reklama

Wydajemy tysiące złotych na karty graficzne, procesory i szybkie dyski SSD, a ich bezpieczeństwo często powierzamy… plastikowej listwie z marketu za 50 złotych. To ryzykowna gra, w której stawką jest nie tylko utracony postęp w grze czy niezapisany projekt, ale fizyczne uszkodzenie drogiej elektroniki. CyberPower CP1350EPFCLCD obiecuje zmienić te zasady. To nie jest zwykły „akumulator na czarną godzinę”, ale pełnoprawna polisa ubezpieczeniowa dla nowoczesnych pecetów, oferująca to, czego boi się tańsza konkurencja, czystą sinusoidę.

Jeszcze kilka lat temu UPS w domu był widokiem rzadkim, kojarzonym raczej z buczącą skrzynką pod biurkiem administratora sieci. Dziś, gdy nasze domowe stacje robocze i zestawy gamingowe pobierają setki watów i korzystają z zaawansowanych zasilaczy z aktywnym układem PFC, wymagania drastycznie wzrosły. Tanie zasilacze awaryjne, generujące napięcie o przebiegu „schodkowym” (tzw. modyfikowaną sinusoidę), często po prostu nie dogadują się z nowoczesnym sprzętem.

Tutaj na scenę wchodzi testowany CyberPower CP1350EPFCLCD. Producent deklaruje pełną kompatybilność z Active PFC , automatyczną stabilizację napięcia (AVR) i kulturę pracy, która nie zamieni sypialni w serwerownię. W tej recenzji mówię „sprawdzam”. Zamiast ufać tabelkom, podłączyłem ten sprzęt do naszej platformy testowej i sprawdziłem, czy obietnica „czystej energii” ma pokrycie w rzeczywistości, czy to tylko marketingowy slogan.

reklama

Czym właściwie jest UPS i dlaczego „1350” na pudełku może mylić?

Zacznijmy od fundamentów. Skrót UPS (Uninterruptible Power Supply) większości z nas kojarzy się po prostu z „dużą baterią na czarną godzinę”. To jednak duże uproszczenie. W rzeczywistości kluczowym zadaniem takiego urządzenia w domu jest ochrona sprzętu przed tym, co dzieje się w sieci na co dzień, a czego często nie zauważamy: nagłymi skokami, spadkami i zniekształceniami napięcia. To właśnie te anomalie, a nie sam brak prądu, potrafią po cichu skracać żywotność elektroniki. Dlatego tak ważna jest obecność układu AVR (Automatic Voltage Regulation), który stabilizuje napięcie w locie, bez konieczności przełączania się na akumulator.

Wybierając zasilacz awaryjny, łatwo też wpaść w marketingową pułapkę oznaczeń. Symbol „1350” w nazwie modelu CP1350EPFCLCD odnosi się do mocy pozornej (1350 VA). Twój komputer „rozlicza się” jednak w Watach (moc czynna). W świecie domowych UPS-ów te wartości nigdy nie są równe. Kluczem jest tu współczynnik mocy (Power Factor), w przypadku tańszych urządzeń może on wynosić zaledwie 0.5, co drastycznie obcina realną wydajność. Recenzowany model oferuje współczynnik 0.6, co przekłada się na 810 W realnej mocy. I choć może wydawać się, że to mało, to w sprzętach przeznaczonych do użytku domowego maksymalnie spotkacie się z modelami o PF wynoszącym 0.7. To właśnie moc czynna, w tym przypadku 810 W, określa realną wydajność urządzenia i to ona powinna być punktem odniesienia podczas wyboru UPS-a do komputera

Trzecim i być może najważniejszym elementem układanki, jest jakość prądu generowanego z baterii. Budżetowe UPS-y często dostarczają tzw. aproksymowaną (schodkową) sinusoidę. Dla nowoczesnych zasilaczy komputerowych z układami Active PFC jest to sygnał daleki od ideału, który może powodować niestabilność lub nawet wyłączenie komputera pod obciążeniem. Rozwiązaniem tego problemu jest pełna, czysta sinusoida (Pure Sine Wave)

CyberPower CP1350EPFCLCD

CyberPower CP1350EPFCLCD to konstrukcja typu tower o wymiarach 100 × 280 × 355 mm, czyli jest wyraźnie smuklejszy od typowych UPS-ów o zbliżonej mocy, ale za to dość głęboki. W praktyce oznacza to, że dobrze mieści się obok komputera, pod biurkiem lub przy konsoli, ale na węższych półkach RTV jego 35 cm głębokości może być już problemem. Masa urządzenia to ok. 10 kg, tyle, by stało stabilnie, ale nadal można je przenieść bez większych problemów.

Obudowa została wykonana z solidnego tworzywa o dobrej sztywności. Nawet przy mocniejszym nacisku nie ma tu uginania czy skrzypienia, co nie zawsze jest standardem w UPS-ach domowych. Front jest prosty, bez zbędnych ozdobników, a dominującym elementem jest duży ekran LCD, który w czasie rzeczywistym pokazuje obciążenie, napięcia, stan baterii oraz szacowany czas pracy. To jedna z rzeczy, za które CyberPower od lat jest chwalony i nie ma co się dziwić. Podgląd jest czytelny nawet z kilku metrów. Nad ekranem znajdują się fizyczne przyciski do zmiany trybów i konfiguracji, niewielkie, ale dobrze wyczuwalne.

W odróżnieniu od wielu modeli w tej klasie, CP1350EPFCLCD ma również przedni panel z portami USB-A i USB-C. Traktuję to jako sensowny dodatek, można podładować telefon, słuchawki czy smartwatch, gdy UPS stoi przy biurku. Trzeba jednak podkreślić, że to nie jest powerbank. Porty oferują maksymalnie 5 V / 2,4 A więc nie zasilą też laptopa USB-C ani tabletu w trybie szybkiego ładowania.

Tylny panel CyberPowera CP1350EPFCLCD został rozplanowany zaskakująco ergonomicznie jak na UPS-a z segmentu domowo-biurowego. Na samym dole umieszczono gniazdo zasilania wejściowego oraz fizyczny przycisk resetu bezpiecznika. Łatwo dostępny, ale jednocześnie na tyle nisko, że nie grozi przypadkowym wciśnięciem.

Powyżej znajduje się zestaw sześciu gniazd Schuko, ułożonych w dwóch kolumnach po trzy. Wszystkie są lekko obrócone pod kątem około 45° w stronę krawędzi obudowy. To niewielki, ale bardzo praktyczny detal: pozwala bez problemu wpiąć nawet masywne wtyczki od zasilaczy, bez ryzyka, że będą nawzajem o siebie zahaczać. W tej klasie urządzeń to wbrew pozorom nie jest standard.

Na samej górze, po prawej stronie tylnej ścianki, znajduje się port USB Type-B służący do komunikacji z komputerem.  W tym samym miejscu znajdziemy również gniazda RJ11/RJ45, czyli zabezpieczenie przeciwprzepięciowe dla modemu, routera lub linii internetowej. Nad nimi producent umieścił wnękę ukrytą pod podłużną, zdejmowaną zaślepką. Ta zatoka służy również do montażu dodatkowych akcesoriów i modułów CyberPowera (np. kart sieciowych SNMP). Opcja rzadko spotykana w sprzęcie tej klasy cenowej, a przydatna, jeśli UPS ma stać w małym biurze lub obsługiwać NAS-a.

Choć CP1350EPFCLCD jest konstrukcją stosunkowo smukłą, pod obudową kryje się komplet parametrów, które realnie definiują jego klasę: 1350 VA mocy pozornej, 810 W mocy rzeczywistej, pełna czysta sinusoida oraz układ AVR stabilizujący napięcie bez przełączania na akumulator. W praktyce oznacza to, że sprzęt nie tylko „podtrzyma” komputer, ale przede wszystkim zapewni mu stabilne, przewidywalne zasilanie na co dzień. Nawet gdy napięcie w sieci skacze lub spada o kilkanaście procent. To dobry punkt wyjścia, by przejść do testów i sprawdzić, jak deklaracje producenta wypadają w działaniu.

Testy

Papier przyjmie wszystko, ale elektronika bywa bezlitosna. Aby sprawdzić realne możliwości CyberPowera, poddałem go procedurze testowej na naszym autorskim stanowisku obciążeniowym („PSU Killer”), którego pewnie kojarzycie z testów zasilaczy komputerowych. Jak się okazuje narzędzie, które skonstruowaliśmy możemy również wykorzystać w innych warunkach. PSU Killer pozwala precyzyjnie ustawić obciążenie w watach, symulując działanie prawdziwego komputera, a nie przypadkowej grzałki czy żarówki.

Kluczowym elementem było wykorzystanie zasilacza komputerowego wysokiej klasy (Corsair HX1500i) jako pośrednika, co pozwoliło zweryfikować też, jak UPS „dogaduje się” z wymagającymi układami APFC.  Dzięki temu da się sprawdzić nie tylko „ile minut trzyma bateria”, ale przede wszystkim to, co najważniejsze: czy UPS potrafi utrzymać stabilną pracę współczesnego komputera w momencie przejścia na zasilanie awaryjne.

UPS testowałem w dwóch scenariuszach:

  • przy obciążeniu odpowiadającym około 50% możliwości – 405 Wat,
  • przy pełnych 100% mocy czynnej – 810 Wat.

Każdy test był powtarzany trzykrotnie, a na wykresach w dalszej części materiału zobaczycie uśrednione wyniki.

Najważniejsze jest jednak to, jak UPS zachowywał się podczas samego przełączania i pracy na baterii. CP1350EPFCLCD przewidywalnie przechodził w tryb awaryjny, a zasilacz ATX nie reagował resetem, wahnięciami napięcia ani przerwą w dostawie energii. To potwierdza, że czysta sinusoida, którą deklaruje producent, jest rzeczywiście generowana i układ APFC nie ma powodu się „obrażać”.

W praktyce oznacza to tyle, że urządzenie nadaje się do komputerów z nowoczesnymi zasilaczami, a nie tylko do routerów i sprzętu biurowego. Nie wszystkie UPS-y z tej półki cenowej potrafią to zapewnić.

Jeśli chodzi o czasy podtrzymania, tutaj również wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami. Przy obciążeniu typowym dla zestawu komputer + monitor UPS utrzymał pracę wystarczająco długo, by spokojnie zapisać projekt i zamknąć system. Przy pełnej mocy oczywiście ten czas wyraźnie spada, co jest normalne, ale wciąż pozostaje w sensownym zakresie. 

Po całkowitym rozładowaniu urządzenia sprawdziłem jeszcze czas potrzebny na powrót do pełnej gotowości. Akumulator w CP1350EPFCLCD ładuje się w standardowym dla tej klasy tempie, potrzebują 7 godzin i 50 minut , aby wrócić do 100%. To wystarczająco, by UPS odzyskał pełną sprawność jeszcze tego samego dnia.

Oprogramowanie i zarządzanie –  od prostoty po pełną kontrolę

CyberPower CP1350EPFCLCD ma jedną dużą przewagę nad wieloma budżetowymi UPS-ami: żeby działał poprawnie, nie trzeba instalować absolutnie żadnego oprogramowania. Po podłączeniu przewodem USB system (Windows, macOS, Linux) rozpoznaje go automatycznie jako urządzenie HID Power Device . Dokładnie tak samo jak laptop rozpoznaje swoją baterię. Dzięki temu komputer sam wie, że działa na zasilaniu awaryjnym, i może bez problemu przeprowadzić kontrolowane zamknięcie systemu, nawet bez dodatkowych aplikacji.

Jeżeli jednak chcemy wycisnąć z UPS-a maksimum możliwości, warto sięgnąć po PowerPanel Personal. Oprogramowanie producenta, dostępne również w pełnej, polskiej wersji językowej. To już nie tylko podstawowe „wyłącz mnie, gdy będzie krytycznie”, ale kompletny panel zarządzania, który daje dostęp do kilku istotnych funkcji.

Interfejs pokazuje w czasie rzeczywistym napięcie na wejściu i wyjściu, obciążenie UPS-a, przewidywany czas pracy na baterii oraz historię zdarzeń. Można też ustawić progi, przy których system ma się zamknąć, sprawdzić kondycję baterii, uruchomić jej test lub zaplanować cykliczne autotesty. W przypadku pracy nocą przydają się opcje zarządzania alarmami dźwiękowymi. Można je wyciszyć lub ustawić reguły, kiedy mają się aktywować.

Dla osób korzystających z pracy zdalnej albo posiadających NAS-a istotna jest możliwość bezpiecznego wyłączenia kilku urządzeń jednocześnie. PowerPanel pozwala na automatyczne zamykanie systemu przy dłuższych przerwach w dostawie prądu, co chroni dane przed uszkodzeniem i minimalizuje ryzyko utraty projektów. To nie jest aplikacja, która stara się być „ładna”. Jest po prostu praktyczna i daje dużo większą kontrolę nad UPS-em niż to, co oferuje sam system operacyjny.

Podsumowanie

CyberPower CP1350EPFCLCD to urządzenie, które skutecznie zasypuje lukę między tanimi, „marketowymi” UPS-ami a wyspecjalizowanymi konstrukcjami serwerowymi. Po pełnym zestawie testów mogę powiedzieć jedno: to nie jest tylko awaryjne źródło energii, lecz realne zabezpieczenie, które faktycznie działa wtedy, kiedy ma działać.

Największą przewagą tego modelu  i elementem, który procentuje w praktyce, jest pełna, czysta sinusoida. To właśnie ona gwarantuje stabilną współpracę z nowoczesnymi zasilaczami o aktywnej korekcji mocy (APFC). Krótko mówiąc, komputer nie wyłączy się w losowym momencie, a wrażliwa elektronika audio czy sprzęty studyjne będą pracować bez zakłóceń. Do tego dochodzi wysoka kultura pracy, czytelny ekran LCD oraz dwa porty USB na froncie, które w razie potrzeby pozwalają zamienić UPS w duży powerbank.

Czy ma wady? To wciąż klasyczny UPS z akumulatorami kwasowo-ołowiowymi, więc około 8 godzin ładowania jest po prostu częścią tej technologii. Warto też zwrócić uwagę na gabaryty,  głębokość 35,5 cm może wykluczyć montaż w płytszych szafkach RTV.

To nie jest model „do przeglądania internetu”. Jeśli komputer służy wyłącznie do lekkiej pracy biurowej, CyberPower będzie sprzętem zbyt zaawansowanym. Ale jeśli grasz, montujesz filmy, tworzysz grafikę 3D, pracujesz z dużymi projektami albo chronisz domowy serwer NAS, to jeden z bardziej opłacalnych UPS-ów, jakie można dziś kupić.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje stabilność pod pełnym obciążeniem. Blisko 3,5 minuty pracy przy 810 W to wynik, który w tej klasie gabarytowej budzi uznanie. To dokładnie tyle czasu, ile potrzeba na spokojne zapisanie projektu, zatrzymanie renderu i kontrolowane zamknięcie systemu. Bez stresu i ryzyka utraty danych. Za taką wydajność i przewidywalność przyznaję modelowi wyróżnienie „Wydajność”.

Share.

Cześć! W redakcji 3D-Info będę odpowiadał za większość testów podzespołów komputerowych m.in: procesorów, płyt głównych, kart graficznych, ale także urządzeń sieciowych. Możecie spodziewać się również licznych tekstów okołosprzętowych, omówień bieżących wydarzeń i premier, rankingów czy porównań. Z góry przepraszam za mocno techniczny język. Jestem typowym geekiem komputerowym, który uwielbia zagłębiać się w szczegółach budowy podzespołów. Uwielbiam spędzać godziny na testach, a okno 3DMarka znam już chyba na pamięć. Lubię też wyszukiwać promocje na te najważniejsze i najdroższe komponenty komputerowe. I choć nie mam wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego, mam nadzieję, że 3D-info to kolejny etap mojego rozwoju zawodowego.   Swoją przygodę z dziennikarstwem zaczynałem na 3D-Info niemal 10 lat temu. Jednak wtedy nie był to portal technologiczny, a bardziej blog teamu overclokingowego. Nasze wpisy skupiały się na raportowaniu naszych osiągnięć, czy podsumowania zawodów, w których braliśmy udział. Niestety, nie przetrwaliśmy próby czasu, a ekipa rozeszła się do „normalnej” pracy. Sam przez lata pracowałem w kilku sklepach ze sprzętem RTV i AGD. Mój powrót do dziennikarstwa nastąpił w 2019 roku, w sumie to z przypadku, na łamach portalu PCWorld.pl. Zaczynałem skromnie od pojedynczych testów pamięci RAM czy dysków. To opór Piotrka Opulskiego, naszego wydawcy spowodował, że zdecydowałem się w 2021 całkowicie zmienić swoją drogę kariery zawodowej i zostałem redaktorem na stałe.   Nie będzie raczej niespodzianką, jak powiem, że mimo upływu lat moje zamiłowanie do podkręcania nie ustąpiło. Obecnie pomału wracam do świata ekstremalnego overclockingu, by jeszcze bardziej poszerzyć swoją wiedzę technologiczną. Idealne popołudnie dla mnie to dewar pełen ciekłego azotu i odpalone na komputerze liczne benchmarki.

Exit mobile version