Laptopy Gigabyte z serii AERO od lat zajmowały wyjątkową pozycję na rynku, celując w potrzeby profesjonalistów i twórców treści. Wysokiej klasy ekrany, certyfikacja NVIDIA Studio i elegancka, aluminiowa obudowa to znaki rozpoznawcze, które zdobyły uznanie w świecie kreatywnym. Jednak najnowsza odsłona serii, która trafiła w moje ręce, zdaje się rzucać wyzwanie tej tradycji. Wszystko za sprawą wyświetlacza. Zamiast panelu stworzonego do precyzyjnej pracy z kolorem, znajdziemy tu matrycę o wysokiej rozdzielczości i odświeżaniu godnym e-sportowych maszyn. Czy to sygnał, że Gigabyte otwiera drzwi dla zupełnie nowej grupy odbiorców?
To jednak dopiero początek. Sercem urządzenia jest najnowszy, podstawowy układ graficzny NVIDIA GeForce RTX 5050. A że mobilne karty z tej półki przez lata wzbudzały mieszane uczucia, często zmuszając użytkowników do kompromisów w ustawieniach graficznych, trudno nie zapytać. Czy nowa generacja w końcu przełamuje ten schemat i potrafi wykorzystać potencjał szybkiego, 165-hercowego ekranu?
Przed nami test laptopa, który na papierze wydaje się pełen sprzeczności: elegancka, „studyjna” obudowa znana twórcom, ekran o parametrach typowych dla graczy i karta graficzna, która ma wiele do udowodnienia. Sprawdźmy więc, dla kogo tak naprawdę jest nowy GIGABYTE AERO X16 i czy jego gamingowe serce bije wystarczająco mocno, by podbić serca najbardziej wymagających użytkowników.
GIGABYTE AERO X16 EG61H – Hybrydowa konstrukcja – wygląd i ergonomia
GIGABYTE AERO X16 EG61H od razu przyciąga uwagę nietypowym wykończeniem. Obudowa jest dwukolorowa. Pokrywa w odcieniu Lunar White kontrastuje z ciemnym, grafitowym wnętrzem Space Gray. To połączenie wygląda świeżo i nowocześnie, nadając konstrukcji elegancki, profesjonalny charakter, bez typowych dla laptopów gamingowych akcentów RGB czy agresywnych przetłoczeń.

Całość wykonano z aluminium o delikatnym szczotkowaniu, które sprawia wrażenie solidnego, a jednocześnie dobrze maskuje drobne zarysowania czy odciski palców. Laptop waży 1,97 kg i mierzy 355 × 250,7 × 16,75–19,99 mm, co przy 16-calowym ekranie jest bardzo dobrym wynikiem. Pokrywa nie ugina się pod naciskiem, zawiasy działają płynnie i pozwalają odchylić ekran do ok 160°, a spasowanie elementów stoi na wysokim poziomie.

Pod względem stylistyki AERO X16 prezentuje się jak laptop klasy premium, który równie dobrze wygląda w biurze, jak i w gamingowym setupie. Warto też wspomnieć o obecności dedykowanego przycisku Copilot AI na klawiaturze. To element charakterystyczny dla komputerów z certyfikatem Copilot+ PC, pozwalający błyskawicznie uruchomić asystenta AI od Microsoftu.
Pod względem liczby portów AERO X16 EG61H prezentuje się zaskakująco dobrze, jak na tak smukłą konstrukcję. GIGABYTE nie poszedł na skróty, oferując bogaty zestaw złączy, których rozmieszczenie jest w większości logiczne, choć nie pozbawione drobnych kompromisów.
Po lewej stronie znalazło się główne gniazdo zasilania, a obok niego pełnowymiarowe RJ-45 (LAN 2.5 GbE), HDMI 2.1, jedno USB-A 3.2 Gen 1 oraz uniwersalne USB-C (USB4 z obsługą DisplayPort 1.4 i Power Delivery 3.0). To bardzo solidny pakiet, który pozwala na jednoczesne podłączenie zewnętrznego monitora, sieci przewodowej i akcesoriów. Obecność portu LAN w tak smukłej obudowie to ogromny plus, szczególnie dla graczy i twórców potrzebujących stabilnego połączenia.

Po prawej stronie umieszczono kolejne USB-A 3.2 Gen 1, combo audio 3.5 mm oraz… USB-A 2.0. Obecność tego ostatniego w standardzie 2.0, w laptopie aspirującym do klasy premium, jest pewnym zaskoczeniem i wygląda na drobną, niepotrzebną oszczędność.

Choć zabrakło czytnika kart SD, który w serii AERO był niemal standardem, bogata oferta pozostałych i obsługa Power Delivery częściowo rekompensują ten brak. Jedynym ergonomicznym zgrzytem może być umieszczenie gniazda zasilania po lewej stronie, gdzie w niektórych scenariuszach kabel może kolidować z przestrzenią roboczą.

Klawiatura to konstrukcja wyspowa z dużymi, centralnie rozmieszczonymi klawiszami i równomiernym podświetleniem RGB. Skok jest krótki, ale sprężysty, dzięki czemu pisze się komfortowo. Brakuje jednak sekcji numerycznej, co może być wadą dla osób często pracujących z arkuszami kalkulacyjnymi czy w programach CAD. Szczególnie że AERO X16 aspiruje do miana laptopa dla twórców. Za to touchpad zasługuje na pochwałę. Ma aż 13,3 × 9 cm, szklaną powierzchnię i świetną precyzję. Obsługuje gesty systemowe Windows Precision, a jego powierzchnia pozostaje chłodna i przyjemna nawet podczas dłuższej pracy.
Ekran to kluczowy element, który definiuje hybrydowy charakter nowego AERO. Mamy tu do czynienia z panelem IPS WQXGA (2560 × 1600 px) o proporcjach 16:10, który zachwyca przede wszystkim parametrami gamingowymi: odświeżaniem na poziomie 165 Hz i czasem reakcji wynoszącym zaledwie 3 ms. W praktyce oznacza to niesamowitą płynność i ostrość obrazu w dynamicznych scenach, co daje realną przewagę w grach.

Oficjalna specyfikacja skupia się głównie na szybkości matrycy, dlatego postanowiliśmy szczegółowo zweryfikować jej parametry kolorystyczne za pomocą naszego kolorymetru Spyder X. Uzyskane wyniki potwierdzają, że odwzorowanie barw jest raczej przeciętne i wynosi 87,9% dla palety sRGB, 63% dla Adobe RGB i 65,4% dla DCI-P3.

Z drugiej strony, matryca imponuje w innych aspektach. Jakość kalibracji fabrycznej jest znakomita. Średni błąd ΔE wynosi zaledwie 2,21. Równie doskonale wypada równomierność podświetlenia, gdzie odchylenia jasności nie przekraczają 2%, co w tej klasie laptopów jest rzadkością. Zmierzona jasność maksymalna na poziomie 429 cd/m² zapewnia komfortową pracę nawet w jasnym otoczeniu.

Wnioski są jednoznaczne. To panel, który zdecydowanie bardziej stawia na płynność i szybkość reakcji niż na absolutną wierność barw. Jest idealny dla graczy i do codziennej konsumpcji multimediów, ale nie sprawdzi się jako główne narzędzie dla profesjonalistów zajmujących się obróbką kolorystyczną.

Nad ekranem umieszczono kamerę z obsługą Windows Hello, która umożliwia logowanie za pomocą rozpoznawania twarzy. To drobny, ale praktyczny dodatek, który uzupełnia charakter laptopa, łączącego elegancję, wygodę i technologie nowej generacji.

GIGABYTE AERO X16 EG61H – co skrywa wnętrze?
Choć ze względu na 16-calowy ekran trudno nazwać AERO X16 klasycznym ultrabookiem, jego smukła, aluminiowa konstrukcja i waga poniżej 2 kg zdecydowanie nawiązują do tej kategorii. To mobilna stacja robocza o profesjonalnym wyglądzie, której wnętrze kryje konfigurację, która zaciera granice między światem twórców a graczy. Sercem laptopa jest najnowszy, nastawiony na zadania AI procesor od AMD, wspierany przez dedykowaną kartę graficzną NVIDII, która ma wiele do udowodnienia. Przyjrzyjmy się szczegółowo, co drzemie w tej aluminiowej obudowie.
Na początek warto przedstawić pełną konfigurację testowanego egzemplarza, która już na starcie pokazuje jego wszechstronny charakter:
- Procesor: AMD Ryzen AI 7 350 (8 rdzeni, 16 wątków, do 5.0 GHz)
- Karta graficzna (dedykowana): NVIDIA GeForce RTX 5050 laptop GPU (8 GB GDDR7)
- Karta graficzna (zintegrowana): AMD Radeon 860M
- Pamięć RAM: 16 GB DDR5 5600 MHz (1 x 16 GB Micron)
- Dysk SSD: 1 TB GIGABYTE AG450E1024-SI (NVMe PCIe 4.0)
Warto odnotować, że testowany egzemplarz wyposażono w pojedynczą kość pamięci RAM, co oznacza pracę w trybie jednokanałowym (Single Channel). W laptopie, o takim potencjale, dołożenie drugiego modułu i aktywacja trybu dwukanałowego z pewnością przyniosłaby dodatkowy wzrost wydajności, szczególnie w zadaniach mocno obciążających procesor. Dysk NVMe oparty na interfejsie PCIe 4.0 zapewnia błyskawiczne czasy ładowania systemu, aplikacji i gier.
Sercem laptopa jest jeden z najnowszych układów „czerwonych”, AMD Ryzen AI 7 350. To zaawansowana jednostka hybrydowa, zaprojektowana z myślą o idealnym balansie między maksymalną wydajnością a energooszczędnością. Procesor został wyposażony w 8 rdzeni i jest w stanie obsługiwać do 16 wątków jednocześnie, co gwarantuje płynną pracę nawet z wieloma aplikacjami uruchomionymi w tle. Co istotne, wszystkie rdzenie bazują na tej samej, nowoczesnej mikroarchitekturze Zen 5.

Różnica polega na ich przeznaczeniu i taktowaniu: cztery wysokowydajne rdzenie „Zen 5” osiągają maksymalne taktowanie sięgające 5.0 GHz, podczas gdy pozostałe cztery energooszczędne rdzenie „Zen 5c” pracują z niższymi zegarami. Taki podział pozwala laptopowi inteligentnie zarządzać energią. Do wymagających zadań, jak rendering czy kompilacja, angażowane są wszystkie rdzenie, a podczas lżejszej pracy (przeglądanie internetu, oglądanie filmów) system może polegać na rdzeniach „c”, znacząco wydłużając czas pracy na baterii.
Jednak obsługa wielu wątków to nie jedyna zaleta nowego procesora. Dopisek „AI” w nazwie nie jest tu na wyrost. Układ został wyposażony w dedykowaną jednostkę NPU (Neural Processing Unit) opartą na architekturze XDNA 2. Oferuje ona potężną moc obliczeniową do zastosowań związanych ze sztuczną inteligencją. Co więcej, wbudowany w system operacyjny asystent Copilot+ PC jest w stanie w pełni skorzystać z możliwości NPU, przetwarzając wszystkie zapytania, w tym generowanie obrazów czy analizę tekstu. Lokalnie, na laptopie, bez wysyłania naszych danych do chmury.
Nowoczesna architektura i potężna jednostka NPU to jedno, ale jak ta hybrydowa jednostka radzi sobie w klasycznych, wymagających zadaniach? Sprawdziłem to w popularnych benchmarkach syntetycznych.








Jak widać po wynikach, AMD Ryzen AI 7 350 to niezwykle wydajna jednostka, która bez problemu radzi sobie z renderowaniem, kompresją plików czy konwersją wideo. Wynik na poziomie ponad 17000 punktów w Cinebench R23 stawia go w jednym rzędzie z topowymi procesorami mobilnymi z poprzednich generacji, co czyni AERO X16 potężnym narzędziem nie tylko do gier, ale i do bardzo wymagającej, kreatywnej pracy.
Za moc graficzną w AERO X16 odpowiada najnowszy, podstawowy układ NVIDII – GeForce RTX 5050 Laptop GPU. Został on wyposażony w 8 GB pamięci VRAM GDDR7 na 128-bitowej szynie, 2560 rdzeni CUDA, 80 rdzeni Tensor oraz 20 rdzeni RT dedykowanych do obsługi Ray Tracingu. Na papierze specyfikacja wygląda obiecująco, pokazując spory postęp względem poprzedników. Jak jednak przekłada się to na syntetyczną wydajność?



Wyniki testów 3DMark potwierdzają, że mamy do czynienia ze sporym skokiem generacyjnym. Szczególnie imponująco wygląda wynik w Port Royal, który testuje wydajność w Ray Tracingu. Tutaj RTX 5050 pokazuje pazur i udowadnia, że jest gotowy na nowoczesne technologie graficzne. To solidna podstawa, która daje nadzieję na dobre wyniki w grach.
Przechodząc do gier, od razu postawiliśmy na realistyczny scenariusz. Choć laptop dysponuje ekranem o wyższej rozdzielczości, pełen potencjał układu RTX 5050 postanowiliśmy sprawdzić w rozdzielczości 1920 × 1200 pikseli. To właśnie tutaj karta ma szansę pokazać swoją prawdziwą wartość i udowodnić, że potrafi zapewnić płynną rozgrywkę.

W popularnych i mniej wymagających tytułach AERO X16 z RTX 5050 radzi sobie śpiewająco. Wyniki znacznie przekraczające 100 klatek na sekundę w takich grach jak najnowsza odsłona EA Sports FC 26, Counter Strike 2 czy Shadow of The Tomb Raider pozwalają w pełni wykorzystać potencjał 165-hercowej matrycy. Jednak schody zaczynają się w najnowszych, wymagających produkcjach, zwłaszcza z włączonym Ray Tracingiem. Tutaj, bez dodatkowego wspomagania, RTX 5050 pokazuje swoje ograniczenia, a wyniki w tytułach takich jak Cyberpunk 2077 oscylują poniżej progu płynności, co potwierdza historyczne kompromisy znane z tej serii kart.


Jednak największym asem w rękawie NVIDII pozostaje technologia DLSS z generatorem klatek (Frame Generation), która w najnowszych grach często działa w trybie MFG (Multi Frame Generation). Technologia ta, wykorzystując rdzenie Tensor i sztuczną inteligencję do rekonstrukcji obrazu i generowania dodatkowych klatek, kompletnie odmienia obraz sytuacji.
Jak widać na powyższym wykresie, aktywacja DLSS to nie kosmetyka, a prawdziwa rewolucja. Wzrost wydajności jest często ponad dwukrotny, co sprawia, że nawet najbardziej „zabójcze” dla sprzętu gry, jak Cyberpunk 2077 z włączonym Ray Tracingiem, stają się w pełni grywalne przy ponad 120 klatkach na sekundę. To właśnie DLSS sprawia, że RTX 5050 w końcu staje się kartą, która nie tylko „daje radę”, ale potrafi niezwykle pozytywnie zaskoczyć, oferując płynną rozgrywkę w najwyższej jakości.
Czas pracy na baterii – zaskakująca wydajność i inteligentne oszczędzanie
Wydajne, 16-calowe laptopy rzadko kiedy kojarzą się z długim czasem pracy z dala od gniazdka. Duży, jasny ekran i mocarne podzespoły to przepis na szybkie drenowanie energii. Gigabyte w modelu AERO X16 podszedł jednak do tematu w bardzo przemyślany sposób, wykorzystując dwa kluczowe atuty. Pierwszym jest oczywiście energooszczędna platforma od AMD, a drugim przełącznik MUX. To właśnie on pozwala na całkowite wyłączenie dedykowanej karty graficznej NVIDIA, gdy jej moc nie jest potrzebna, i przełączenie się na zintegrowany w procesorze układ Radeon.
Oprogramowanie sterujące samo proponuje nam przejście w tryb oszczędzania energii, gdy odłączamy zasilacz. Jedynym drobnym zgrzytem jest fakt, że komunikuje się ono z użytkownikiem w języku angielskim, co dla niektórych może być małą niedogodnością. Jednak korzyści są nie do przecenienia.

Testowany AERO X16 został wyposażony w baterię o pojemności 76 Wh. Aby sprawdzić jej realne możliwości, przeprowadziłem naszą standardową procedurę testową. Zapętlone odtwarzanie materiału wideo z internetu przy jasności ekranu i głośności ustawionych na 50%. Uzyskany rezultat to ponad 6 godzin (dokładnie 396 minut).

Jest to wynik naprawdę godny pochwały. Biorąc pod uwagę 16-calowy ekran o wysokiej rozdzielczości i fakt, że producent nie zdecydował się na montaż maksymalnej dopuszczalnej w transporcie lotniczym baterii o pojemności 99 Wh, rezultat ten świadczy o znakomitej optymalizacji energetycznej całej platformy. To dowód na to, że AERO X16 to nie tylko wydajna, ale i prawdziwie mobilna maszyna, która nie wymaga stałego podpięcia do zasilacza podczas codziennych, mniej wymagających zadań.
Podsumowanie
GIGABYTE AERO X16 EG61H to konstrukcja, która wymyka się prostym klasyfikacjom. Z jednej strony ma wszystko, czego oczekiwalibyśmy od laptopa dla twórców. Elegancką, smukłą obudowę, świetne spasowanie elementów i wysoką kulturę pracy. Z drugiej, ekran o odświeżaniu 165 Hz, RTX 5050 i bardzo przyzwoitą wydajność w grach sugerują, że nie boi się też rozrywki po godzinach.
To sprzęt dla użytkownika, który szuka uniwersalności. Jednego urządzenia do pracy, montażu, grafiki i rozrywki w rozsądnych ustawieniach. Ryzen AI 7 350 to mocny punkt tej konfiguracji, zapewniający świetną wydajność nie tylko w zadaniach typowo procesorowych, ale też w zastosowaniach wykorzystujących NPU i funkcje AI. Z kolei RTX 5050 pokazuje, że nawet podstawowa karta nowej generacji potrafi dać sporo satysfakcji, zwłaszcza gdy w grach włączymy DLSS z generowaniem klatek.
Nie jest to sprzęt idealny. Ekran nie spełni oczekiwań profesjonalnych grafików, brak sekcji numerycznej i czytnika kart SD to drobne potknięcia, a port USB 2.0 czy brak WiFi 7 w laptopie tej klasy trochę kłuje w oczy. Ale wszystkie te niedociągnięcia bledną przy ogólnym wrażeniu dopracowania, które AERO X16 zostawia po sobie.
Na szczególne wyróżnienie zasługują: świetna jakość wykonania, duży i precyzyjny touchpad, dobra kultura pracy oraz realnie wysoki czas działania na baterii, jak na 16-calowy laptop z dedykowanym GPU. To wszystko sprawia, że nowy AERO X16 to przykład dobrze przemyślanej hybrydy. Sprzętu, który z powodzeniem może zastąpić zarówno laptopa do pracy, jak i komputer do grania w wolnej chwili. AERO X16 nie jest demonem mocy, ale to wyjątkowo zrównoważony sprzęt, który daje sporo swobody w tym, jak z niego korzystasz.
Uniwersalny laptop dla twórców i graczy, którzy chcą jednego urządzenia do wszystkiego – lekkiego, wydajnego i dobrze wykonanego.
Plusy
- Smukła, aluminiowa i bardzo solidna konstrukcja
- Ogólna wydajność na zadowalającym pozioie
- Dobre czasy pracy na baterii
- Płynny ekran 165 Hz, świetna kalibracja i równomierność podświetlenia...
Minusy
- ... jednak to o ograniczonym pokryciu DCI-P3 – nie dla profesjonalnych grafików
- Złącze zasilania po lewej stronie
- Pamiec RAM tryb Single Channel ogranicza wydajność CPU i GPU
- Brak czytnika kart SD
-
Wydajność
-
Ekran
-
Jakość wykonania
-
Bateria
-
Ergonomia

