Rynek cyberubezpieczeń przestaje być jedynie finansową siatką bezpieczeństwa, a staje się surowym audytorem światowego biznesu. Z najnowszych prognoz Munich Re oraz analiz ekspertów SAS wynika, że rok 2025 przyniesie rekordowe 16,3 miliarda dolarów przychodów ze składek. To niemal dwukrotny wzrost w ciągu zaledwie pięciu lat, a prognozy na rok 2030 mówią już o zawrotnej kwocie 50 miliardów dolarów.
Głównym motorem napędowym tych zmian jest plaga ransomware, która generuje obecnie blisko 30% wszystkich roszczeń. Firmy, nauczone doświadczeniem wycieków danych i ataków phishingowych, masowo szukają ochrony. W USA już 65% przedsiębiorstw posiada odpowiednią polisę, ale model współpracy z ubezpieczycielem uległ drastycznej zmianie.
Największą zmianą jest odejście od sztywnych, historycznych statystyk na rzecz dynamicznej oceny ryzyka. Ubezpieczyciele nie pytają już tylko o to, co wydarzyło się rok temu. Dziś używają AI i zaawansowanej telemetrii do skanowania podatności klientów w czasie rzeczywistym.
Slidna cyberhigiena przestała być domeną działów IT, a stała się warunkiem koniecznym do uzyskania finansowania ryzyka. Firmy zaniedbujące zabezpieczenia muszą liczyć się z odmową ochrony, co staje sie potężnym bodźcem ekonomicznym do modernizacji infrastruktury.
Nowoczesna polisa ewoluuje w stronę kompleksowego wsparcia operacyjnego. Klient nie kupuje już tylko obietnicy przelewu po szkodzie, ale zyskuje dostęp do prewencyjnego monitoringu zagrożeń, zespołów informatyki śledczej oraz wsparcia prawnego i wizerunkowego w razie ataku.
Mimo dynamicznego rozwoju, ogromny potencjał wzrostu drzemie wciąż w sektorze MŚP oraz infrastrukturze krytycznej, które nadal pozostaja niedoubezpieczone. W nadchodzących latach to właśnie te segmenty bedą kształtować krajobraz cyfrowej odporności globalnej gospodarki.

