reklama

Huawei wie, jak robić smartwatche, co do tego nie mam żadnej wątpliwości. Nie spodziewałem się jednak, że HUAWEI WATCH 5 zawstydzi nie tylko konkurencję, ale i mnie… jak to się stało? Czytaj dalej.

Topowa seria powraca, czy na to czekałem?

Huawei powrócił ze swoją topową serią smartwatchy, a ja nie byłbym sobą gdybym nie postanowił sprawdzić co kryje w sobie HUAWEI WATCH 5. Na moim nadgarstku wylądował najlepszy z najlepszych, czyli Huawei Watch 5 Elite w rozmiarze 46 mm (jest jeszcze wersja 42 mm). To najdroższy model, który oferuje tytanową obudowę i bransoletę. Wygląda to znakomicie, a co jeszcze lepsze – świetnie leży.

Wiem, o czym w tym momencie pomyślałeś – wygodna bransoleta do treningu? Coś takiego nie istnieje i… tu się z tobą zgodzę. Bez względu czy biegam, czy jestem na siłowni, to ćwiczenie z bransoletą nie jest wygodne, ale muszę pochwalić Huawei, za to, że naprawdę myśli o użytkownikach swojego sprzętu. Nie tylko możecie, co oczywiste, dokupić do Huawei Watch 5 Elite inny pasek, ale też skorzystać ze starszych. Jak to? Ja mam w domu Watch GT5 i bez problemu przepiąłem z niego pasek do nowego Watch 5. Chapeau bas Huawei, tak właśnie producenci powinni myśleć o swoich produktach w szerszej perspektywie, doceniając tych najbardziej lojalnych użytkowników.

reklama

Wracając do samego Huawei Watch 5 Elite, pierwsze wrażenie zdecydowanie na plus, jeszcze większy niż w serii GT 5 ekran, tu jest to już 1,5”, smukły design, z kopertą jednocześnie masywną, a przy tym nie przesadnie dużą. Po prostu Huawei udało się upakować jeszcze więcej dobroci w mniejszym ciałku – tak to przynajmniej wygląda.

Huawei Watch 5 (fot. Maciej Persona)

Z prawej strony jest też oczywiście przycisk z obracaną koronką do lepszej nawigacji oraz przycisk ze skrótami do ulubionych funkcji. Ku mojemu zaskoczeniu na boku koperty Huawei Watch 5 znalazło się miejsce dla jeszcze jednego elementu, który wygląda trochę jak wbudowana latarka, ale w rzeczywistości jest to nowy, autorski sensor HUAWEI X-TAP. Łączy on w sobie sensor EKG, fotopletyzmograf oraz 10-poziomowy czujnik dotykowy w jednym module. Jak ująć to prościej i jak on działa? Już śpieszę z wyjaśnieniami. 

Huawei X-TAP to w zasadzie nie tylko sensor, ale kompleksowe rozwiązanie obejmujące również oprogramowanie. Wystarczy do niego przyłożyć opuszek palca, a po 60 sekundach otrzymamy komplet informacji o naszej aktualnej kondycji i zdrowiu, a konkretnie będzie to:

  • Tętno
  • EKG
  • HRV (zmienność rytmu serca)
  • Poziom stresu
  • Sztywność tętnic
  • Kontrola układu oddechowego
  • Saturacja
  • Temperatura ciała

W przyszłości pojawi się również aktualizacja, która doda do tego pomiar jakości oddychania podczas snu.

Czy jest on lepszy i skuteczniejszy od klasycznego sensora umieszczonego na nadgarstku? Tak i niech nikt nie próbuje wam wmówić, że jest inaczej. To proste – opuszki palców są lepiej ukrwione niż nadgarstek, a dodatkowo skóra na nich jest po prostu cieńsza, co ułatwia dokonanie skutecznych pomiarów. Oczywiście w Watch 5 nie zabrakło też wsparcia dla autorskiej technologii Huawei TruSense, która analizuje dane ze wszystkich sensorów, w tym tych klasycznych umieszczonych pod spodem koperty. Jednak to właśnie X-TAP jest tutaj gamechangerem, dlaczego?

Huawei Watch 5 (fot. Maciej Persona)

Wstyd się przyznać, ale…

Wydawało mi się, że ogólnie mógłbym powiedzieć: “jestem w całkiem spoko formie, mogłoby być lepiej, ale tragedii absolutnie nie ma”. Wspominałem, że HUAWEI WATCH 5 mnie zawstydził, i to jest właśnie ten moment. Jakież było moje zdziwienie gdy już po pierwszym pomiarze okazało się, że nie wszystko jest u mnie “na zielono”. Najgorzej było ze stresem, ale początkowo oczywiście zbagatelizowałem wynik, w końcu to tylko jeden pomiar. Bardzo szybko wyrobiłem sobie jednak nawyk dokonywania przynajmniej jednego pomiar dziennie, tak, aby zebrać odpowiednią ilość danych. W sumie to tylko 60 sekund, a zbieram sobie komplet informacji, które mogę łatwo podejrzeć i analizować w aplikacji Huawei Zdrowie. 

To, co mi się najbardziej spodobało z perspektywy czasu, to fakt, że HUAWEI WATCH 5 i X-TAP nie tylko rzucił mi w twarz suche dane i statystyki, ale też komentarz do nich, ich analizę, a nawet sugestie, jak z pewnymi rzeczami mogę sobie poradzić, jak choćby ćwiczenia oddechowe w przypadku stresu. Nie wiem, czy to faktycznie one mi pomogły, czy po prostu miałem spokojniejszy okres w życiu, ale zauważyłem z czasem, że mój poziom stresu wrócił do poziomu “w normie” sporadycznie już skacząc do średniego i wysokiego.

Świetny do sportu, ale jeszcze lepszy do zmiany nawyków

Korzystając z Huawei Watch 5 złapałem się na tym, że jak żaden inny zegarek, a jak wiecie, tych przetestowałem naprawdę sporo w ostatnim czasie, zmienił moje myślenie o funkcjach sportowych, czy zdrowotnych.

Dlaczego? Mówiąc szczerze, wcześniej nie przykładałem aż takiej wagi do monitorowania różnych parametrów. Teraz, będąc już po 30-tce i prowadząc głównie siedzący tryb życia, jeszcze bardziej zwracam uwagę, na to co naprawdę jest dla mnie zdrowe. Nie wystarczy mi już info, że pobiegłem szybciej i dalej niż ostatnio. Lubię się pochylić nad wynikami, analizować je i wdrażać nawyki, które mogą mi pomóc pozostać na tej ścieżce.

Problem w tym, że nie zawsze jest to takie proste. Czasami dokopać się do konkretnych informacji w smartwatchu, to droga przez mękę. Druga sprawa, że nie zawsze jest jasne, co te wyniki tak naprawdę dla mnie oznaczają? A już najgorzej, że z reguły otrzymujemy jeden konkretny wynik nieodnoszący się do reszty. X-TAP i TruSense mocno to zmieniają.

Huawei Watch 5 (fot. Maciej Persona)

Wiem, że często za “autorskimi rozwiązaniami” z reguły stoi po prostu marketingowa maszyna, ale w Huawei Watch 5 naprawdę czuć różnicę. Przykład? Proszę bardzo: przykładasz palec to czujnika, postępujesz zgodnie z wytycznymi na ekranie smartwatcha i po 60 sekundach masz kompletny raport. Co więcej, ten można bardzo łatwo eksportować, jeśli będziemy chcieli je przedstawić np. lekarzowi. Oczywiście wyniki z większości smartwatchy należy traktować wyłącznie jako poglądowe i informacyjne, jednak gdy zauważymy, że coś się nagle w naszych raportach zmieniło, to może być to idealna wskazówka, aby z kimś to skonsultować i przeprowadzić konkretne badania. 

Z dziennikarskiego obowiązku dodam też, że w Huawei Watch 5 jest ponad 100 trybów sportowych, z czego 20 (w tym bieganie, nurkowanie, kolarstwo) z dodatkową, dogłębną analizą i danymi. Do tego dochodzą kolorowe mapy, które działają zarówno online, jak i offline. To ostatnie wyjątkowo wygodne, bo możemy je sobie po prostu wgrać zawczasu i nie martwić się dostępem do internetu. 

Życie w biegu – funkcjonalne dopełnienie smartfona

Oczywiście, HUAWEI WATCH 5 to nie tylko zdrowie. To niesamowicie zaawansowane urządzenie, które na co dzień zastępuje mi smartfon w wielu sytuacjach, stając się jego funkcjonalnym dopełnieniem. Mogę zostawić telefon w domu i nadal być w kontakcie dzięki eSIM, płacić zbliżeniowo (tak, teraz już bez potrzeby trzymania smartfona w pobliżu), a nawet korzystać z nawigacji na nadgarstku, co jest niezwykle wygodne np. podczas biegania czy  jazdy na rowerze. 

Dyskretny podgląd powiadomień, bez wyciągania telefonu z kieszeni, to coś, co cenię sobie bardzo w pracy. Będąc na spotkaniu, czy np. nagrywając dla was kolejne materiały wideo na naszym kanale, mogę skupić się na zadaniach, a jednocześnie być na bieżąco.

Huawei Watch 5 (fot. Maciej Persona)

Jedną z cech, którą szczególnie doceniam w smartwatchach Huawei, jest długi czas pracy na jednym ładowaniu i nie inaczej jest w HUAWEI WATCH 5. Co istotne zegarek oferuje nam dwa tryby pracy – standardowy i oszczędny, pomiędzy którymi przełączamy się dosłownie jednym “tapnięciem” w ekran. 

Pierwszy, tu was nie zaskoczę, oferuje nam wszystkie dostępne funkcje, jakie ma zegarek, w tym: eSIM, obsługę gestami, mapy, pełne wsparcie dla X-TAP. Realnie zegarek w tym trybie bez problemu wytrzymuje 4 dni standardowego użytkowania, wliczając w to co najmniej godzinny trening dziennie.

Tryb oszczędzania energii to już do 11 dni użytkowania na jednym ładowaniu i choć brzmi to rewelacyjnie, to przyznam, że korzystałem z niego tylko w sytuacjach podbramkowych. Dlaczego? Przede wszystkim w tym trybie nie działa część funkcji zegarka, w tym eSIM i Wi-Fi, a także X-TAP czy obsługa gestami. Wciąż możemy oczywiście korzystać z trybów treningowych i standardowego sensora do wykonywania poszczególnych pomiarów.

I na koniec – uniwersalność. Niezależnie od tego, czy masz smartfon z Androidem, czy iOS, HUAWEI WATCH 5 będzie z nim w pełni kompatybilny. To świetny sprzęt dla każdego, kto dba o zdrowie, szuka stylowego dodatku i ceni sobie nowinki technologiczne. A dzięki mnogości wersji do wyboru (styli wykończenia i kolorów), zarówno w rozmiarze 46 mm, jak i 42 mm (idealnym również dla kobiet), każdy znajdzie coś dla siebie. 

Byłbym zapomniał – do 29 czerwca trwa premierowa promocja, w ramach której do każdego kupionego modelu Huawei Watch 5 dostaniecie słuchawki Huawei FreeBuds 6i w prezencie. Miałem, testowałem i powiem wam, że to jeden z najlepszych modeli na rynku w swoim przedziale cenowy, więc taki prezent to ja rozumiem.

Materiał powstał we współpracy z Huawei. 

Share.

Łączenie pasji z pracą to marzenie wielu ludzi, a ja mam to szczęście, że udało mi się to osiągnąć. Obecnie jako redaktor naczelny w 3D-Info.pl. Jeśli zobaczycie moje nazwisko przy artykule, to możecie być pewni, że dotyczyć on będzie najczęściej tematyki gamingowej, chociaż nie zabraknie też informacji i ciekawostek ze świata filmów i seriali. Ogólnie nic co popkulturowe nie jest mi obce.   Najczęściej skupiam się na obszernych i stale aktualizowanych materiałach dotyczących konkretnych gier, filmów i seriali, jak choćby: Starfield, 3. sezon Wiedźmina czy Black Mirror 6, tak abyście w jednym miejscu mieli wszystkie najważniejsze informacje dotyczące danej produkcji. Wiele radości sprawia mi możliwość dzielenia się z wami moim wrażeniami, dlatego też regularnie przygotowuję recenzje, jak choćby tą poświęconą grze The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom.   Moja ścieżka zawodowa nie jest przypadkowa. Ukończyłem studia na kierunkach dziennikarstwo i kulturoznawstwo, co idealnie wpasowuje się w moje pasje i zamiłowania. Karierę zawodową zacząłem jeszcze na studiach. Pierwszym serwisem technologicznym, który mnie przygarnął był portal PCArena.pl. W kolejnych latach zajmowałem się kilkoma mniejszymi i większymi projektami, w tym miałem okazję pisać dla magazynu Mobility czy serwisu PCWorld.pl.   Jak już wspominałem praca to moja pasja, więc pewnie nie zaskoczy was wiadomość, że najwięcej z wolnego czasu spędzam przy konsoli bądź PC, zagrywając się w RPG, souls-like'i, gry akcji i w zasadzie wszystko, co mi wpadnie w ręce. Nie pogardzę również dobrym filmem, serialem, książką czy planszówką (choć na te ostatnie mam zdecydowanie za mało czasu). Staram się również utrzymać odpowiednią formę dlatego najlepszą formą relaksu, jest dla mnie wizyta w siłowni.

Exit mobile version