Szukasz obudowy mATX, żeby zaoszczędzić miejsce na biurku? To… prawdopodobnie nie jest ta obudowa. ASUS Prime AP202 ARGB to konstrukcja, która już na starcie łamie zasady własnej kategorii. Na papierze, to obudowa micro-ATX. W praktyce sprzęt, który rozmiarem, funkcjonalnością i możliwościami bliżej ma do pełnoprawnego midi tower. I właśnie w tym tkwi cały jej urok oraz największy paradoks.
Po co ASUS stworzył „dużą” obudowę micro-ATX? Czy chodziło o estetykę, lepsze chłodzenie, a może o to, by pokazać, że mały format nie musi oznaczać ograniczeń? Prime AP202 ARGB to propozycja dla tych, którzy chcą kompaktowej elegancji bez kompromisów. Z miejscem na 360-milimetrowe chłodzenie wodne, potężne GPU i pełnowymiarowy zasilacz ATX.
Z drugiej strony, mamy tu do czynienia z typowym PC „akwarium”, gdzie jedna tafla giętego szkła łączy front i bok, tworząc minimalistyczną, efektowną bryłę. To natychmiast rodzi drugie pytanie. A co z przepływem powietrza? Producent twierdzi, że ma na to odpowiedź w postaci „opatentowanego otworu wentylacyjnego”, co ma pokazywać, że pod tą szklaną taflą kryje się konstrukcja zaprojektowana z myślą o praktyczności. Czy ASUS faktycznie zdefiniował na nowo segment micro-ATX, czy po prostu stworzył piękną, ale trochę niepotrzebnie „przerośniętą” konstrukcję?
Budowa i konstrukcja ASUS Prime AP202 ARGB
Do testów trafiła do mnie wersja biała, która idealnie wpisuje się w filozofię linii PRIME. Jest czysta, elegancka i minimalistyczna. Już po wyjęciu z pudełka i pierwszym kontakcie czuć, że AP202 ARGB to nie jest kolejna budżetowa skrzynka mATX. Obudowa waży solidne 9 kg, a jej konstrukcja, oparta na grubych blachach stalowych i giętym szkle, od razu budzi skojarzenia z klasą premium.
W przeciwieństwie do wielu typowych „akwariów”, ASUS nie postawił tu wszystkiego na efektowność. Zamiast prostego połączenia frontu i boku ze szkła, projektanci zdecydowali się na hybrydową konstrukcję. Panoramiczna, gięta tafla szkła łączy front oraz lewy bok, tworząc spektakularną witrynę dla naszych podzespołów.

Tu natychmiast pojawia się pytanie, jak taka konstrukcja radzi sobie z wentylacją? Jak wspominałem, ASUS chwali się opatentowanym otworem wentylacyjnym. I nie, nie jest to marketingowy slogan. To faktycznie kluczowy element designu. W dolnej części, tuż pod szklanym panelem, znajduje się niby dyskretna, ale podświetlana szczelina ARGB. To właśnie tędy, według projektu, ma trafiać zimne powietrze do wnętrza obudowy. Co ciekawe, brakuje tu jakiegokolwiek filtra przeciwkurzowego, co przy wlocie umieszczonym tak blisko podłoża może być wyzwaniem w dłuższej perspektywie. ASUS najwyraźniej postawił na estetykę, ufając, że użytkownik będzie regularnie dbał o czystość.

Reszta konstrukcji wspiera ten system. Górna pokrywa jest w pełni stalowa i gęsto perforowana, podobnie jak prawy panel boczny. Ten ostatni jest lity tylko w tylnej części (tam, gdzie ukrywamy kable), natomiast z przodu posiada duży, perforowany wlot, na którym fabrycznie zamontowano dwa wentylatory. Co ważne, wszystkie panele, zarówno szklany, jak i stalowe, montowane są w pełni beznarzędziowo. To ogromny plus, który docenimy nie tylko przy pierwszym montażu, ale przy każdym czyszczeniu komputera.

Skoro jesteśmy przy wentylacji, pochylmy się nad fabrycznymi wentylatorami. W testowanej wersji ARGB otrzymujemy trzy jednostki 120 mm (ASUS MR120-1), pracujące z prędkością do 1600 RPM. Ich podświetlenie ARGB jest zintegrowane w ramce, dzięki czemu światło jest miękkie i równomierne, dobrze współgra z białym wnętrzem obudowy i nie przytłacza wizualnie.I tu natrafiłem na największą zagadkę tej konstrukcji. Fabrycznie wszystkie trzy wentylatory ustawione są jako wyciągające powietrze z obudowy (jeden z tyłu i dwa z boku). Oznacza to, że w konfiguracji po wyjęciu prosto z pudełka obudowa tworzy mocne podciśnienie i polega wyłącznie na pasywnych wlotach, głównie przez dolną szczelinę i górny panel. To bardzo nietypowa decyzja.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu je obrócić. Dodatkowo pamiętajmy, że na spodzie komory jak i topie możemy umieścić łącznie 6 dodatkowych wentylatorów usprawniających cyrkulację powietrza. Postanowiłem jednak, że w ramach testów sprawdzę obie konfiguracje. Fabryczną z wszystkimi wentylatorami ustawionymi na wyciąganie powietrza, oraz skorygowaną z bocznymi jako wlot.
Wróćmy jednak do pytania ze wstępu. Po co obudowa mATX o wymiarach midi tower (441 x 236 x 460 mm)? Odpowiedź staje się jasna, gdy spojrzymy na specyfikację kompatybilności. ASUS Prime AP202 ARGB to obudowa mATX dla ludzi, którzy nie uznają kompromisów.

Wnętrze oferuje luksus przestrzeni, który w tym formacie jest praktycznie niespotykany. Montaż potężnego, wieżowego chłodzenia CPU? Żaden problem, zmieszczą się tu coolery mierzące 175 mm wysokości. Instalacja najdłuższej karty graficznej na rynku? Proszę bardzo, nawet 420 mm, chyba na zapas, bo nikt takich potworów jeszcze nie tworzy. Nie musimy też polować na drogie i małe jednostki zasilające w formacie SFX. AP202 bez problemu mieści standardowe zasilacze ATX o długości do 200 mm. Wisienką na torcie (albo truskawką, kto jak woli) jest wsparcie dla chłodzenia wodnego. Na górze obudowy bez problemu zamontujemy radiatory w rozmiarach 240, 280, a nawet 360 mm. I tak uprzedzając wasze pytania, gruby Arctic Liquid Freezer też się mieści.

Na panelu I/O, umieszczonym na górze, znajdziemy kompletny zestaw portów, w tym kluczowe dla nowoczesnych płyt głównych złącze USB 3.2 Gen 2×2 Type-C obsługujące przesył danych z prędkością 20 Gbps.
ASUS PRIME AP202 ARGB – no to składamy PC
Specyfikacja na papierze to jedno, ale prawdziwym testem każdej obudowy jak nie raz powtarzałem, jest proces składania w niej komputera. To on weryfikuje obietnice producenta co do ergonomii i przemyślanej konstrukcji. Jak wypadł w nim ASUS Prime AP202 ARGB?
Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Zgodnie z obietnicą, dostęp do wnętrza jest w pełni beznarzędziowy. Górny filtr przeciwkurzowy jest mocowany na wygodnych zatrzaskach, co ułatwia czyszczenie, ale także instalacje chłodzenia wodnego. Podobnie, panele boczne i szklany front demontuje się bez śrubokręta.
Wiedząc, że obudowa wspiera AIO 360 mm, postanowiłem rzucić jej prawdziwe wyzwanie. Na platformę testową wybrałem płytę ASUS ROG X670E GENE. Jedną z niewielu tak rozbudowanych konstrukcji mATX. To tego sparowałem ją z „grubym”, bo chłodnica ma aż 37 mm, chłodzeniem Arctic Liquid Freezer II 360 ARGB. Nie ukrywam, miałem poważne obawy.

Chodziło o kolizję z modułem ROG GEN-Z.2, który na tej płycie wystaje pionowo i mieści dyski NVMe. I cóż… udało się. Ale trzeba to powiedzieć wprost. Zmieściło się „na żyletki”. Pomiędzy radiatorem AIO a modułem dysku jest może milimetr luzu. Tu też mała rada dla przyszłych budowniczych: absolutnie podłączcie wszystkie kable (zasilanie wentylatorów, ARGB) do płyty głównej przed przykręceniem chłodnicy na górze. Po montażu dostęp do tych portów jest praktycznie zerowy.Podobnie jest z kartą graficzną. Zgodnie ze specyfikacją, jest tu aż 420 mm miejsca. W praktyce przetestowałem kilka modeli, w tym 3,5-slotową kartę o długości 34 cm. Zmieściła się bez problemu, ale trzeba przyznać, że po montażu tak dużego GPU i AIO, we wnętrzu robi się już „ciasno”. Cała wolna przestrzeń, która robiła wrażenie na początku, szybko się wypełnia.

Całe szczęście, cały ten gąszcz kabli można łatwo ukryć. W końcu za tacką płyty głównej mamy 30 mm przestrzeni. To tak dużo miejsca, że nawet najbardziej „leniwi” monterzy poradzą sobie z aranżacją przewodów, po prostu upychając je z tyłu bez szkody dla estetyki. Oczywiście producent i tak postanowił cały proces cable managmentu ułatwić dodając z tyłu uchwyty na opaski rzepowe, czy zaciskowe, które pomogą nam uporządkować całość.
Montaż dysków 2,5″ i 3,5″ jest również bezbolesny. Dedykowane sanki w piwnicy, tuż obok zasilacza, sprawiają, że nośniki te są całkowicie odizolowane od głównej komory i nie wchodzą w kolizje z żadnymi komponentami.
Czego zabrakło? Drobiazgów. Przy obudowie tak nastawionej na estetykę i ARGB, miłym dodatkiem byłby zintegrowany hub dla wentylatorów i podświetlenia. Nie jest to jednak duża wada, a raczej sugestia na przyszłość.
Platforma testowa i metodologia
Przeszliśmy przez specyfikację i montaż, czas na najważniejsze: testy wydajności. Jak „przerośnięte” akwarium mATX radzi sobie z odprowadzaniem ciepła z topowych podzespołów? I co ważniejsze, jak duży wpływ ma ta nietypowa, fabryczna konfiguracja wentylatorów?
Konfiguracja platformy testowej prezentuje się następująco:
- PROCESOR: AMD Ryzen 9 7950X
- CHŁODZENIE: Arctic Liquid Freezer II 360 ARGB (zamontowane na górze)
- PŁYTA GŁÓWNA: Asus ROG X670E GENE
- RAM: Kingston Fury Beast DDR5 6000 Mhz CL30 32 GB
- DYSK: LEXAR NM800 1TB
- KARTA GRAFICZNA: NVIDIA GeForce RTX 4080 16 GB
- ZASILACZ: Endorfy Supremo FM6 1000W
Testy polegały na jednoczesnym, pełnym obciążeniu procesora i karty graficznej. Wyniki porównałem w trzech scenariuszach:
- Komponenty na otwartej platformie testowej (nasz punkt odniesienia).
- Obudowa „prosto z pudełka”, ze wszystkimi trzema wentylatorami ustawionymi na wyciąganie powietrza.
- Konfiguracja poprawiona, w której dwa boczne wentylatory zostały obrócone i wtłaczają zimne powietrze do środka.
Jak widać, różnice w temperaturach uzyskiwanych przez GPU praktycznie nie istnieją. Karta graficzna utrzymywała stabilne wartości niezależnie od ustawienia wentylatorów w obudowie czy testów poza nią.
To pokazuje, jak skutecznie działa ten opatentowany otwór wentylacyjny, którym ASUS się tak lubi chwalić. W moim zestawie testowym wentylatory karty graficznej znajdowały się dosłownie 2-3 centymetry nad tą szczeliną. Można wręcz powiedzieć, że karta przez cały czas „oddychała” świeżym, chłodnym powietrzem zaciąganym prosto z zewnątrz, będąc niemal kompletnie odizolowaną od tego, co działo się z temperaturą procesora. To genialne rozwiązanie dla wydajności GPU.

Największa różnica pojawia się przy temperaturze procesora. Niestety, fabryczna konfiguracja wentylatorów nie ma sensu dla procesora jeśli korzystamy z chłodzenia AIO. W ustawieniach domyślnych, gdzie wszystkie trzy wentylatory wyciągają powietrze, procesor jest „duszony”. Temperatura skacze do 94°C, czyli o prawie 4 stopnie więcej niż na testbenchu. Powód raczej oczywisty. Chłodnica AIO zamontowana na górze nie miała dostępu do chłodnego powietrza. Powietrze wlatujące przez dolną szczelinę było natychmiast przechwytywane i wyrzucane przez wentylatory boczne, zanim zdążyło dotrzeć do radiatora CPU.
Wystarczyła jednak prosta, modyfikacja. Odwrócenie dwóch bocznych wentylatorów, by pracowały jako nawiew. Efekt jest natychmiastowy. Temperatura procesora spada do 90,3°C, czyli dokładnie do poziomu z otwartej platformy. To dowodzi, że obudowa ma świetny potencjał. Po prostu musimy pamiętać, by zachować odpowiedni przepływ powietrza dopasowany do używanego chłodzenia.
Jeśli chodzi o kulturę pracy, fabryczne wentylatory MR120-1 zaskoczyły pozytywnie. Przy średnich obrotach są ciche i pozbawione tonów wysokich, a szklane panele skutecznie tłumią wszelkie szumy mechaniczne.
Dzięki temu nawet przy pełnej mocy obudowa pozostaje relatywnie cicha i nie przypomina typowych, „głośnych” konstrukcji gamingowych. Tutaj podczas testów i tak głośniejsza była karta graficzna (44 db) czy jednostka AIO (40 db), niż wentylatory zastosowane w obudowie ASUS’a
Prime AP202 ARGB to konstrukcja, która pokazuje, że format mATX wcale nie musi oznaczać kompromisów. Zmieści pełnowymiarowy zasilacz ATX, chłodzenie 360 mm i topową kartę graficzną długości 40 cm. Do tego otrzymujemy dopracowaną beznarzędziową konstrukcję, doskonały dostęp do komponentów i ergonomię, której nie powstydziłyby się większe konstrukcje z segmentu premium.
Nie jest to jednak obudowa dla każdego. Zacznijmy od tego, że nie jest to konstrukcja, którą kupuje się dla oszczędności miejsca. Jak wspomniałem na wstępie, jej wymiary są bliższe standardowi Midi Tower. Sam format mATX również nie jest dziś tak popularny jak dawniej, co naturalnie zawęża grono odbiorców.
Gdzie więc leży jej siła? W unikalnym designie i absolutnym braku kompromisów. Największym atutem jest tu unikalny system chłodzenia oparty na zasadzie „komina”. Powietrze zasysane jest od spodu przez szczelinę wlotową i naturalnie wędruje ku górze. Jak pokazały testy, w efekcie nawet najmocniejsze GPU zachowuje niskie temperatury, dosłownie „oddychając” świeżym powietrzem. To rozwiązanie, które działa, o ile tylko poprawnie skonfigurujemy przepływ.
Czy ma wady? Tak, ale są one raczej niuansami niż poważnymi problemami. Fabryczna konfiguracja wentylatorów wymaga korekty jeśli korzystacie z chłodzenia AIO, boczne jednostki trzeba odwrócić, by pracowały jako nawiew. Drobiazgiem jest też brak huba dla ARGB czy wentylatorów, co można wybaczyć, ale w sprzęcie tej klasy byłby miłym dodatkiem.

Prime AP202 ARGB to nie jest obudowa dla mas. To przemyślana, piękna i niezwykle funkcjonalna konstrukcja dla świadomego użytkownika, który ceni unikalny design i chce połączyć estetykę panoramicznego szkła z wydajnością klasy high-end. Nie próbuje udawać niczego, czym nie jest. To mATX dla tych, którzy nie uznają kompromisów. Za to unikalne i skuteczne podejście do formatu mATX, obudowa w pełni zasługuje na nasze wyróżnienie „Design”.
ASUS Prime AP202 ARGB to obudowa micro-ATX, która udowadnia, że mniejszy format nie musi oznaczać kompromisów. Łączy wyjątkowy wygląd panoramicznego szkła z praktyczną, dobrze przemyślaną konstrukcją i świetnym przepływem powietrza.
Plusy
- unikalny design z giętym szkłem łączącym front i bok
- pełna beznarzędziowość i świetny dostęp do wnętrza
- obsługa chłodnic AIO do 360 mm i GPU do 420 mm
- skuteczny układ chłodzenia w stylu „komina”
- duża przestrzeń za tacką (30 mm), łatwy cable management
- wysoka jakość wykonania i cicha praca
Minusy
- fabryczna konfiguracja wentylatorów wymaga odwrócenia
- nie zapewnia realnych oszczędności miejsca względem ATX
- brak huba ARGB / PWM w zestawie
-
Jakość wykonania
-
Przepływ powietrza i możliwości chłodzenia
-
Funkcjonalność i ergonomia
-
Wyposażenie i możliwości rozbudowy

