Było przecież pięknie. T.Love śpiewało, że chłopaki nie płaczą, a prawnicy firmy Mattel zapoznawali się z gorącym jeszcze tekstem utworu „Barbie Girl”. Bluetooth miał pojawić się za kilka lat, ale od tego momentu i tak minęły długie lata zanim nadawał się do odtwarzania muzyki.
Spokojnie, Soundcore Space One mają Bluetooth, a ja się po prostu cieszę, że w pudełku znalazłem też kabel. Dlaczego? Bo to dobre słuchawki, które wiele zyskują przy podłączeniu przewodowym.
Zacznijmy od początku. Zauważyłem, że ceny omawianego modelu często się zmieniają. Można trafić naprawdę nieprzyzwoicie dobre promocje. Aktualne 650 zł czyni z nich zawodnika ze średniej półki konsumenckiej. Zastosowane materiały i rozwiązania konstrukcyjne dobrze korespondują z ceną. Tworzywa są wysokiej jakości, regulacja metalowych pałąków jest płynna, a wykończenie nauszników bardzo przyjemne w dotyku. Całość wygląda atrakcyjne, a producent chwali się sprytnym pomysłem składania całości, tak aby zajmowała możliwie najmniej miejsca.
Producent zaleca stosowanie aplikacji i wyjątkowo ja również to polecam. Poza ogromem ustawień daje ona dostęp do equalizerów. Domyślne ustawienia były dla mnie zupełnie niezadowalające, przytłumiona średnica i pobity bas nie sprawdzały się nawet w gatunkach, które zdają się mieć największy potencjał w takiej konfiguracji. Optymalne brzmienie dobrałem w czasie trwania przeciętnego, 3-minutowego utworu.
Na tym etapie testu uznałem, że mam do czynienia po prostu z poprawnymi słuchawkami, których finalna ocena będzie zależała od ergonomii i właściwości użytkowych. Space One Pro pozwalają się zaprzęc do pracy biurowej. Nie jest to poziom rozwiązań call-center, ale 8 godzin z rozsądnymi przerwami nie nadwyrężyło mi uszu ani głowy. Po pierwszym pełnym dniu pracy słuchawki wskazywały 100% naładowania, dopiero wieczorny spacer sprawił, że wskaźnik zeskoczył do poziomu 90%. Finalnie ładowanie wykonuję raz na tydzień przy poziomie naładowania w okolicach 30%. Producent mówi o 60 godzinach w trybie zwykłym i 40 godzinach w trybie ANC. Sadzę, że ta wartość startowo jest nieoszacowana, przy czym musimy pamiętać, że degradacja baterii będzie postępować. Ogólnie uważam wynik za bardzo dobry, a zapas za uczciwy. Nie sądzę, żeby nawet za 2 lata ładowanie musiało się odbywać częściej niż co kilka dni.
Przyznam, że nawet nie planowałem zgłębiać możliwości słuchawek w trybie przewodowym. Okazja nadarzyła się sama, kiedy postanowiłem sprawdzić czy zalegający w szufladzie Musiland Monitor 02 US Dragon USB nadal działa. Poprawa brzmienia była zaskakująca, jakby słuchawki wreszcie zostały napędzone zgodnie z impedancją. Chiński DAC sprzed 13 lat może być średnim wyznacznikiem więc testy powtórzyłem sobie z NAD C338. Ponownie brzmienie zyskało na świeżości i przestrzenności. Słuchawki grały czyściej, średnica stała się wyraźniejsza i lepiej odseparowana od basu. Krótko mówiąc z kategorii „dobre”, Space One Pro awansowały do ligi „bardzo dobre” z dopiskiem „*pod warunkiem, że po kablu”. Osobiście nie mam z tym problemu – nie jestem w stanie wskazać znacząco lepiej brzmiących słuchawek nausznych bezprzewodowych. Znalazłbym jakieś dokanałowe, ale to trochę inna liga. Pracując przy biurku i tak zwykle jestem „na kablu” więc w takiej konfiguracji będą działały u mnie Soundcore Space One Pro.
Od strony użytkowej dorzucę duży plus za sterowanie. Odbywa się ono za pomocą wyraźnie wyprofilowanych przycisków, czyli tak jak lubię najbardziej. Poza gniazdem Jack, do dyspozycji otrzymujemy również USB-C.
Zaskoczył mnie brak możliwości wyłączenia ANC z poziomu słuchawek (można przejść w hear-through). Przyznaję, że redukcja działa bardzo elegancko i nawet w cichym otoczeniu nie wywołuje nadgorliwie efektu „zatkanego ucha”. Mimo wszystko lubię ją wyłączyć aby głowa odpoczęła, szczególnie że izolacja pozostaje tu przyzwoita. Miałem się okazję o tym przekonać, bo ANC można wyłączyć z poziomu aplikacji i to już drugi powód aby ją jednak zainstalować.
Soundcore Space One Pro to słuchawki, które pełnię swoich możliwości prezentują przy połączeniu przewodowym. Taka konfiguracja sprawia, że odsłuch staje się rewelacyjnie przyjemny. Warto zwrócić na nie uwagę również przez wzgląd na bardzo wygodną konstrukcję oraz długi czas pracy na baterii.
Plusy
- Super dźwięk w trybie przewodowym
- Mocna bateria
- Pomysłowe składanie
- Wysokiej jakości materiały
Minusy
- W trybie BT wymagają pracy z equalizerem
- Aplikacja jest praktycznie niezbędna
-
Brzmienie BT
-
Brzmienie po kablu
-
Bateria
-
Wykonanie
