reklama

Biorąc pod uwagę ilość plotek i przecieków śmiało możemy założyć, że premiera układów 14. generacji Intela jest coraz bliżej. Jednak czy nowe informacje, które do nas dotarły, są w stanie przekonać nas, że tak naprawdę warto czekać na nowe procesory? 

Jeszcze na początku wakacji podzieliłem się z wami w osobnym artykule najnowszymi plotkami dotyczącymi nowych układów Intela. Cóż, na tamtą chwilę, mimo że było już wiadomo, że 14. generacja nie będzie niczym nowym a tylko odświeżeniem obecnie dostępnych jednostek i tak prezentowała się całkiem interesująco. Niższe modele miały otrzymać większą ilość rdzeni i szybsze taktowanie, co byłoby największym plusem dla większości użytkowników. No właśnie, miały otrzymać… bo jak się okazało finalnie, większość wspomnianych zmian prawdopodobnie nie ujrzymy. Zastanówmy się zatem raz jeszcze czy warto w ogóle czekać na procesy 14 generacji? 

Największym źródłem przecieku jest sam Intel?

Choć brzmi to zapewne kuriozalnie, to jest to jak najbardziej prawdziwe. Przy okazji aktualizacji „tacki”, na której są dostarczane procesory OEM, Intel udostępnił również listę układów. Cóż jak się okazuje, czeka nas nie tylko premiera odświeżonych najmocniejszych modeli serii „K” czy „KF”. Niebiescy planują zaprezentować tak naprawdę całą rodzinę układów Raptor Lake Refresh, od jednostek Core i3 aż pod i9.

reklama
Pełna lista procesorów która wyciekła fot. Videocardz

Zapewne część modeli po raz kolejny zostanie zaprezentowana w późniejszym terminie, jak zwykle miało to miejsce. Wydaje się zatem, że po raz kolejny Intel zdecyduje się na targi CES, które odbywają się na początku stycznia. Dodatkowo wspomniano, że dostawy z wykorzystaniem nowej tacki wystartują 25 października. Czyżbyśmy zatem poznali datę premiery układów?

To gdzie te zmiany w specyfikacji?

Swoje największe nadzieje w jednostki 14 generacji pokładałem w zmianach konfiguracji rdzeni. Wczesne plotki sugerowały, że nawet Core i5 miał otrzymać aż 8 rdzeni Raptor Cove, cechujących się wysoką wydajnością. Niestety, tak się nie stanie. W tym przypadku największe zmiany dotkną wyłącznie modelu Core i7-14700K/KF. Ten jako jedyny otrzyma większą ilość rdzeni, jednak mówimy tutaj wyłącznie o jednostkach Gracemont cechujących się wysoką sprawnością energetyczną. Według informacji, którymi podzieliło się MSI na streamie, różnica w wydajności w tym przypadku ma wynosić ok. 17%.  Choć można założyć, że dotyczy to wyłącznie zadań odciążających procesor w pełni. W innych przypadkach nowy układ podobnie jak pozostałe jednostki może być zaledwie 3% szybszy.

Informacje udostępnione przez MSI na streamie o wydajności 14 generacji

Z licznych wycieków specyfikacji, dowiedzieliśmy się, że nie doczekaliśmy się również zmiany w przypadku zintegrowanego układu graficznego. Dalej mamy do czynienia z jednostką Intel UHD 770, która to przecież zadebiutowała 2 lata temu przy okazji premiery procesorów 12. generacji.  

Core i9-14900K jednak nie taki szybki?

Z kolejnego przecieku materiałów marketingowych poznaliśmy pełną specyfikację najmocniejszego procesora 14. generacji. Oczywiście mowa o core i9-14900K. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami układ ten ma osiągać częstotliwość sięgająca nawet 6 GHz. Konfiguracja rdzeni jest identyczna z Core i9-13900K. Nie ma zatem co się dziwić, że na wspomnianym już streamie wspominano zaledwie o 3% różnicy w wydajności.

Porównanie wydajności 14900K vs 7950X3D. Fot. HXL via Videocardz

Nie są to jedyne informacje dotyczące sprawności nadchodzącego procesora. Wyciekł również slajd z oficjalnej prezentacji porównujący wydajność z Ryzenem 9 7950X3D w grach. Średnio jednostka Intela jest szybsza o ok. 2%. Choć na liście znajdziemy tytuły jak np. Starfield, w którym to Intel ma być szybszy nawet o 23%. Co zważywszy na optymalizację pod sprzęt AMD tego tytułu, jest imponujących wynikiem. Nasuwa się tylko pytanie, czy gdyby przeprowadzić podobne porównania z 13900K wyniki nie byłby niemal Identyczne?

Sam miałem okazję natomiast porównać jak w porównaniu z i9 wypada Ryzen 7 7800X3D, również wyposażony w powiększoną pamięć Cache. I nawet ta dużo tańsza jednostka była w stanie pokonać układ Intela, pobierać zauważalnie mniej energii. Czy zatem wybór 7950X3D był nieprzypadkowy, żeby to jednostka Intela nie wypadał aż tak źle na tle konkurencji? Od premiery Ryzen 9, zmaga się z problemami dotyczącymi optymalizacji systemu i odpowiednim zarządzeniem obciążenia pomiędzy rdzenie, ponieważ tylko połowa została wyposażona w powiększoną pamięć Cache.

Problemem może być również cena

Biorąc pod uwagę tak małe różnice w wydajności, nie ma co się oszukiwać, że największe znaczenie dla sukcesu nowych układów Intela będzie miała cena. Cóż i na tym polu niestety nie mamy nowych informacji. W niektórych sklepach już pojawiły się nowe procesory, a części użytkowników udało się nawet je kupić! Cóż taka sytuacja nie jest niczym nowym i powtarza się już od lat.

14900K wystawiony na Ebay przez Alternate fot. Ebay /Videocardz

Jednak we wszystkich sklepach nowe procesory są zauważalnie droższe od układów 13 generacji. W Alternate jednym z większych niemieckich sklepów Core i9-13900K został wyceniony na 684,99 Euro! Oferta była wystawiona na platformie eBay. Mówimy tu o ponad 3100 zł, gdzie 13900K zapłacimy w okolicach 2600 zł. Co prawda można powiedzieć, że cena jest zawyżona z powodu braku oficjalnej informacji o jej wysokości. Jednak raczej nie mamy co się spodziewać, że nowe układy zadebiutują z niższą ceną. Przecież na półkach sklepów i magazynach do tej pory zalegają jednostki 12., jak i 13. generacji.

Pożegnanie z LGA1700, LGA1851 na horyzoncie

Wiemy też, że procesory 14. generacji będą ostatnimi jednostkami, które wykorzystują socket LGA1700. Następna generacja Arrow Lake zadebiutuje już za rok, jednak będzie korzystać z płyt głównych LGA1851. Jak łatwo się można domyślić, te mają być nawet 15% szybsze w zadaniach obciążających układ w całości. Sama różnica IPC zarówno w przypadku rdzeni Pefromance, jak i o wysokiej sprawności energetycznej ma wynieść natomiast 5%.

ARROW Lake wydajność fot. uzzi38

Dodatkowo mówi się, że mamy się doczekać nawet 42 rdzeniowych układów w konfiguracji 8C+ 32c+ 2c(lp). Zatem po co inwestować w nowy komputer teraz, jak za rok w tej samej cenie zapewne dostaniemy dużo wydajniejszą jednostkę? Pamiętajmy, że gdyby nie problemy Intela, to zamiast układów Core i 14. generacji, obecnie oczekiwalibyśmy na premierę jednostek Meteor Lake oznaczonych jako Core Ultra. Te niestety trafią wyłącznie do laptopów czy komputerów AIO pod koniec tego roku. Jednak czy aby na pewno? W wywiadzie udzielonym angielskiemu PCWorldowi na YouTube, pracownicy Intela potwierdzili, że jednostki Meteor Lake finalnie trafią również do komputerów osobistych w 2024 roku. Czyżbyśmy zatem w przyszłym roku mieli doczekać się premiery aż dwóch nowych serii procesorów?

Patrząc na to wszystko, trudno mi powiedzieć dla kogo Intel wydaje najnowsze procesory. Co prawda dalej jest kilka niewiadomych dotyczących specyfikacji. Jednak trudno oczekiwać, by „podkręcone” układy o dodatkowe MHz miałby pobierać zauważalnie mniej energii od swoich poprzedników. Wszystkie źródła wskazują, że w skrajnych przypadkach możemy doświadczyć nawet wyższego zapotrzebowania na energie. Co zważywszy na stale rosnące ceny prądu w naszym kraju, nie jest dobrą informacją.  

Pozostaje nam czekać na oficjalną prezentację nowych układów i liczyć, że Intel, choć w czymś pozytywnie nas zaskoczy. I choć na pewno nie będzie można tym układom odmówić wysokiej wydajność i to mam wrażenie, że podzielą one los 11 generacji. Ta przecież też była potępiana za wysoki pobór mocy pod obciążeniem i niewystarczające różnice w wydajności względem swojego poprzednika. Również widmo szybkiej premiery następnej generacji dość skutecznie ograniczyła popularność tej platformy zwłaszcza wśród entuzjastów. Z całego lineup’u produktów Intela najciekawiej wypada tylko nowa i7. Jednak czy 4 dodatkowe „małe” rdzenie spowodują, że układ ten na końcu swojego życia odzyska swój dawny rozgłos?

Share.

Cześć! W redakcji 3D-Info będę odpowiadał za większość testów podzespołów komputerowych m.in: procesorów, płyt głównych, kart graficznych, ale także urządzeń sieciowych. Możecie spodziewać się również licznych tekstów okołosprzętowych, omówień bieżących wydarzeń i premier, rankingów czy porównań. Z góry przepraszam za mocno techniczny język. Jestem typowym geekiem komputerowym, który uwielbia zagłębiać się w szczegółach budowy podzespołów. Uwielbiam spędzać godziny na testach, a okno 3DMarka znam już chyba na pamięć. Lubię też wyszukiwać promocje na te najważniejsze i najdroższe komponenty komputerowe. I choć nie mam wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego, mam nadzieję, że 3D-info to kolejny etap mojego rozwoju zawodowego.   Swoją przygodę z dziennikarstwem zaczynałem na 3D-Info niemal 10 lat temu. Jednak wtedy nie był to portal technologiczny, a bardziej blog teamu overclokingowego. Nasze wpisy skupiały się na raportowaniu naszych osiągnięć, czy podsumowania zawodów, w których braliśmy udział. Niestety, nie przetrwaliśmy próby czasu, a ekipa rozeszła się do „normalnej” pracy. Sam przez lata pracowałem w kilku sklepach ze sprzętem RTV i AGD. Mój powrót do dziennikarstwa nastąpił w 2019 roku, w sumie to z przypadku, na łamach portalu PCWorld.pl. Zaczynałem skromnie od pojedynczych testów pamięci RAM czy dysków. To opór Piotrka Opulskiego, naszego wydawcy spowodował, że zdecydowałem się w 2021 całkowicie zmienić swoją drogę kariery zawodowej i zostałem redaktorem na stałe.   Nie będzie raczej niespodzianką, jak powiem, że mimo upływu lat moje zamiłowanie do podkręcania nie ustąpiło. Obecnie pomału wracam do świata ekstremalnego overclockingu, by jeszcze bardziej poszerzyć swoją wiedzę technologiczną. Idealne popołudnie dla mnie to dewar pełen ciekłego azotu i odpalone na komputerze liczne benchmarki.

Exit mobile version