reklama

Zapewne widziałeś już krzykliwe hasła „Laptop dla nauczyciela za darmo!”. Zwykle podchodzimy do takich akcji z rezerwą, czy nawet ze wzmożoną uwagą, czy aby to nie kolejna próba wyłudzenia naszych danych. Jednak tym razem jest inaczej. Acer przygotował kampanię, która jest nie tylko świetną okazją dla nauczycieli, ale przede wszystkim mistrzowskim posunięciem marketingowym i strategicznym.  To nie tylko okazja, ale studium przypadku, jak technologiczni giganci walczą o segment edukacji.

Jak działa promocja i czy faktycznie „za darmo”?

Acer wykorzystuje rządowy program „Laptop dla nauczyciela” w sposób niemal doskonały. Firma nie tylko oferuje sprzęt, którego koszt w całości pokrywa bon o wartości 2500 zł , ale idzie o krok dalej, dorzucając bonus o wartości 1200 zł. To zagranie, które buduje niezwykle pozytywny wizerunek marki i tworzy potężną przewagę konkurencyjną. Zamiast walczyć ceną, Acer tworzy ofertę, której trudno się oprzeć, skutecznie „zamykając” klienta w swoim ekosystemie opartym o ChromeOS i sprzęcie własnej marki.

Co dokładnie dostajesz w tej ofercie? Technologia w służbie edukacji

Sercem promocji są dwa modele Chromebooków, które idealnie wpisują się w potrzeby pracy nauczyciela.

reklama
  • Acer Chromebook 315: To opcja dla ceniących komfort pracy stacjonarnej. Posiada duży, 15,6-calowy ekran, idealny do pracy z dokumentami czy na wideolekcjach.
  • Acer Chromebook 514: Jego 14-calowy odpowiednik, stworzony z myślą o mobilności i pracy w różnych warunkach – od pokoju nauczycielskiego po pociąg.

Oba modele mają pod maską 8 GB pamięci RAM i dysk eMMC o pojemności 128 GB. Co to oznacza w praktyce? W przypadku C hromebooka 8 GB RAM to gwarancja płynnej pracy nawet z wieloma otwartymi kartami w przeglądarce, edytorem tekstu i aplikacją do wideokonferencji jednocześnie. Dysk 128 GB w połączeniu z systemem ChromeOS, który mocno integruje się z chmurą Google, w zupełności wystarcza na wszystkie niezbędne pliki. Sam system ChromeOS to klucz do sukcesu. Uruchamia się błyskawicznie, aktualizuje w tle i nie wymaga instalacji antywirusa, co eliminuje większość technicznych problemów, z którymi borykają się użytkownicy.

Share.

Cześć! W redakcji 3D-Info będę odpowiadał za większość testów podzespołów komputerowych m.in: procesorów, płyt głównych, kart graficznych, ale także urządzeń sieciowych. Możecie spodziewać się również licznych tekstów okołosprzętowych, omówień bieżących wydarzeń i premier, rankingów czy porównań. Z góry przepraszam za mocno techniczny język. Jestem typowym geekiem komputerowym, który uwielbia zagłębiać się w szczegółach budowy podzespołów. Uwielbiam spędzać godziny na testach, a okno 3DMarka znam już chyba na pamięć. Lubię też wyszukiwać promocje na te najważniejsze i najdroższe komponenty komputerowe. I choć nie mam wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego, mam nadzieję, że 3D-info to kolejny etap mojego rozwoju zawodowego.   Swoją przygodę z dziennikarstwem zaczynałem na 3D-Info niemal 10 lat temu. Jednak wtedy nie był to portal technologiczny, a bardziej blog teamu overclokingowego. Nasze wpisy skupiały się na raportowaniu naszych osiągnięć, czy podsumowania zawodów, w których braliśmy udział. Niestety, nie przetrwaliśmy próby czasu, a ekipa rozeszła się do „normalnej” pracy. Sam przez lata pracowałem w kilku sklepach ze sprzętem RTV i AGD. Mój powrót do dziennikarstwa nastąpił w 2019 roku, w sumie to z przypadku, na łamach portalu PCWorld.pl. Zaczynałem skromnie od pojedynczych testów pamięci RAM czy dysków. To opór Piotrka Opulskiego, naszego wydawcy spowodował, że zdecydowałem się w 2021 całkowicie zmienić swoją drogę kariery zawodowej i zostałem redaktorem na stałe.   Nie będzie raczej niespodzianką, jak powiem, że mimo upływu lat moje zamiłowanie do podkręcania nie ustąpiło. Obecnie pomału wracam do świata ekstremalnego overclockingu, by jeszcze bardziej poszerzyć swoją wiedzę technologiczną. Idealne popołudnie dla mnie to dewar pełen ciekłego azotu i odpalone na komputerze liczne benchmarki.

Exit mobile version