wcześniej przez rok szlifowałem swój warsztat zawodowy w redakcji magazynu PC World, w którego papierową wersję zaczytywałem się gdy byłem jeszcze w dzieckiem. Wcześniej ukończyłem również kierunek Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale muszę przyznać, że wiedza zdobyta w ciągu kilku lat studiów stanowi zaledwie ułamek tego czego nauczyłem się przez rok w PCW. Decyzja o zmianie pracy na stanowisko w 3D-Info była w moim przypadku podyktowana chęcią zbudowania czegoś nowego i możliwością wzbogacenia portalu o autorską wizję na tworzone przeze mnie treści.   Dziennikarstwo technologicznie nie pochłania całego mojego czasu, a na co dzień staram się również rozwijać w kreatywnych kierunkach. Uczę się więc na kierunku Produkcji Muzyki we wrocławskiej Szkole Muzyki Nowoczesnej oraz komponuję sporo utworów, które kiedyś zapewne opuszczą moją szufladę. Poza tworzeniem tekstów o technologii staram się również szlifować swój warsztat pisarski w kierunku treści beletrystycznych. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie największą cześć wolnego czasu spędzam niszcząc swoje nerwy na Summoners Rift.

Exit mobile version