„Zombiaczek. Bez serca” to drugi tom komiksowego cyklu o słodkim zombie, który wraz ze swoją bandą grasuje na lokalnym cmentarzu. To jedna z tych historii, do której chce się wracać.
„Zombiaczek. Bez serca” to jeden z tych komiksów, który łączy humor z mrocznym klimatem, tworząc niezwykle oryginalną opowieść o małym zombie, który nie chce być taki, jak inni. Pomimo, na pierwszy rzut oka przerażającej tematyki, Zombiaczek zachowuje lekkość, która sprawia, że jest przystępny dla młodszych czytelników, ale potrafi też zainteresować starszych fanów komiksów.

„Zombiaczek. Bez serca” opowiada historię tytułowego bohatera, Zombiaczka – małego, nieco zagubionego zombie, który nie przypomina innych przedstawicieli swojej rasy. Bo jak to możliwe, że on i jego przyjaciele to inteligentne zombie? No właśnie, bo trzeba ugryźć w odpowiednim miejscu, o czym dowiecie się z lektury. Cały tom podzielony jest na krótkie, najczęściej jednostronicowe opowiastki, w których główną rolę odgrywa Zombiaczek oraz jego cmentarna banda. Jest też oczywiście Margotka, dziewczyna, która uciekła z domu i na cmentarzu, otoczona przyjaznymi zombie odnalazła swoje miejsce na ziemi. Dowiemy się tutaj, jak Zombiaczkowi poszło spotkanie w sprawie przerobienia cmentarza na parking, gdzie gryźć, żeby nowy zombie zachował rozum, oraz co się stanie, jak Zombiaczek się zakocha. On nowej wybrance oddaje całe swoje serce. Dosłownie…

Jednym z największych atutów komiksu jest jego warstwa graficzna. Rysunki są pełne detali, z wyraźnym wpływem klasycznych komiksów grozy, ale jednocześnie zachowują bajkowy charakter, co nadaje całości bardzo specyficzny klimat. Odpowiedzialny za rysunki William Maury świetnie balansuje pomiędzy grozą i humorem. Tam, gdzie czytelnik ma się wystraszyć, lub nawet poczuć lekkie obrzydzenie, tak się dzieje. Ale za chwilę zobaczy uśmiechniętego Zombiaczka, albo „kąpiącego” się Grubala i przerażenie pryska niczym bańka mydlana.

Chociaż temat na pierwszy rzut oka może wydawać się mroczny, komiks obfituje w mnóstwo zabawnych momentów, które są idealnie wyważone z bardziej poważnymi tonami. Przez całą opowieść przewija się lekki humor, pełen absurdalnych sytuacji, które sprawiają, że „Zombiaczek. Bez serca” nie jest ciężką lekturą, lecz przyjemną i wciągającą, którą chce się czytać dalej, i do niej wracać.

