Moja przygoda z Potworem z bagien nie jest przesadnie duża. Ot kilka pomniejszych opowieści oraz obejrzany serial. Zielone piekło to tom, który jako pierwszy miałem okazję przeczytać w całości. Jakie są moje wrażenia z lektury?
Potwór z bagien. Zielone piekło składa się z trzech części. Za scenariusz do całości odpowiada Jeff Lemire, który na swoim koncie ma takie dzieła jak Łasuch, Hrabstwo Essex, Podwodny Spawacz czy Mazebook. To oczywiście nie są jedyne komiksy, które wyszły spod jego pióra. M.in. to on stworzył wizję Moon Knighta, która ostatecznie trafiła na ekrany w zrealizowanym w 2022 roku serialu. Rysunkami z kolei w dwóch pierwszych zeszytach zajął się Doug Mahnke, a w trzecim zastąpił go Shawn Moll. Za kolory oraz okładkę odpowiedzialny jest David Baron.
Historia przedstawiona w niniejszym tomie zabiera nas w przyszłość, do świata, który stoi na skraju upadku. Właściwie niewiele mu brakuje, ponieważ możemy zaobserwować krajobraz po apokalipsie, gdzie tylko garstce ludzi udało się przetrwać. Opowieść zawarta na nieco ponad 150-stronach jest bardzo spójna i mocno wciągająca. Wszystko zaczyna się od decyzji Parlamentu, który postanawia, że to najwyższy czas, aby całkowicie zetrzeć ludzkość z powierzchni ziemi. Rozpoczyna się tytułowe zielone piekło, ale na ratunek przybywa (niekoniecznie z własnej woli) Swamp Thing.
Bardzo podoba mi się ukazanie tytułowego bohatera. Swoi on w mocnym rozkroku pomiędzy tym, czego z całego serca pragnie, czyli świętego spokoju i powrotu do Azylu, w którym pozostała jego rodzina, oraz obowiązkowi obrony ludzkiej rasy. Początkowo zrobiłby wszystko, aby zmienić rzeczywistość i wypisać się ze swojej roli, jednak mała dziewczynka budzi w nim coś, co ostatecznie sprawia, że z tego konfliktu moralnego wychodzi z jedyną słuszną decyzją. Fabuła jest zgrabnie poprowadzona i nie ma tutaj dłużyzn czy scen, które mogą wydawać się niepotrzebnymi zapychaczami. Właściwie od samego początku akcja się mocno rozkręca i do ostatnich stron trzyma w napięciu, serwując raz za razem niezwykle brutalne sceny, aby po chwili przedstawić swego rodzaju wzruszające elementy historii. Poza tytułowym Potworem z bagien w historii pojawia się kilka innych postaci dobrze znanych z uniwersum DC, jednak nie będę tutaj spoilował, o kogo dokładnie chodzi.
Jeśli chodzi o warstwę wizualną, ta trzyma równy, mocny poziom, nawet po zmianie głównego artysty w ostatnim tomie. Da się to zauważyć, jednak nie wpływa mocno na odbiór całości, ponieważ wciąż są to bardzo dobre rysunki. Jestem wielkim fanem horroru i makabry i twórcy dali mi tutaj to, co lubię najbardziej. Jest brutalnie, jest krwawo, a zbliżenia i detale sprawiały, że często zatrzymywałem się na danej scenie na dłuższy moment. Niektóre rysunki śmiało mogłyby trafić na okładki płyt deathmetalowych czy grindcorowych zespołów.
Niezależnie od tego, czy jesteś fanem Potwora z bagien, czy jak w moim przypadku dopiero rozpoczynasz swoją przygodę z tą postacią, serdecznie polecam zapoznanie się z tym tomem. Kawał dobrej historii okraszonej świetnymi obrazami.
MOJA OCENA: 8/10
