reklama

Premiera RTX 50, nie należy do tych najbardziej udanych. Pomijając kwestie dostępności i zawyżonych cen, Internet dosłownie i przenośni wręcz płonie od kolejnych doniesień o uszkodzonych RTX 5090 czy nawet RTX 5080. Przyczyna problemu ta sama co zwykle wadliwa złącze zasilania. A przecież NVIDIA głośno twierdziła, że wszystkie problemy zostały rozwiązane i nowa generacja jest już bezpieczna. 

Wczoraj świat obiegła informacja, jakoby jeden z producentów miał wycofywać ze sprzedaży swoje najwydajniejsze jednostki, bo te stanowią zagrożenie pożarowe. Typowy clickbait czy prawda? Cóż poznaliśmy oficjalne stanowisko firmy.

Palące się RTX 5090 – przyczyna problemu

Jak już wspomniałem ponownie przyczyną wszystkich problemów jest złącze 12VHPWR. I choć technicznie w przypadku kart Blackwell mówimy o jego poprawionej wersji 12V-2×6, nie oznacza to, że rozwiązano wszystkie niuanse z nim związane. Co więcej, jak wspomina Buildzoid w jednym ze swoich ostatnich filmów na kanale Actually Hardcore Overclocking problem może być głębszy niż się nam wydaje. 

reklama

Nowe złącze 12VHPWR miało uprościć podłączenie kart graficznych, ale zamiast tego stało się źródłem licznych problemów. Zdaniem Buildzoid głównym mankamentem jest wadliwy projekt, który nie pozwala na równomierne rozłożenie prądu między wszystkimi pinami. Jak się zastanowimy, dotyczy on w takim razie nie tylko samej wtyczki, ale PCB karty graficznej. Wspominałem trochę o tym zagadnieniu przy okazji recenzji RTX 5090 od Asusa. Większość dostępnych na rynku kart graficznych “nie wie”, czy złącze zasilania zostało idealnie podłączone. W idealnych warunkach moc powinna rozłożyć się na wszystkie 6 pinów. Jednak brak zabezpieczeń może doprowadzić do sytuacji, gdy tylko jeden czy tylko dwie linie będą odpowiadały za dostarczanie 600 W mocy do karty graficznej. Tak jest to możliwe i zostało udowodnione przez innego twórcę w internecie – Der8auer’a.

Zasilanie RTX 5090 dostarczane tylko przez 2 przewody . Fot. Der8auer YouTube

W rezultacie plastikowa obudowa, czy same przewody zaczynają się topić. Jak łatwo się można domyślić, stwarza to realne zagrożenie nie tylko dla sprzętu, ale i użytkowników. Nvidia tłumaczy te problemy są błędami użytkowników, jednak nie można pominąć kwestii wspomnianych w obu filmach. To, że 600-watowe 6-pinowe złącze jest traktowane jako jedno, bez możliwości monitorowania obciążenia na poszczególnych pinach, by zapobiegać powstaniu niebezpiecznych sytuacji, jest moim zdaniem niedopatrzeniem. Czemu? By projekt płytki PCB był odrobinę mniejszy, czy żeby zaoszczędzić kilkanaście centów na dodatkowych lutowanych elementach? Dodajmy do tego plotkę, która sugerowała, że zieloni kategorycznie zabronili stosować producentom RTX 50 Blackwell, dwóch złącz zasilania na swojej konstrukcji. Chyba tylko po to, żeby nie wypaść źle na ich świetle.

W pogoni za sensacją – fake news o tym żę RTX 5090 został wycofany ze sklepu

Wyobraź sobie, że zamawiasz wymarzoną kartę graficzną, a tu nagle dostajesz wiadomość od sklepu, że produkt został wycofany z powodu zagrożenia pożarowego. Brzmi poważnie, prawda?

Właśnie taka sytuacja miała niby miejsce w Holandii, gdzie klient zamówił kartę MSI RTX 5090 Suprim za 3399 euro. Sklep UW GAME SPECIALIST poinformował go, że zamówienie nie zostanie zrealizowane, ponieważ Nvidia rzekomo wycofuje te karty z powodu „zwiększonego zagrożenia pożarowego”.

Informacja szybko obiegła media technologiczne, wywołując zamieszanie, zaniepokojenie. Jednak po dokładniejszym zbadaniu sprawy okazało się, że właściciel sklepu nie miał pojęcia o takim komunikacie, a cytowany e-mail nie istniał w firmowym systemie. Co więcej, klient miał otrzymać swoją kartę jeszcze w tym samym tygodniu, bez żadnych opóźnień. Ta sytuacja pokazuje, jak łatwo plotki mogą przerodzić się w „sensacyjne” wiadomości, gdy dziennikarze polegają na niezweryfikowanych informacjach z pojedynczego źródła. W pogoni za sensacją warto pamiętać o rzetelności i dokładnym sprawdzaniu faktów, aby nie wprowadzać czytelników w błąd.

Odpowiedz producenta

I choć cała sytuacja została wyjaśniona po kilku godzinach świat i tak poszła już informacja o “palących się kartach MSI”. Nie ma się zatem co dziwić, że głos w tej sprawie zabrało samo MSI. W oficjalnym komunikacie prasowym czytamy:

“Ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu, 06.03.2025 roku dowiedzieliśmy się z artykułu na stronie Kitguru, że holenderski sklep – UW GAME SPECIALIST – poinformował klienta, iż nie jest w stanie zrealizować jego zamówienia, ponieważ 5 kart graficznych GeForce RTX 5090 32G Suprim SOC naszej marki zostało rzekomo wycofanych z rynku z powodu zagrożenia pożarowego. W związku z tym pragniemy wyjaśnić, że oskarżenia te są absolutnie fałszywe i żaden program wycofywania produktów nie jest aktualnie w trakcie realizacji, a nasze produkty nie stwarzają zagrożenia pożarowego. Chcielibyśmy również zaznaczyć, że wspomniany sklep nie jest jednym z autoryzowanych partnerów MSI.”

Warto w tym miejscu wspomnieć, że we wspomnianej karcie RTX 5090 Suprim producent, wprowadził częściowe zabezpieczenia. Podwojona została choćby rezystorów bocznikowych monitorujących pobór mocy, czy dławików na wejściu złącza zasilania. Co prawda te pracują równolegle i nie rozdzielają zasilania na dwie osobne linie podlegające kontroli, jednak i tak jest to dużo lepsza opcja niż ta występująca na jednostkach Founders.

Share.

Cześć! W redakcji 3D-Info będę odpowiadał za większość testów podzespołów komputerowych m.in: procesorów, płyt głównych, kart graficznych, ale także urządzeń sieciowych. Możecie spodziewać się również licznych tekstów okołosprzętowych, omówień bieżących wydarzeń i premier, rankingów czy porównań. Z góry przepraszam za mocno techniczny język. Jestem typowym geekiem komputerowym, który uwielbia zagłębiać się w szczegółach budowy podzespołów. Uwielbiam spędzać godziny na testach, a okno 3DMarka znam już chyba na pamięć. Lubię też wyszukiwać promocje na te najważniejsze i najdroższe komponenty komputerowe. I choć nie mam wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego, mam nadzieję, że 3D-info to kolejny etap mojego rozwoju zawodowego.   Swoją przygodę z dziennikarstwem zaczynałem na 3D-Info niemal 10 lat temu. Jednak wtedy nie był to portal technologiczny, a bardziej blog teamu overclokingowego. Nasze wpisy skupiały się na raportowaniu naszych osiągnięć, czy podsumowania zawodów, w których braliśmy udział. Niestety, nie przetrwaliśmy próby czasu, a ekipa rozeszła się do „normalnej” pracy. Sam przez lata pracowałem w kilku sklepach ze sprzętem RTV i AGD. Mój powrót do dziennikarstwa nastąpił w 2019 roku, w sumie to z przypadku, na łamach portalu PCWorld.pl. Zaczynałem skromnie od pojedynczych testów pamięci RAM czy dysków. To opór Piotrka Opulskiego, naszego wydawcy spowodował, że zdecydowałem się w 2021 całkowicie zmienić swoją drogę kariery zawodowej i zostałem redaktorem na stałe.   Nie będzie raczej niespodzianką, jak powiem, że mimo upływu lat moje zamiłowanie do podkręcania nie ustąpiło. Obecnie pomału wracam do świata ekstremalnego overclockingu, by jeszcze bardziej poszerzyć swoją wiedzę technologiczną. Idealne popołudnie dla mnie to dewar pełen ciekłego azotu i odpalone na komputerze liczne benchmarki.

Exit mobile version