reklama

Jeszcze nie tak dawno temu tablety kojarzyły się nam głównie z przerośniętymi smartfonami do oglądania Netfliksa w łóżku. Świat się jednak zmienia, a Huawei od jakiegoś czasu robi wszystko, żebyśmy zaczęli traktować te urządzenia jako pełnoprawne narzędzia do pracy. W moje ręce wpadł najnowszy MatePad 11.5 S (2026) i muszę wam powiedzieć – to nie jest tylko kolejna odświeżona cyferka w nazwie. To sprzęt, który ma ambicje pozamiatać w kategorii do 2000 zł. Czy mu się to udaje? Sprawdźmy.

Elegancja, która nie krzyczy

Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu tego tabletu z pudełka, to jego design. Aluminiowa obudowa jest matowa i piekielnie smukła – ma zaledwie 6,1 mm grubości. Do tego trafił mi się model w taki zielonkawym zabarwieniu i choć na co dzień wolę sprzęt w bardziej stonowanych kolorach, to tutaj mi się, ta zieleń bardzo podoba, jest delikatna, przy tym prezentuje się naprawdę zacnie. Co więcej, trzymając go w rękach, ma się to przyjemne poczucie obcowania z produktem z wyższej półki, mimo że cena sugeruje coś zupełnie innego.

Całość jest sztywna, nic tu nie trzeszczy, a niska waga wynosząca około 515 g sprawia, że wrzucenie go do torby czy plecaka jest niemal nieodczuwalne. Konstrukcja o wymiarach 261 x 177 mm jest na tyle zwarta, że MatePad mieści się nawet w mniejszych przegrodach. To po prostu solidny kawał inżynierii, który zaprojektowano tak, by pomagał, a nie przeszkadzał w pracy.

reklama

Specyfikacja Huawei MatePad 11.5 S

Wyświetlacz:11,5 cala, IPS TFT LCD, technologia PaperMatte 3. generacji (matowy)
Rozdzielczość:2.8K (2800 x 1840 px), 291 PPI, proporcje 3:2
Odświeżanie:Adaptacyjne 30–144 Hz
Procesor:Kirin T92C 
Pamięć RAM:12 GB
Pamięć wewnętrzna:256 GB
Bateria:8800 mAh
Ładowanie:Szybkie ładowanie 66 W (wsparcie SuperCharge)
System operacyjny:HarmonyOS 4.3 (z obsługą microG dla usług Google)
Łączność:Wi-Fi 6 (802.11 ax), Bluetooth 5.2, NearLink
Aparat tył:13 Mpix (f/1.8, AF)
Aparat przód:8 Mpix (f/2.2)
Wymiary:261,0 x 177,3 x 6,1 mm
Waga:ok. 515 g

Koniec z walką z promieniami słońca

Przejdźmy do gwoździa programu, czyli ekranu. Jeśli zdarzyło wam się kiedyś próbować przeczytać coś na tablecie, siedząc przy oknie w słoneczny dzień, to wiecie, o czym mówię – zazwyczaj widzi się głównie własną twarz. Tutaj tego problemu nie ma. Powłoka ekranu PaperMatte nowej generacji została dopracowana do tego stopnia, że refleksy po prostu znikają. Zresztą, ja o matowych ekranach Huawei w tabletach mówiłem już nie raz i będę powtarzał to do znudzenia – jak raz ich spróbujesz, to już nigdy nie wrócisz do innych rozwiązań. 

Mamy tu panel o przekątnej 11,5 cala i proporcjach 3:2, które są wybawieniem przy pracy z dokumentami. Rozdzielczość 2800 x 1840 pikseli przy zagęszczeniu 291 PPI sprawia, że czcionki są ostre jak brzytwa. Obraz przypomina wysokiej jakości druk na matowym papierze, co przy adaptacyjnym odświeżaniu do 144 Hz daje efekt, którego trudno szukać u konkurencji. Najlepsze jest jednak to, jak ten ekran reaguje na dotyk rysika. Zapomnijcie o ślizganiu się plastiku po szkle. Tutaj czuć delikatną fakturę, słychać subtelny szmer – to detale, które sprawiają, że robienie notatek czy szkicowanie w aplikacji GoPaint przestaje być cyfrową imitacją, a staje się realnym doświadczeniem.

Soft, który chce ci pomóc, a nie przeszkadzać

To, co Huawei wyprawia z autorskim oprogramowaniem, zasługuje na osobny akapit, bo to tutaj MatePad 11.5 S pokazuje swój pazur. Zamiast dorzucać na siłę zbędne śmieci, producent dał nam dwa narzędzia, które po prostu „robią robotę”.

Pierwsze to GoPaint. Słuchajcie, nie trzeba być drugim Matejką, żeby docenić tę apkę. To prawdziwy kombajn, który oferuje dziesiątki warstw i pędzli, które zachowują się jak żywe. Grafikiem ani artystą nie jestem, ale nawet ja jestem w stanie docenić potencjał drzemiący w GoPaint – darmowej aplikacji, która śmiało może konkurować z tymi największymi (i najdroższymi) na świecie.

Z drugiej strony mamy Notatki Huawei. To nie jest zwykły notatnik, do jakiego przywykliście. To inteligentne centrum dowodzenia. Funkcja synchronizacji dźwięku z tekstem odręcznym to dla mnie absolutny hit – wyobraźcie sobie, że nagrywacie spotkanie lub wykład, piszecie coś ważnego, a potem klikacie w to słowo i tablet odtwarza dokładnie ten moment nagrania. Do tego dochodzi rozpoznawanie pisma i możliwość tworzenia profesjonalnych diagramów kilkoma gestami. To są te funkcje, które sprawiają, że tablet przestaje być gadżetem, a staje się niezbędnym narzędziem.

NearLink, czyli technologia, której potrzebowaliśmy

Huawei mocno promuje standard NearLink i po testach muszę przyznać – to ma sens. Klawiatura dołączona do tabletu łączy się z nim błyskawicznie, a opóźnienia, które czasem irytują w klasycznym Bluetooth, tutaj praktycznie nie istnieją. Co ważne, klawiatura jest rozłączalna. Możecie postawić tablet na biurku, a klawisze położyć na kolanach i pisać dalej. To niby drobiazg, ale w podróży czy na ciasnym stoliku w kawiarni, to rozwiązanie ratuje sytuację. Sam rysik M-Pencil (3. generacji) obsługuje ponad 10 000 poziomów nacisku, co w tej półce cenowej jest wręcz niespotykane.

System, wydajność i energia

Pod maską autorski układ Kirin wspierany przez 12 GB pamięci RAM dba o to, żeby HarmonyOS 4.2 nie złapał zadyszki. I faktycznie, przełączanie się między oknami, odpalanie trzech aplikacji naraz czy praca na dużych plikach PDF odbywa się bez stresu. A co z aplikacjami Google? Cóż, sprawa wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Dzięki microG większość potrzebnych programów instalujecie w kilka minut i po prostu zapominacie o problemie.

Warto wspomnieć o baterii – ogniwo o pojemności 8800 mAh pozwala na około 9-10 godzin intensywnej pracy, a do tego dochodzi tu szybkie ładowanie 66 W. Tylko pamiętajcie – ładowarki w zestawie oczywiście nie znajdziecie. Niby to już dzisiaj standard, ale i tak mnie to irytuje. 

Czy warto wyciągać portfel?

MatePad 11.5 S (2026) to dowód na to, że tablet może być czymś więcej niż tylko czytnikiem newsów. To przemyślane narzędzie dla kogoś, kto dużo pisze, rysuje albo po prostu spędza przy ekranie długie godziny i nie chce przy tym męczyć wzroku. W zalewie podobnych do siebie urządzeń, Huawei postawił na unikalną cechę, która faktycznie robi różnicę. Jeśli szukacie tabletu do 2000 zł, który oferuje coś ekstra w zestawie, to MatePad 11.5 S powinien wylądować na samym szczycie waszej listy zakupowej.

Szczególnie że teraz (do 8 marca 2026 r.) możecie go kupić o 200 złotych taniej. Na oficjalnej stronie Huawei możecie skorzystać z promocji, dzięki której tablet z klawiaturą kupicie za 1799 złotych, a zestaw z rysikiem za 1999. No, chyba że jesteście studentami, to wówczas możecie do tego dorzucić jeszcze 15% zniżkę.

8.6 Najbardziej opłacalny

MatePad 11.5 S (2026) to dowód na to, że tablet może być czymś więcej niż tylko czytnikiem newsów. To przemyślane narzędzie dla kogoś, kto dużo pisze, rysuje albo po prostu spędza przy ekranie długie godziny i nie chce przy tym męczyć wzroku.

Plusy
  1. Znakomity matowy ekran PaperMatte
  2. Wysoka jakość wykonania
  3. Aplikacje GoPaint i Notatki
  4. Klawiatura/etui w zestawie
  5. Cena
Minusy
  1. Nie jest to demon prędkości
  2. Brak ładowarki w zestawie (musiałem)
  • Design 9
  • Jakość wykonania 9
  • Ekran 10
  • Wydajność 7
  • Funkcje dodatkowe 8
  • Akcesoria 8
  • Cena/jakość 9
  • User Ratings (0 Votes) 0
Share.

Łączenie pasji z pracą to marzenie wielu ludzi, a ja mam to szczęście, że udało mi się to osiągnąć. Obecnie jako redaktor naczelny w 3D-Info.pl. Jeśli zobaczycie moje nazwisko przy artykule, to możecie być pewni, że dotyczyć on będzie najczęściej tematyki gamingowej, chociaż nie zabraknie też informacji i ciekawostek ze świata filmów i seriali. Ogólnie nic co popkulturowe nie jest mi obce.   Najczęściej skupiam się na obszernych i stale aktualizowanych materiałach dotyczących konkretnych gier, filmów i seriali, jak choćby: Starfield, 3. sezon Wiedźmina czy Black Mirror 6, tak abyście w jednym miejscu mieli wszystkie najważniejsze informacje dotyczące danej produkcji. Wiele radości sprawia mi możliwość dzielenia się z wami moim wrażeniami, dlatego też regularnie przygotowuję recenzje, jak choćby tą poświęconą grze The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom.   Moja ścieżka zawodowa nie jest przypadkowa. Ukończyłem studia na kierunkach dziennikarstwo i kulturoznawstwo, co idealnie wpasowuje się w moje pasje i zamiłowania. Karierę zawodową zacząłem jeszcze na studiach. Pierwszym serwisem technologicznym, który mnie przygarnął był portal PCArena.pl. W kolejnych latach zajmowałem się kilkoma mniejszymi i większymi projektami, w tym miałem okazję pisać dla magazynu Mobility czy serwisu PCWorld.pl.   Jak już wspominałem praca to moja pasja, więc pewnie nie zaskoczy was wiadomość, że najwięcej z wolnego czasu spędzam przy konsoli bądź PC, zagrywając się w RPG, souls-like'i, gry akcji i w zasadzie wszystko, co mi wpadnie w ręce. Nie pogardzę również dobrym filmem, serialem, książką czy planszówką (choć na te ostatnie mam zdecydowanie za mało czasu). Staram się również utrzymać odpowiednią formę dlatego najlepszą formą relaksu, jest dla mnie wizyta w siłowni.

Exit mobile version